Totalnie gorąco.

Wiem, wiem, że nie jest to ani odkrywcze, ani sensacyjne. O tym, że nastały upalne dni w Polsce wszyscy wiedzą, widzą i czują.

Podobno jest takie powiedzenie, że jak nie ma się o czym rozmawiać, to opowiada się o pogodzie. Może to też dotyczyć pisania, jak nie ma się o czym pisać, to pisze się o pogodzie.

Otóż, zapewniam Was, że tematy nie wyczerpały mi się, pomysłów jest pełna głowa, bo życie dostarcza tyle opowieści, że można usiąść przed komputerem i opisać różne historie. Upalna pogoda nie jest więc tematem zastępczym żeby wypełnić oczekujące na wpis miejsce  blogu. Gdybym nie miała o czym napisać, to bym nic nie stworzyła i już. Przecież po co się napinać na siłę.

Te upalne dni skłoniły mnie po prostu do myślenia, czy jak tak dalej pójdzie i Polska stanie się klimatycznie południem Europy, a może Afryką, to czas pomyśleć o regularnej sjeście. Praca przy temperaturach przekraczających trzydzieści stopni do łatwych nie należy. Nie dotyczy to tylko pracy fizycznej, choć zdaje sobie sprawę, że jest to wyzwanie nie lada, ale też dotyczy pracy umysłowej. Jak tu bowiem myśleć sprawnie, racjonalnie, mieć cały worek pomysłów jak wstaje się rano i człowiek jest już zmęczony od upałów.

Moja przyjaciółka niedawno stwierdziła, że tak pracujemy i pracujemy nawet w te upalne dni, nie mając czasu żeby odpocząć. Chyba wybrałyśmy złą formę naszego życia. Może trzeba było znaleźć takiego partnera przy którym tylko leżałybyśmy i pachniałybyśmy. On pracowałby i w pełni nas utrzymywał i to jeszcze na dobrym poziomie. Może faktycznie jest to sposób na życie, ale to nie leży w mojej naturze. To żeby pachnieć jak najbardziej, ale ciągle leżeć, nie dałabym rady. Jak siebie znam wytrzymałabym kilka dni, a potem to nieróbstwo zaczęłoby mnie roznosić od środka, nawet w upalne dni. Poza tym prosić się o trzysta dolarów na waciki (pamiętacie z filmu „Kiler”, choć to nieco inaczej wybrzmiało), no nie. Wolę być niezależną i nikogo nie prosić o daninę, czy jakiekolwiek wsparcie i mieć swoje środki nie tylko na waciki.

Obserwując mojego kochanego kotka, mogę stwierdzić, że on w te upalne dni ma ciągłą sjestę. Tak sobie leży i nic nie robi, przeciągając się w słońcu, a potem szukając ochłody w cieniu. Ma  szczęście, że o nic nie musi prosić. Miska z jedzeniem jest zawsze pełna, a i wody nie brakuje. Porusza się więc z gracją prezentując swoje piękne miękkie kocie ruchy, bo wie, że wszystko mu się od życia należy, a ja spełnię jego oczekiwania. Ma więc sjestę cały dzień, a wacików i trzystu dolarów naprawdę nie potrzebuje.

Wracając jednak do upalnych dni i sjesty, zastanawiałam się, czy jestem w stanie zorganizować sobie  dni w pracy, aby mieć kilka godzin na odpoczynek. Przyznam szczerze, że nie jest to proste. Oczywiście, gdyby weszły w życie jakieś przepisy, które by to regulowały i nie byłoby wyjścia każdy musiałby się poddać tej sjeście. Zapewne wyglądałoby to nieco inaczej i sposób na odpoczynek znalazłby się szybciej niż myślę.

Wyobraźmy sobie teoretycznie oto taką sytuację. Organizuję  sjestę np. pomiędzy trzynastą a siedemnastą. Wydaje się to oczywiście możliwe, bo wystarczy potem po południu i wieczorem pracować i sprawa rozwiązana. Co jednak zrobić jak w sądach nie ma przerwy w tym czasie i właśnie te godziny są najczęstszymi gdzie przebywam w przybytku Temidy. Podobnie ma się sprawa z urzędami i innymi organami. Odwiedzam różne szacowne instytucje, bo przecież załatwiam sprawy w imieniu moich Klientów. Niestety późnym popołudniem i wieczorem nie da rady. Gdybym pojawiła się przed urzędem np. o godzinie osiemnastej, pocałowałabym klamkę i nic bym w danej sprawie nie wskórała. Oczywiście można byłoby wizytować te różne miejsca we wczesnych godzinach porannych, tylko czy starczyłoby czasu, żeby załatwić wiele spraw do godziny dziesiątej, czy jedenastej, nie sądzę.

Rozważając jednak dalej teoretycznie, załóżmy mimo wszystko, że udałoby mi się, może nie do jedenastej a np. do dwunastej wszystko załatwić, więc potem szykowałbym się do upragnionej sjesty. Tylko co ze sobą zrobić? Mogłabym pojechać do domu, ale zajęłoby mi to około godziny (tak, tak, tyle trwa moja podróż codziennie z domu do pracy i z pracy do domu, nieraz i dłużej). Po dotarciu do domu, oczywiście mogłabym zapaść w błogi sen, tylko, że po tym śnie, nie wiem, czy chciałoby mi się ponownie wrócić do pracy. Dlatego, że znów jazda około godziny, a może dłużej. No to jak się zorganizować, żeby było dobrze? Może trzeba przejść się i zastanowić się.

Nie mniej jednak od kilku lat obserwujemy zasadnicze zmiany naszego klimatu. O umiarkowanych letnich dniach, chyba już możemy zapomnieć, więc i zapewne za jakiś czas być może będą poważnie brane pod uwagę takie formy pracy, aby w ciągu dnia był dłuższy czas na przerwę. Może to też będzie dotyczyć urzędów, firm, itd. Wtedy będzie łatwiej pomyśleć jak się zorganizować. Może obowiązkowym wyposażeniem takiej firmy jak moja będą łóżka, aby móc sobie uciąć choćby godzinną drzemkę w ciągu dnia. Pomyślałam też, że to może być taki powrót do dzieciństwa, kiedy chodziłam do przedszkola, a tzw. leżakowanie było obowiązkiem. Wprawdzie niewiele już pamiętam z tamtych czasów, ale to na pewno, że leżakowanie tak samo jak picie tranu było jakąś zmorą. Dzisiaj oczywiście niechętnie wróciłabym do tranu, ale do leżakowania jak najbardziej. Zobaczcie jak się zmienia patrzenie na świat i to co kiedyś było nie do zniesienia, dzisiaj wydaje się być wielką przyjemnością.

Wiadomym też jest, że najlepiej w letnie upalne dni wziąć sobie po prostu urlop i wyjechać gdzieś nad wodę. Niestety nie każdy może, bo są różne zobowiązania. Poza tym co by się stało, gdyby nagle od czerwca do sierpnia wszyscy przestali pracować. Kraj stanąłby, a jakie byłyby tego skutki lepiej sobie nie wyobrażać.

Doskwiera mi, pewnie jak wielu osobom, wysoka temperatura, szczególnie jak się pracuje w dużym mieście, pełnym samochodów, małej ilości drzew. Nie ma co narzekać, tylko przyzwyczajać się, że prawdopodobnie już tak będzie. Oby nie było gorzej. O urlopie oczywiście pomyślałam, bo odpoczynek jak najbardziej mi się należy, choć w czerwcu udało mi się nawet dwukrotnie wyjechać. Były to jednak, tzw. przedłużone weekendy. Więc czekam z utęsknieniem na ten dłuższy urlop, aby leżeć na leżaku, czytać moje ulubione książki i tak po prostu leniuchować i nic nie robić. Choć jak znam siebie długo w takim stanie nie wytrzymam i zapragnę ruchu, pracy i wykonywania wielu rzeczy na raz. To jest właśnie paradoks naszego życia, że tęsknimy za tym czego nie mamy, a jak już dostajemy to narzekamy, że jest źle.

W porze letniej i wakacyjnej życzę Wam jak najwięcej udanych i bezpiecznych wyjazdów, odpoczynku i pogody takiej jaką lubicie, a do sjesty pewnie za jakiś czas wrócę, być może analizując tę sprawę z takiego czysto prawnego punktu widzenia. Na razie cieszcie się latem, jak możecie odpoczywajcie, a jak nie możecie życzę, aby praca była łatwa, lekka i przyjemna. Pamiętajcie proszę w upalne dni o swoich zwierzętach, żeby miały wodę, miejsce w którym mogą się ochłodzić, bo przecież to są istoty żywe, które tak samo jak my czują to co dobre, ale także i to co złe.

Na koniec napiszę jeszcze kilka słów o kocie. Ostatnio moja koleżanka powiedziała, że kompletnie zwariowałam na punkcie mojego zwierzaka. O czym nie rozmawiałybyśmy, zawsze ponoć temat prowadzę tak, żeby ostatecznie rozmawiać o nim jaki jest cudowny, wspaniały, mądry. Tak poza wszystkim oczywiście, że jest najpiękniejszy, najcudowniejszy i najmądrzejszy ze wszystkich kotów na świecie.

Perorowała dalej, że czytając mojego bloga, nawet jest zdziwiona, że tak mało wpisów lub wtrętów jest o rudzielcu (tak on wygląda). Odpowiedziałam Jej ochoczo, że przecież to blog o prawie, który zwie się „Prawa strona kobiety”. Ona wiadomo, potakiwała, że jasne, jasne, ale szkoda, że nie założyłam jeszcze bloga np. „Obie strony kota”. No i proszę pomimo upalnego dnia, jaki pomysł przyszedł Jej do głowy. Oczywiście to było w formie żartu, bo nie wiem kiedy miałabym o kocie pisać, bo harmonogram każdego dnia jest mocno napięty. Wobec tego wykorzystuję prawne aspekty bloga, którego prowadzę i jak się da coś przemycić o moim kotku to z przyjemnością to robię, dzisiaj jak widać też. Mając nadzieję, że mi wybaczycie, ale czasami nie mogę się oprzeć, żeby nie podzielić się z Wami tym cudeńkiem i szczęściem jakie mnie spotkało. Tym razem już naprawdę kończę. Wszystkiego dobrego w letnie upalne dni, pomyślcie o sjeście, a jak kiedyś komuś przyjdzie do głowy, żeby wprowadzić takie sjestowe regulacje prawne, na pewno coś o tym napiszę.

14 uwag do wpisu “Totalnie gorąco.

      1. Nie słyszałam o przymrozkach. Niezależnie od tego czy przyjdą, czy nie jesteśmy bezpośrednimi świadkami jakiegoś szaleństwa pogodowego.

  1. No proszę, to i u Ciebie jest jakiś kot. Coś pieknego.
    Z leżakowaniem nie wyjdzie ale tran też nie jest taki zły i lemoniada. No i ta prawa strona, a co z lewą? 🤔

    1. Jak najbardziej jest u mnie kot, który ustala wszelkie zasady i prawa. Chyba dosłownie przyjął to co kiedyś powiedziałam, że ludzie są po to, żeby służyć kotom. Widać tego się trzyma. Natomiast prawa i lewa strona są w porządku. Tran był nie do zniesienia, leżakowanie w miarę tak.

      1. No proszę 🐈 a to kot kodeksowy! Nawet prawa ustala. Prawie jak kot prezesa😜

      2. Lepsze niż koci kodeks, albo kodeks andrejewa. Poza konkursem. Znam Ciebie że strony Łukasza, widzę teraz ze warto zajrzeć choć porady prawne mnie niezbyt interesują 🙂
        A propos jurysdykcji. „Moja” Fila jest sędzią i katem w jednej kociej osobie. Na szczęście mnie tylko czasami raczej po straszy niż skarze. Ale myszy, krety i inne ptaszki to mają z nią sąd ostateczny😜

  2. Belfast, to jakiś terrorysta straszny musi być 🤩. Byłem tam (Belfast)ze dwa lub trzy razy w czasach gdy bomby jeszcze wybuchały. Ponury widok, no ale to przed wiekami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s