Pięć błędów, które są najczęściej popełniane po otrzymaniu pozwu.
Odebranie pozwu z sądu to moment, który dla większości osób wiąże się z ogromnym stresem. Pojawia się niepewność, złość, a czasem nawet strach. W głowie kłębią się pytania: „Co teraz?”, „Czy przegram?”, „Ile to będzie kosztować?”, „Czy muszę iść do sądu?”. To całkowicie naturalna reakcja. Problem polega jednak na tym, że właśnie pod wpływem emocji najczęściej podejmujemy decyzje, które później okazują się bardzo kosztowne.
Przez lata pracy jako radca prawny wielokrotnie przekonałam się, że o wyniku sprawy nie decyduje sam pozew, ale to, co wydarzy się później i przede wszystkim dowody. Dlatego chcę zwrócić uwagę na pięć błędów, które pojawiają się najczęściej i których naprawdę można uniknąć.
1. Odkładanie pozwu „na później”.
To zdecydowanie najczęstszy błąd. Pozew trafia na biurko, do szuflady albo do segregatora z myślą: „Zajmę się tym po weekendzie”, „Najpierw muszę ochłonąć”, „Na pewno jeszcze mam czas”.
Niestety sąd nie wstrzymuje postępowania tylko dlatego, że jesteś zestresowany albo masz trudny okres w życiu. Od chwili doręczenia pozwu zaczynają biec terminy procesowe. W wielu sprawach odpowiedź na pozew trzeba złożyć w terminie wskazanym przez sąd. Jeżeli go przekroczysz, możesz utracić możliwość skutecznego przedstawienia swoich argumentów albo zgłoszenia części dowodów.
Co więcej, im dłużej zwlekasz, tym mniej czasu zostaje na spokojne przeanalizowanie dokumentów, odnalezienie umów, korespondencji czy kontakt ze świadkami. A przecież przygotowanie dobrej odpowiedzi na pozew wymaga czasu.
Nie chodzi więc o to, aby natychmiast pisać pisma procesowe. Chodzi o to, aby nie ignorować problemu. Nawet jeśli nie wiesz, jak postąpić, przeczytaj dokładnie pozew, sprawdź datę odbioru przesyłki i zanotuj wszystkie terminy.
2. Przekonanie, że skoro masz rację, to sąd sam ją dostrzeże.
To jeden z największych mitów dotyczących postępowania sądowego.
Bardzo często słyszę od klientów: „Przecież to oczywiste”, „Przecież wszyscy wiedzą, że było inaczej”, „Przecież druga strona kłamie”.
Być może tak jest. Problem polega jednak na tym, że sąd nie był świadkiem tych wydarzeń. Nie zna stron, nie wie, jak wyglądały ich relacje i nie może opierać wyroku na przypuszczeniach. Rozstrzyga wyłącznie na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie.
To oznacza, że każde twierdzenie powinno znaleźć potwierdzenie w dowodach. Mogą to być umowy, wiadomości SMS, e-maile, potwierdzenia przelewów, zdjęcia, nagrania, opinie biegłych czy zeznania świadków.
W praktyce często okazuje się, że osoba, która rzeczywiście miała rację, przegrywa tylko dlatego, że nie potrafiła odpowiednio tej racji udowodnić. W sądzie liczą się nie tylko argumenty, ale przede wszystkim dowody.
3. Pisanie odpowiedzi na pozew pod wpływem emocji.
Pozew często odbieramy jako osobisty atak. Nic więc dziwnego, że pierwszą reakcją jest chęć natychmiastowego odpisania i wyjaśnienia całej historii.
Powstają wtedy wielostronicowe pisma opisujące wszystkie konflikty z ostatnich kilku lat. Każde zdanie drugiej strony zostaje skomentowane, pojawiają się wzajemne oskarżenia, pretensje i emocjonalne oceny.
Tymczasem z perspektywy sądu znaczna część takich informacji nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.
Sąd oczekuje przede wszystkim odpowiedzi na konkretne twierdzenia pozwu, wskazania dowodów oraz przedstawienia argumentów prawnych. Im bardziej uporządkowane i rzeczowe jest pismo, tym łatwiej sądowi zrozumieć stanowisko strony.
Emocje są całkowicie zrozumiałe, ale warto dać sobie dzień lub dwa na ich opadnięcie. Dopiero wtedy można spojrzeć na sprawę z większym dystansem i przygotować odpowiednią strategię.
4. Zbyt późne zgłoszenie się po pomoc prawną.
Zdarza się, że klient przychodzi do kancelarii w zakresie udzielenia odpowiedzi na pozew dzień przed upływem terminu albo co gorsza już po jego przekroczeniu.
Wtedy możliwości działania są znacznie mniejsze.
Przygotowanie odpowiedzi na pozew to nie tylko napisanie kilku stron. Trzeba przeanalizować dokumenty, sprawdzić przepisy, orzecznictwo, ustalić, jakie dowody będą potrzebne, czy warto zgłosić świadków, czy istnieją zarzuty formalne, a czasem także rozważyć wniesienie powództwa wzajemnego albo podjęcie rozmów ugodowych.
Na to wszystko potrzebny jest czas.
Warto pamiętać, że dobra strategia procesowa powstaje na początku sprawy, a nie dzień przed rozprawą.
5. Lekceważenie dokumentów i dowodów.
Bardzo często słyszę: „Już tego nie mam”, „Usunąłem wiadomości”, „Nie zachowałam umowy”, „To były tylko e-maile, więc ich nie drukowałam”.
Dopóki nie trafimy do sądu, wydaje nam się, że wiele dokumentów nie będzie już potrzebnych.
Później okazuje się, że właśnie ta jedna wiadomość e-mail, potwierdzenie przelewu czy podpisany aneks mogły przesądzić o wyniku sprawy.
Dlatego od chwili otrzymania pozwu warto zabezpieczyć wszystko, co może mieć związek ze sprawą. Nie usuwaj wiadomości z telefonu, pobierz historię korespondencji, wydrukuj e-maile, odszukaj umowy i rachunki. Nawet jeśli jakiś dokument wydaje Ci się nieistotny, pozwól prawnikowi ocenić jego znaczenie.
Lepiej mieć jeden dokument za dużo niż jeden za mało.
Co zrobić, gdy odbierzesz pozew?
Przede wszystkim nie wpadaj w panikę. Pozew nie oznacza jeszcze przegranej. To dopiero początek postępowania i moment, w którym możesz aktywnie zadbać o swoje prawa.
Po pierwsze dokładnie przeczytaj cały pozew wraz z załącznikami. Nie ograniczaj się do pierwszej strony. Zwróć uwagę na to, czego domaga się druga strona i jakie dowody przedstawia.
Po drugie sprawdź wszystkie terminy wskazane przez sąd. Zapisz je w kalendarzu i nie odkładaj przygotowania odpowiedzi na ostatnią chwilę.
Po trzecie zacznij kompletować dokumenty. Umowy, korespondencję, wiadomości SMS, e-maile, potwierdzenia przelewów, zdjęcia czy inne materiały mogą okazać się niezwykle istotne.
Po czwarte sporządź chronologiczny opis wydarzeń. Gdy emocje opadną, łatwiej będzie uporządkować fakty i niczego nie pominąć. Taki dokument bardzo ułatwia również pracę pełnomocnikowi.
Po piąte zanim podejmiesz ważne decyzje procesowe, skonsultuj sprawę z prawnikiem. Czasami jedno spotkanie pozwala uniknąć błędów, które później trudno naprawić.
Na zakończenie.
Każdy pozew to początek pewnej drogi, ale nie jej zakończenie. Nawet jeśli dziś sytuacja wydaje Ci się skomplikowana, pamiętaj, że wiele spraw, które na początku wyglądały na beznadziejne, kończy się korzystnym wyrokiem lub satysfakcjonującą ugodą.
Prawo daje możliwość obrony swoich racji, ale warto z tych możliwości korzystać świadomie. Spokój, dobra organizacja, zgromadzenie dowodów i odpowiednio przygotowana strategia procesowa są znacznie cenniejsze niż działanie pod wpływem emocji.
Jeżeli otrzymałeś pozew, nie traktuj go jak wyroku. Potraktuj go jako sygnał, że nadszedł moment, aby zacząć działać. Każda sprawa jest inna, ale każda zasługuje na rzetelną analizę i dobrze przemyślane decyzje.
W sądzie bardzo często wygrywa nie ten, kto mówi najgłośniej, lecz ten, kto jest najlepiej przygotowany. Dobre przygotowanie jest pierwszym krokiem do skutecznej obrony swoich praw.
