„…. bo on po prostu sobie jest”

Znacie powiedzenie: „pies najlepszym przyjacielem człowieka”. Może nim być nie tylko pies, ale i kot, bądź jakiś inny zwierzak. Taki ktoś jak trafia do naszego domu, najczęściej jest traktowany jak członek rodziny. My go kochamy, a on nas. Ta miłość jest bezwarunkowa, bo zwierzak nie oczekuje od nas kupienia nowego samochodu, nowego mieszkania, pierścionków z brylantami, albo posiadania codziennie pełnego portfela pieniędzy. On po prostu sobie jest, kocha nas i nam ufa.

Niestety nie zawsze to tak pięknie wygląda. Pamiętacie, jakiś czas temu na moim blogu opisywałam schronisko dla zwierząt w Warszawie na Paluchu. Byłam tam, widziałam na własne oczy, jak te piękne psiaki zamknięte w klatkach czekają, aż się ktoś nimi zainteresuje, weźmie do domu, pogłaszcze, przytuli. Przecież każdy pragnie miłości, nie tylko ludzie.

Z różnych powodów zwierzaki trafiają do takich miejsc jak schroniska. Czasami dlatego, że piesek się komuś znudził, albo dziecko stwierdziło, że ta „zabawka” to już nie to. Jeśli taki jest powód to pół biedy, gorzej jeśli zwierze było bite, bądź okrutnie traktowane.

Niestety takich sytuacji jest co raz więcej. Dlaczego ludzie potrafią być tak okrutni wobec zwierząt? Nie wiem. Ale to nie ludzie, to bestie.

Jest co raz więcej sytuacji znęcania się nad zwierzętami. Media, podają te informacje niemal każdego dnia. To jest przerażające.

Przykładów można było by mnożyć, a to:

hodowle psów, gdzie zwierzaki przetrzymywane są w skrajnie okropnych warunkach,

przywiązane psy do drzewa w lesie, itp.

Nawet nie chcę tych przykładów podawać. Sama nie dawno spotkałam się z sytuacją, gdzie psiak został przywiązany do drzewa. Jak to zobaczyłam, przez chwilę myślałam, że głupi właściciel, tylko na chwilę go zostawił. Prawda okazała się jednak inna. Nie była to chwila. Odwiązałam pieska i czekaliśmy razem na jego właściciela i nic, nie nadchodził. Zaczęłam więc u sąsiadów ustalać czyj to pies. Po długich poszukiwaniach udało się namierzyć tego pseudo właściciela. Poszłam do niego do domu i co tam zastałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W mieszkaniu były inne psy, nawet nie chcę opisywać jak wyglądały. Pan w stosunku do mnie był niezwykle nieuprzejmy (tak naprawdę to delikatnie napisane), ale co tam. Było mi to kompletnie obojętne, co On o mnie myśli i jakie ma zdanie na mój temat. Zadzwoniłam i po Policję i po Straż Miejską. Obie służby przyjechały. Zajęły się tym Panem wątpliwej postury i charakteru.

 

Pamiętajcie, jak spotkacie się z sytuacją, że ktoś znęca się nad zwierzęciem, trzyma je w okropnych warunkach, itp. jest to przestępstwo i można w każdej chwili powiadomić organy ścigania. Te bezbronne istoty chroni ustawa o ochronie zwierząt, a za takie czyny naprawdę należy się zasłużona kara, żeby nikt nie cierpiał przez takich ludzi.

W Ustawie o której napisałam, zawarte są przepisy przewidujące odpowiedzialność karną za znęcanie się nad zwierzętami. Za to można trafić do więzienia.

Nie bądźmy obojętni i każdy zauważony przez nas przypadek okrutnego traktowania zwierząt, niech zostanie zgłoszony do właściwych służb, które zapewne w odpowiedni sposób tym się zajmą. Istnieją również różnego rodzaju organizacje, pogotowia dla zwierząt, itp., które zapewne zainteresują się każdym zgłoszonym przypadkiem znęcania się nad zwierzętami.

Nigdy nie zrozumiem, jak można komuś zrobić krzywdę, bo każda żywa istota ma prawo do szacunku, poszanowania i życia. Za bestialskie traktowanie powinny być jak najsurowsze kary.

Gdy wracam wieczorami do domu, po całym męczącym dniu pracy i widzę mojego kota, który jak psiak, przybiega do drzwi i wita się ze mną na progu, a potem siedzi ze mną na kanapie, wtulony, taki miły, ciepły futrzany, Wiecie co wówczas myślę? Że kocham go za to, że po prostu sobie jest i nigdy nie dałabym mu zrobić krzywdy, bo mi ufa i daje od siebie wszystko co najlepsze. Nawet w chorobie nie opuszczał mnie na moment i miałam wrażenie, że cierpiał wraz ze mną. No to jak nie kochać? Bądźmy więc przyjaciółmi dla czworonogów, a nie wrogami.

Dlatego postanowiłam poruszyć ten temat na blogu, bo sytuacja, którą zastałam, tak mnie zbulwersowała, że kilka dni nie mogłam dojść do siebie. Nie mogłam też być obojętną na krzywdę, nieprawości, a ten wpis ma zachęcić do tego, że jak zajdzie taka potrzeba to działajcie. Naprawdę warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s