Wezwania banków do zapłaty.

Czy bank może żądać zwrotu kapitału kredytu jeszcze w trakcie procesu o unieważnienie umowy?

Wielu kredytobiorców, którzy zdecydowali się pozwać bank i dochodzą przed sądem unieważnienia umowy kredytowej, przeżywa niemały stres, gdy w trakcie procesu otrzymuje wezwanie do zapłaty całej kwoty wypłaconego kapitału kredytu.

Nierzadko są to kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych, co rodzi pytania o to, czy bank rzeczywiście może domagać się pieniędzy jeszcze przed zakończeniem sprawy i czy takie wezwanie oznacza konieczność natychmiastowej zapłaty?

Warto wiedzieć, że samo otrzymanie wezwania do zapłaty nie oznacza jeszcze przegranej w sporze z bankiem ani obowiązku uregulowania wskazanej kwoty. Banki coraz częściej decydują się na kierowanie takich wezwań już po wniesieniu przez kredytobiorcę pozwu o ustalenie nieważności umowy. Działanie to wynika z faktu, że w przypadku uznania umowy za nieważną obie strony powinny zwrócić sobie wzajemnie otrzymane świadczenia. Kredytobiorca powinien więc zwrócić bankowi kapitał faktycznie wypłaconego kredytu, natomiast bank powinien oddać wszystkie otrzymane od klienta raty, prowizje, składki ubezpieczeniowe oraz inne świadczenia pobrane na podstawie nieważnej umowy.

Podstawą takich rozliczeń są przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące bezpodstawnego wzbogacenia i nienależnego świadczenia. Nie oznacza to jednak, że każde wezwanie do zapłaty wysłane przez bank jest automatycznie zasadne lub że kredytobiorca musi spełnić żądanie banku jeszcze przed zakończeniem postępowania.

Wezwanie do zapłaty jest jedynie stanowiskiem banku i nie stanowi tytułu wykonawczego pozwalającego na wszczęcie egzekucji komorniczej. Aby bank mógł skutecznie dochodzić swoich roszczeń, musi dysponować odpowiednią podstawą prawną, a w przypadku sporu często konieczne jest przeprowadzenie odrębnego postępowania sądowego. W praktyce wezwania do zapłaty wysyłane przez banki stanowią często element strategii procesowej mającej na celu zabezpieczenie własnych interesów lub wywołanie określonych skutków prawnych związanych z biegiem terminów przedawnienia.

Kwestie najciekawsze z punktu widzenia klienta.

Po pierwsze, gdy bank domaga się zwrotu kapitału, powołuje się najczęściej na art. 405 i 410 Kodeksu cywilnego, czyli przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu i nienależnym świadczeniu. Argumentuje, że skoro umowa jest nieważna, to wypłacony kapitał stanowi świadczenie nienależne i powinien zostać zwrócony. Problem polega jednak na tym, że dopóki sąd nie stwierdzi prawomocnie nieważności umowy, sama podstawa takiego roszczenia pozostaje sporna. Kredytobiorca może więc wskazywać, że bank opiera swoje żądanie na założeniu, które nie zostało jeszcze potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu.

Po drugie, coraz częściej podnoszony jest argument, że masowe kierowanie przez banki wezwań do zapłaty w trakcie procesów może stanowić działanie sprzeczne z celem ochrony konsumenta wynikającym z dyrektywy 93/13. W praktyce wielu kredytobiorców odbiera takie pisma jako próbę wywarcia presji psychologicznej i zniechęcenia do dochodzenia swoich praw przed sądem. Nie oznacza to automatycznie, że każde wezwanie jest bezprawne, ale w konkretnych okolicznościach może zostać ocenione jako działanie naruszające standard ochrony konsumenta przewidziany przez prawo unijne.

Po trzecie, i to jest najważniejsze, istnieje bardzo korzystne dla kredytobiorców orzecznictwo TSUE. Kluczowy jest wyrok z 2023 r. Trybunał jednoznacznie stwierdził, że bank, który stosował w umowie nieuczciwe postanowienia, nie może domagać się od konsumenta żadnych świadczeń wykraczających poza zwrot wypłaconego kapitału. Co więcej, TSUE podkreślił, że przepisy krajowe nie mogą osłabiać odstraszającego skutku dyrektywy 93/13 wobec przedsiębiorców stosujących klauzule abuzywne. Z orzeczenia wynika również, że sądy krajowe powinny interpretować przepisy w sposób zapewniający skuteczną ochronę konsumenta.

Dodatkowo w wyroku z 14 grudnia 2023 r. Trybunał ponownie podkreślił, że bank nie może czerpać korzyści z własnego naruszenia prawa konsumenckiego, a wszelkie wątpliwości powinny być interpretowane z uwzględnieniem celu dyrektywy 93/13, jakim jest przywrócenie równowagi pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą.

Dlatego klient odpowiadający na wezwanie banku może wskazać między innymi, że kwestionuje istnienie i wymagalność roszczenia, ważność umowy jest przedmiotem toczącego się postępowania sądowego. Można także podnieść, że bank opiera swoje żądanie na własnym założeniu o nieważności umowy, które nie zostało jeszcze prawomocnie potwierdzone. Działania banku nie mogą prowadzić do ograniczenia ochrony konsumenckiej gwarantowanej przez dyrektywę 93/13 i orzecznictwo TSUE. Co istotne, samo wezwanie nie stanowi podstawy do uznania długu ani nie przerywa biegu procesu o ustalenie nieważności umowy.

Nie ma się więc co obawiać w przypadku otrzymania takiego wezwania, po prostu trzeba działać i „walczyć” o swoje.

Pozdrawiam serdecznie i do miłego.

Dodaj komentarz