Kobieta z klasą

Kobieta z klasą.

Co nam przychodzi do głowy, gdy pomyślimy sobie, że kobieta ma klasę?

Najczęściej, że jest doskonale ubrana, ma wyrafinowany gust i nienaganne maniery. Do tego pięknie się wysławia, a swoją głowę wykorzystuje przede wszystkim do myślenia, a nie jedynie do farbowania włosów.

Moim zdaniem, nic bardziej mylnego, przecież nie chodzi o piękne ubrania, czy o idealne zachowanie przy stole, nawet wysoką inteligencję, czy wykształcenie. Można przecież pięknie wyglądać, mieć super ciuchy, być mądrą, ale co z tego? Klasy brak.

Ta klasa to jest to „coś”, czego nie da się zdefiniować słowami. To jest całokształt kobiety, jej zachowanie, jej reakcje, jej sposób myślenia. Może być ubrana w worek, a każdy i tak powie: „ta kobieta ma klasę”. Jak mawiała moja Babcia: „z klasą się rodzisz, bo nabyta – to już nie to”.

Zastanawiacie się zapewne, po co na blogu prawnym autorka porusza kwestię co to jest kobieta z klasą? Przecież od tego są blogi o modzie, o zachowaniu przy stole, o psychologii i Bóg wie o czym jeszcze.

A jednak …….

Do moich postów najczęściej inspiruje mnie życie i sprawy z którymi przychodzi mi się zetknąć na co dzień. I tym razem tak też się stało.

Pojawiła się u mnie Klientka, ze sprawą, gdzie nie rozliczył się z Nią kontrahent i to z bardzo dużych pieniędzy. Jak mi dokładnie przedstawiła te kwoty, to nieomal z krzesła spadłam. No cóż, ale sprawa to sprawa i nie ma znaczenia, czy roszczenia dotyczą kilkuset złotych, czy milionów. Poprosiłam Klientkę o szczegółowe opowiedzenie mi o sprawie, przedstawienie wszystkich dokumentów.

Zaczęła opowiadać co się stało, jak doszło do tego, że kontrahent nie zapłacił Jej pieniędzy. Z prawnego punktu widzenia sprawa nie wydawała się bardzo skomplikowana. Klientka dobrze przygotowana, rzetelnie relacjonująca sprawę, mająca wszystkie niezbędne dokumenty. Pomyślałam, jeśli trzeba będzie iść do sądu to damy radę.

Mnie jednak zainteresowało w Niej właśnie to coś. Spokój, opanowanie, rzeczowość. Zazwyczaj wygląda to zupełnie inaczej. Klienci relacjonują swoje sprawy w ogromnych emocjach, często chaotycznie, ale to jest zrozumiałe, bo przecież są to problemy, które ich bezpośrednio dotyczą.

A tu było zupełnie inaczej.

Zaproponowała, żebyśmy spotkały się z dłużnikiem i porozmawiały, bo być może uda nam się z Nim dogadać i zapłaci to co jest Jej winien.

Powiedziałam: „dobrze, bo rozmowa jest ważna i może uda się nam załatwić sprawę, bez sporów, sądów i tych wszystkich prawnych zawiłości.”

Umówiłyśmy się na spotkanie. Nie było ono krótkie, ale moja Klientka znów rzeczowa, spokojna, opanowano. Nawet momentami miałam wrażenie, że pełna zrozumienia dla dłużnika, co przyznam szczerze, nieco mnie dziwiło. Ale ten spokój udzielił się nam wszystkim. Rozmowy były konkretne, bez emocji, bez kłótni i awantur. Dogadali się, podpisali ugodę i obie strony były zadowolone.

Cały czas jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, co ta kobieta w sobie ma? No właśnie tę klasę, to coś, co jest tak trudno uchwytne i absolutnie niedefiniowalne.

Po spotkaniu powiedziała mi tak: „cieszę się, że dogadałyśmy się z kontrahentem, bo nie chciałam iść z tą sprawą do sądu. W sądzie nigdy nie byłam i pewnie nie wiedziałabym jak się zachować. Wie Pani jak to jest, jestem kobietą z małego miasteczka, prowadzę gospodarstwo i ciągle praca i praca. Owszem osiągam spore dochody, ale nie bywam w wielkim świecie, a i w Warszawie jestem po raz pierwszy. Jestem prostą kobietą”.

Natychmiast jednak przyszło mi do głowy: „jakie to ma znaczenie?”. Ona tak prowadziła rozmowę, że chwilami zastanawiałam się, że być może nie jestem Jej potrzebna. Jej mądrość, jej sposób bycia, nie zaostrzanie sytuacji, a wręcz łagodzenie powodowało, że i dłużnik „odwdzięczał” się nam tym samym.

Wtedy pomyślałam, że to jest właśnie kobieta z klasą. Nie ubranie, nie makijaż, nie bywanie w wielkim świecie powoduje, że tę klasę mamy, tylko właśnie to co napisałam na wstępie, to jest coś co wychodzi ze środka, emanuje na zewnątrz i udziela się innym.

Opisuję to spotkanie dlatego, że na co dzień przy sprawach spornych jest sporo agresji, wyrzucania sobie wzajemnie różnych nieprzyjemnych sytuacji, „prania brudów”. Może więc wręcz odwrotnie reagować, tak jak moja Klientka, z dużym dystansem, rzeczowością, spokojem i wtedy łatwiej osiągnie się swój cel. Oczywiście nie wiem, czy to jest droga do sukcesu, bo być może na to pytanie mogli by odpowiedzieć specjaliści od mediacji, negocjacji, psychologowie, itp., ale coś w tym jest.

Wniosek jest taki, że przy sprawach spornych na pewno warto rozmawiać, zresztą opisywałam to już na swoim blogu, poświęcając wpis ugodzie. Może to czasami przynieść wiele dobrego, uzyskujemy to na czym nam zależy, choć nie w 100% (no bo na tym polega ugoda, żeby druga strona też coś zyskała), unikamy stresów i nerwów związanych z sądem i jednocześnie zaoszczędzamy czas.

Zachowanie z klasą robi jednak wrażenie, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie dominuje chamstwo, agresja, kłótnie, itp. A tu świat spokoju, harmonii, opanowania.

Myślę, że klasa w zachowaniu, w sposobie bycia, nigdy nie powinna wyjść z mody, a takie osoby jak moja Klientka winny być przykładem dla innych. Na mnie zrobiła wrażenie i przekonała po raz kolejny, że spokojem wygramy więcej, niż zacietrzewieniem się i „obrzucaniem się błotem”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s