Prosty przepis na prawo.

Czy taki przepis na proste prawo jest czy go nie ma? Oto jest pytanie? Na razie polskie prawo w zasadzie w każdej jego gałęzi jest trudne, skomplikowane, dające możliwość różnych interpretacji i bardzo zbiurokratyzowane. Ci, którzy zetknęli się z różnymi procedurami, czy to sądowymi, czy urzędniczymi zapewne zgodzą się ze mną.

Jakiś czas temu słyszałam takie stwierdzenie, że już sami prawnicy gubią się w przepisach, a to jak wiadomo, niedobrze wróży. No bo kto jak kto ma się na tym znać, jak nie prawnicy. Ileż to było przypadków, że niemal przy tych samych stanach faktycznych sądy orzekały różnie. Dlaczego? No bo właśnie różna interpretacja dawała taką możliwość. Przepisy powinny być tak skonstruowane, aby były jasne, logiczne, klarowne, a każdy czytający rozumiał daną normę prawną tak samo. Na razie jednak wydaje się, że to są mrzonki i „pobożne życzenia”.

Same procedury sądowe, wywołują często ból głowy u osób, które są stronami w sporach, a i załatwienie spraw w urzędach nieraz powoduje, że osoby nie związane z prawem czują się zagubione, a w zderzeniu z tzw. „machiną Państwa” niewielkie mają szanse.

Kiedyś Klient zapytał mnie, dlaczego jest taka duża wymiana pism pomiędzy stronami w sądzie, bo to pozew, odpowiedź na pozew, często replika, itd., itd. Zapytał mnie czy to nie jest marnotrawstwo czasu, papieru i oczywiście lasów? Cóż mogłam odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Jeśli sąd zobowiązał nas i do tego zakreślił termin do przygotowania stanowiska w sprawie, to trzeba to zrobić, nie bacząc na marnowanie czasu, papieru i lasów. No tak, powiada dalej Klient, ale to spowodowało, że mieliśmy już dwa terminy rozprawy i na razie mamy jakieś pisemne „przepychanki ”. Tak jest i co zrobić?

Inny Klient czytając projekt pozwu, który przygotowałam w Jego sprawie, powiedział tak „o matko kochana nic nie rozumiem, ten język prawniczy jest taki trudny i skomplikowany”, a to dotyczyło opisu stanu prawnego i przytoczonych orzeczeń sądowych. Zdaję sobie sprawę, że to jest w zasadzie tylko zrozumiałe dla prawników. Panu zaś odpowiedziałam, że jestem Jego pełnomocnikiem i najważniejsze żebym wiedziała o co chodzi i oczywiście sąd, a że orzeczenia brzmią w sposób nie zrozumiały, nic nie poradzę.

Kto w Polsce tworzy prawo? Oczywiście Sejm RP, który jest władzą ustawodawczą. Mam na myśli ustawy, bo rozporządzenia, czyli akty wykonawcze do ustaw tworzą: Rząd, cz też poszczególni Ministrowie. Projekty ustaw zaś składają Posłowie, Rząd oraz Prezydent RP. Są to organa, które posiadają tzw. inicjatywę ustawodawczą. Mogą być też projekty obywatelskie. Nie wchodząc w szczegóły procesu legislacyjnego, chciałabym zwrócić uwagę przede wszystkim na kwestię następującą. Często projekty aktów prawnych są napisane przez ekspertów z danej dziedziny. Przyznam, że wielokrotnie widziałam bardzo dobrze napisane takie projekty. Tylko, że po „obróbce” sejmowej niewiele zostawało z takiego dokumentu, bo wiadomo, w grę wchodziła polityka, różne ścierające się interesy. Co powodowało, że na końcu często powstawał „bubel” prawny, z którym w praktycznym stosowaniu nikt nie mógł sobie poradzić. Najlepszym przykładem są przepisy podatkowe, które są niezmiernie skomplikowane, gdzie jest ogromna ilość interpretacji i stanowisk. Znam też wielu prawników, którzy właśnie z uwagi na powyższe, nie chcą zajmować się tą dziedziną. I nie dlatego, że są leniami lub czytać im się nie chce, a dlatego, że ta dziedzina wymaga tak dużego zaangażowania, że w zasadzie determinuje, że osoba, która zajmuje się tą dziedziną, nie ma już czasu na prowadzenie innych spraw.

Co więc robić? Może znaleźć jednak prosty przepis na prawo. Żeby było takie jakie być powinno, czyli jasne, czytelne, nieskomplikowane i stanowiło ochronę pewnych wartości, regulowało stosunki cywilne, rodzinne, gospodarcze, ale w sposób zrozumiały dla wszystkich. Może to na razie, tak jak napisałam, „pobożne życzenia”, ale gdzieś tam skromnie liczę na to, że jeszcze za mojej kariery prawniczej nastąpi taka sytuacja. Życzę tego nam wszystkim, a przede wszystkim tym, którzy to prawo tworzą. Dobrze byłoby, aby ustawodawca usłyszał ten głos „maluczkich”, bo przecież ustawodawca jest dla nas, a nie my dla niego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s