Co robić?

Gdy budzisz się rano, często pierwsze słowa jakie słyszysz od domowników: „pospiesz się, bo spóźnisz się do pracy”, albo „długo jeszcze będziesz w łazience, przecież ja też się spieszę”, itd., itd.

Potem już w drodze do pracy np. słuchając radia w samochodzie słyszysz, że wszystko drożeje, że wysoka inflacja, że stopy procentowe są wysokie i być może znów pójdą w górę, że czynniki mikro i makro ekonomiczne nie są sprzyjające. Słyszysz jeszcze mnóstwo negatywnych informacji od których aż mózg się przegrzewa.

Myślisz co zrobić, jak sobie poradzić, jak będzie wyglądała przyszłość? Kończysz dzień będąc wyczerpanym od myślenia i wciąż zadając sobie pytanie: jak dalej żyć?

W domu rodzina też podminowana, bo nie dzieje się najlepiej i dreszcz przechodzi przez całe ciało.

Co robić?

Powiedzieć stop i jeszcze raz stop przede wszystkim własnemu myśleniu. Przecież wiele sytuacji dzieje się bez Twojego udziału, na które nie masz wpływu i to myślenie, że jest źle, a za chwilę będzie jeszcze gorzej, na pewno nie przyniesie nic dobrego.

W trudnych momentach najgorszym doradcą jest lęk i panika. One wcale nie przynoszą dobrych rozwiązań. Jeśli jakieś przyniosą to co najwyżej nie będą długotrwałe, a tylko tymczasowe, poprawiające sytuację na krótko i doraźnie.

Najlepiej zachować spokój.

Wiem, że łatwo jest powiedzieć, czy napisać. Ktoś może się oburzyć czytając ten wpis, ale wymyśliła. Jakie odkrycie.

Niezależnie od tego co myślisz, będę jednak trzymała się tego, żeby zachować spokój. Sam spokój oczywiście nie rozwiąże problemów, nie spowoduje, że ceny spadną, że nagle życie stanie się lekkie, łatwe i przyjemne, ale da ulgę, bo uwolni od stresu.

Mając tzw. spokojną głowę, szybciej przychodzą racjonalne rozwiązania, a przede wszystkim daje poczucie takiej wewnętrznej stabilizacji. To co na pewno możesz zrobić i to zależy od Ciebie, wejść w swój wewnętrzny świat i tam szukać wszystkiego co dobre, co przynosi ulgę. Tam też rodzą się odpowiedzi na pytania, których tak dużo zadajesz każdego dnia.

Niemożliwie? Otóż, jak najbardziej możliwe.

Sama tego doświadczam, bo stosuję tę zasadę, wyrzucając z głowy negatywne myślenie, czarnowidztwo, a zastanawiając się co mogę zrobić dla siebie i najbliższych w tych trudnych i dziwnych czasach, w których przyszło nam żyć.

Ważne jest także, aby dbać o spokój i harmonię w domowym ognisku. Gdy problemy świata zewnętrznego przenosi się na rodzinę, wówczas nic dobrego z tego nie wynika. Dobrze jest jeśli dom staje się azylem, w którym można odizolować się od wszystkiego co jest poza nim.

Dlaczego poruszam te zagadnienia?

Dlatego, że od jakiegoś czasu w ramach mojej praktyki widzę i doświadczam, że ludzie nie wytrzymują sytuacji, która jest.

Doprowadzają swoje związki na granicę przepaści.

Często się mówi, że głównymi przyczynami rozwodów są zdrady, alkoholizm, itp.

Owszem tak jest, ale zapominając, że także trudna sytuacja finansowa, problemy np. ze spłatą kredytów również powodują, że małżonkowie tak się o wszystko kłócą, że podejmują radykalne decyzje o rozstaniu. Dlatego warto o tym pamiętać, że w takich czasach jakie mamy, przede wszystkim warto budować więź rodzinną, trzymać się razem, wspierać się, pomagać sobie i przede wszystkim dużo rozmawiać. Na pewno nie zamiatać problemów pod dywan, kłócić się i przerzucać winę jeden na drugiego.

Właśnie w tych czasach w jakich żyjemy, głównie zwracamy uwagę na sprawy finansowe, nie zauważając jak rozpadają się więzi rodzinne. Najczęściej dzieje się to stopniowo, nawet w postaci powolnego umierania związku, a budzimy się z letargu jak jest już za późno – np. pozew o rozwód leży w sądzie.

W kryzysowych czasach wiele się o tym nie mówi i nie pisze, jakby większość zapominała o tym, skupiając się głównie na ekonomicznej sferze naszego życia. Każdy element życia jest tak samo ważny i tak samo zasługuje na uwagę, ten osobisty też. Warto się więc nad tym zastanowić, że mimo wszystkich burz i zawirowań warto dbać o dobre relacje, bo one są naprawdę bardzo istotne. Razem jest zawsze łatwiej. Rozmawiajmy, szukajmy razem rozwiązań, ale w spokoju i w konstruktywnej atmosferze.

Pomimo niełatwych czasów, życzę wszystkim jak najwięcej spokoju, dobrych rozwiązań i wszystkiego dobrego. Jeśli natomiast naprawdę nie jesteś sobie w stanie poradzić, zawsze możesz zwrócić się o pomoc do specjalistów, którzy wskażą chociażby kierunki działań. Nie ma co siedzieć z założonymi rękami i narzekać, bo samo się nie zrobi. Jeszcze raz życzę wszystkiego dobrego, a przede wszystkim życzę dużo zdrowia, bo ono jest bezcenne i niezależnie od wszystkiego warto o tym pamiętać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s