O upałach już było.

Tak jest, o upałach już było. Nie będę więc powtarzała się, bo to byłoby nudne i niestosowne pisać ciągle o tym samym. Jednak ten okres letni zawsze sprzyja takiemu pewnemu rozluźnieniu, bo to urlopy, może dla niektórych trochę mniej pracy, mniej innych obowiązków i więcej lenistwa i odpoczynku.

Kilka dni temu zeszło mi się na wspomnienia, jak spędzałam wakacje, a potem urlopu. Oj, różnie. W wieku szkolnym oczywiście czekało się na te wolne dwa miesiące z utęsknieniem, bo konia z rzędem temu, kto uwielbiał chodzić do szkoły. Przecież trzeba było się uczyć ustawicznie i wciąż, a jak się złapało złą ocenę, wiadomo bura w domu była nieunikniona. Do tego jeszcze te codzienne poranne wstawania, bo przecież pierwszy dzwonek dudnił już o ósmej rano. Choć po latach szkołę wspominam z rozrzewnieniem, ale pamiętam jak nie lubiłam matematyki i wf-u, nie mając oczywiście jakiś wielkich sukcesów związanych z tymi przedmiotami. Śpiochem też byłam, notabene tak zostało do dzisiaj. Codziennie rano trzeba było mnie na siłę wyciągać z łóżka, a ja ciągle powtarzałam: „mamo daj mi jeszcze pięć minut pospać”. Mama nie dawała.

Jak przychodził okres wakacji, bardzo się cieszyłam, choć pewną zmorą były wyjazdy na kolonię, których nie cierpiałam. Byłam osobą okropnie nieśmiałą i trudno odnajdywałam się w środowisku nieznanych mi dzieciaków. Dzisiaj, jak komuś mówię o tej nieśmiałości  w zasadzie nikt mi nie wierzy. Zewsząd słyszę, że jestem przebojowa, że odnajduje się w każdych warunkach, że radzę sobie świetnie nawet w bardzo stresowych sytuacjach i zawsze wszędzie się wepchnę. Jak mnie wyrzucają drzwiami to włażę oknem. Tak faktycznie jest, ale tego nauczył mnie mój zawód i pozbawił na szczęście nieśmiałości bezpowrotnie.

Oprócz tych kolonijnych wyjazdów, były także wakacje nad morzem z rodzicami, leżenie na plaży, pławienie się w zimnym Bałtyku, ale przecież dzieciakom to nigdy nie przeszkadzało. Standardowo z siostrą siedziałyśmy w tym zimnym morzu, mając  fioletowe usta z zimna, ale kto by się tym przejmował. Z plaży pamiętam, osoby sprzedające lody na patyku, które to lody były dla mnie wielkim przysmakiem. Pamiętam też lemoniadę, której pewnie dzisiaj nikt z Was by nie wypił, ale wówczas była wielkim rarytasem.

Pozostały mi we wspomnieniach takie okrzyki Pan sprzedającego te spożywcze cudeńka: „Lody, lody na patyku!!! Moja babcia chorowała zjadła lody wyzdrowiała”. Po czymś takim nie było siły, żeby nie przekonać rodziców, aby te lody kupili.

Reklama lemoniady brzmiała nieco inaczej: „Lemoniada, lemoniada Twoim piersiom kształtu nada”. Jako małe dziewczynki nie wiedziałyśmy o co chodzi z tymi piersiami, ale mama z lubością tę lemoniadę piła.

Dzisiaj wspomina się czasy dzieciństwa, jako najpiękniejszy okres w życiu. Może właśnie z powodu dwumiesięcznych wakacji, beztroski i naprawdę cudownych chwil. Cóż, jako dorosły człowiek nigdy nie dałam rady pozwolić sobie na dłuższy urlop, bo go tyle po prostu nie było. Paradoksalnie prowadząc własną firmę, gdzie tego urlopu mogłabym wziąć ile dusza zapragnie, zawsze obowiązki wzywały i wolnego było latem nawet mniej niż pracując na umowę o pracę. Ot, samo życie.

Choć wiadomo, latem różnie bywało, nieraz pojawiało się mniej zleceń, mniej terminów w sprawach sądowych, bo sędziowie też ludzie i biorą urlopy. Może nieraz i mniej nauki, bo w wakacje rzadko wchodziły jakieś poważne i rozbudowane zmiany przepisów. Wiadomo, ustawodawca też ma wakacje. Pomimo tego czas ten wykorzystywany był, a to na porządkowanie dokumentów, drobne naprawy w biurze, itp.

Te obecne wakacje, jednak sezonem ogórkowym nie są i chyba nie będą, to widać, słychać i czuć, jak to przed wyborami. Wszyscy prześcigają się w obietnicach wyborczych, po to, żeby obywatele mieli przekonanie, że jak zagłosują na konkretne ugrupowania, to będzie kraj mlekiem i miodem płynący.

Oczywiście śledzę te obietnice, choć za każdym razem przekonuję się, że jak jest już po wyborach, to efekty są różne. Nie mniej jednak dla mnie jako dla prawniczki, wiele zapowiedzi zmian jest ważne. Wiadomo dlaczego, jak wejdą nowe uregulowania dotyczące dziedzin prawa, którymi się zajmuję, trzeba będzie chcąc nie chcąc zapoznać się dogłębnie z nimi, przyzwyczaić się do nowych regulacji, a w sprawach sądowych obserwować linię orzeczniczą. To sprzyja większej ilości pracy, ale nie ma wyjścia, jak się wybrało zawód, gdzie trzeba się uczyć i szkolić non stop, to zrobiło się to świadomie, biorąc pod uwagę tę naukę, która towarzyszy aż do emerytury.

Co zatem nas czeka?  Gorące lato, choć nie myślę o pogodzie. U mnie praca wre tak jakby wakacji i urlopów nie było. Zapadają kolejne wyroki sądowe w sprawach frankowiczów. Z wielką szczegółowością i wnikliwością je śledzę, bowiem przypadło mi w udziale reprezentować kredytobiorców. Wprawdzie sprawy moich Klientów na razie są w toku, ale może i tak być, że w I instancji wyroki zapadną niebawem. Sprawy te proste nie są, więc trzeba spędzić nad nimi sporo czasu, a i sami klienci są  rozgoryczeni, że miało być dla nich dobrze, a wyszło jak zwykle. Oczywiście w grę wchodzą też inne sprawy m.in. z zakresu prawa karnego, a w nich długie godziny spędzone w organach ścigania, czy w Prokuraturze, gdzie klienci są przesłuchiwani i gdzie występują w różnych rolach procesowych. Także na razie praca, praca i praca.

Poza tym, chcąc nie chcąc śledzę i czytam o ewentualnych prawnych nowościach, które mogą nastąpić jesienią, albo i później, żeby być przygotowanym na różne ewentualności i rozwiązania prawne. Oby tylko wszelkie nowe regulacje były konstruktywne i można było bez problemu wcielać je w życie. Jak to będzie wyglądało w praktyce zapewne dowiemy się niebawem.  No i jakoś trzeba przeżyć kampanię wyborczą, której w mediach jest już co raz więcej. Przynajmniej w okresie przedwyborczym zewsząd słyszymy, że jesteśmy najważniejsi, że nasze potrzeby są na pierwszym miejscu, że następuje wsłuchanie się w to czego oczekujemy i pragniemy. I bardzo dobrze, niech przynajmniej przez kilka miesięcy towarzyszy nam uczucie, że wszystko jest dla nas, a bez nas nic się nie da. Jesienią zapewne wrócimy do szarej rzeczywistości, ale teraz może będzie kolorowo i pięknie.

Zdaję sobie też sprawę, że nie wszyscy myśleli o wakacjach i urlopach z uwagi na rekrutację do szkół średnich. Wiadomo przebiegała ona stresowo i burzliwie. Ze swej strony mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, bo mnie to nie dotyczyło. Mój syn już dawno zakończył edukację, a Jego dorosłe życie w zasadzie tylko od Niego zależy. Natomiast mam koleżankę, która nie dość, że ze starszym dzieckiem przechodziła stres i nerwy związane z maturą, a za chwilę Jej młodszy syn wszedł właśnie w ten trudny okres podwójnego rocznika i rekrutacji do szkoły. Wiem, ile nerwów i stresów przeżyła Ona sama i Jej rodzina, bo wielokrotnie o tym rozmawiałyśmy. Ważne jednak, żeby wszystko dobrze się skończyło i tego należy się trzymać.

Także lato mamy pełne wydarzeń i wrażeń, a zatem może lody dla ochłody i lemoniada, która piersiom kształtu nada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s