Spokojna głowa i dobra kawa.

Nie podpisuj od razu! Kilka minut, które mogą oszczędzić Ci wielu problemów. Gdy posłuchasz rad, będziesz spokojnie pić kawę i niezawracać sobie głowy sprawami prawnymi.

Większość z nas podpisuje umowy niemal każdego dnia. Kupujemy mieszkanie, zawieramy umowę z operatorem telefonii komórkowej, zlecamy remont, korzystamy z usług bankowych czy podpisujemy umowę o pracę. Zazwyczaj robimy to w pośpiechu, zakładając, że skoro dokument jest przygotowany przez profesjonalistę, to z pewnością wszystko jest w porządku.

Niestety, praktyka często pokazuje coś zupełnie innego.

Jako radca prawny bardzo często spotykam się z klientami, którzy przychodzą do kancelarii dopiero wtedy, gdy pojawia się problem. Słyszę wtedy niemal identyczne zdania: „Nie przeczytałem umowy”, „Powiedziano mi, że to tylko formalność”, „Zapewniano mnie, że ten zapis nie ma znaczenia”. Niestety, w sądzie takie tłumaczenia zazwyczaj nie mają większego znaczenia. Liczy się przede wszystkim treść dokumentu, pod którym złożyłeś swój podpis.

Dlatego zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę, zatrzymaj się na chwilę. Kilka minut poświęconych na spokojne przeczytanie dokumentu może uchronić Cię przed wielomiesięcznym sporem sądowym, niepotrzebnymi kosztami albo obowiązkami, których wcale nie zamierzałeś na siebie przyjąć.

Przede wszystkim sprawdź, czy przeczytałeś cały dokument. Nie tylko pierwszą stronę, ale również wszystkie załączniki, regulaminy, ogólne warunki umowy czy tabele opłat. To właśnie tam bardzo często znajdują się postanowienia, które mają największe znaczenie dla Twoich praw i obowiązków. Zdarza się, że najważniejsze informacje zapisane są drobnym drukiem na końcu dokumentu, podczas gdy pierwsze strony wyglądają bardzo zachęcająco.

Równie ważne jest dokładne sprawdzenie wszystkich kosztów. Cena podana w reklamie nie zawsze oznacza kwotę, którą ostatecznie zapłacisz. Warto zwrócić uwagę na prowizje, opłaty administracyjne, dodatkowe koszty, odsetki czy kary umowne. Jeżeli jakikolwiek zapis budzi Twoje wątpliwości, poproś o jego wyjaśnienie. Masz do tego pełne prawo.

Nie zapominaj również o zasadach rozwiązania umowy. Wiele osób koncentruje się wyłącznie na jej zawarciu, zupełnie pomijając kwestie związane z zakończeniem współpracy. Tymczasem właśnie wtedy często okazuje się, że wypowiedzenie jest możliwe dopiero po wielu miesiącach, wiąże się z wysokimi opłatami albo wymaga spełnienia dodatkowych formalności.

Zawsze zwracaj uwagę na to, czy umowa w równym stopniu chroni obie strony. Jeżeli zauważysz postanowienia, które całkowicie wyłączają odpowiedzialność jednej ze stron albo pozwalają jej jednostronnie zmieniać warunki umowy, warto zachować szczególną ostrożność. W przypadku umów zawieranych z konsumentami niektóre z takich zapisów mogą zostać uznane za niedozwolone, jednak znacznie lepiej jest nie dopuścić do ich podpisania niż później dochodzić swoich praw przed sądem.

Bardzo często spotykam się również z sytuacją, w której klient słyszy od sprzedawcy lub przedstawiciela firmy zapewnienie, że „tym zapisem proszę się nie przejmować” albo „w praktyce wygląda to inaczej”. Problem polega na tym, że po podpisaniu umowy liczy się przede wszystkim to, co zostało zapisane w dokumencie. Ustne obietnice niezwykle trudno później udowodnić. Jeżeli więc coś zostało Ci zagwarantowane, poproś, aby znalazło się również w treści umowy.

Nie pozwól także wywierać na sobie presji czasu. Jeżeli słyszysz, że oferta obowiązuje tylko przez kilka minut albo dokument trzeba podpisać natychmiast, warto zachować szczególną ostrożność. Uczciwy przedsiębiorca nie powinien mieć problemu z tym, że zabierzesz umowę do domu, spokojnie ją przeczytasz lub skonsultujesz z prawnikiem. Decyzje podejmowane pod wpływem pośpiechu bardzo często okazują się najdroższymi.

Na koniec pamiętaj o jeszcze jednej zasadzie. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, po prostu zapytaj. Język prawniczy bywa skomplikowany i nikt nie ma obowiązku znać wszystkich przepisów czy specjalistycznych pojęć. Zadanie kilku pytań przed podpisaniem dokumentu jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż próba naprawiania skutków niekorzystnej umowy po kilku miesiącach lub latach.

Podpis na umowie to nie tylko formalność. To oświadczenie, że akceptujesz jej treść i godzisz się na wynikające z niej prawa oraz obowiązki. Dlatego warto poświęcić kilka minut na dokładną lekturę dokumentu. To niewielka inwestycja czasu, która może oszczędzić Ci wielu nerwów, pieniędzy i niepotrzebnych sporów. W prawie, podobnie jak w życiu, zdecydowanie lepiej zapobiegać problemom, niż później próbować je rozwiązywać.

Dodaj komentarz