Zdrowie – wartość bezcenna

Tym razem, podzielę się swoimi prywatnymi przeżyciami, bo historia, która mi się przydarzyła jest kuriozalna, a zapewne mój przypadek jest nieodosobniony.

Pewien Klient – obcokrajowiec, korzystając z mojej pomocy prawnej, powiedział kiedyś łamaną polszczyzną: „Prawnicy nie są człowiekami i nie chorują”. Było to w kontekście rozmowy, kiedy z powodu niedyspozycji zdrowotnej byłam zmuszona przesunąć spotkanie. Wydarzyło się to dawno temu i wtedy zaśmiałam się i tylko pomyślałam – „no cóż, jestem cyborgiem”.

Prawda jednak jest inna i tak jak każdemu i mnie mogą przydarzyć się niedomagania organizmu. I tak też się stało kilka dni temu.

Rano obudził mnie przeraźliwy ból nogi, który z minuty na minutę stawał się co raz większy. O wstaniu z łóżka nie było mowy, choć podejmowałam kilka prób. Niestety nie udanych.

Co robić w takiej sytuacji? Najprostsza myśl – dzwonić po pogotowie. Tak też uczyniłam. Miła Pani po drugiej stronie słuchawki wnikliwie i rzeczowo wysłuchała o moich dolegliwościach. Po chwili postawiła diagnozę „rwa kulszowa”. Podziękowałam Jej, że poinformowała co mi dolega, ale zapytałam co dalej, bo „zwijam się z bólu i proszę o pomoc”. Ta miła Pani odpowiedziała wprost, do takich schorzeń pogotowie nie przyjeżdża, bo takie mają procedury. „To co mam robić?” – pytam dalej. „Udać się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej” – odpowiada Pani. „Ale ja nie jestem w stanie chodzić?” „To niech Panią ktoś zawiezie do lekarza”.

Oczywiście z tym zawiezieniem nie było problemu, tylko, że ja miałam problem żeby usiąść na łóżku, a co dopiero wstać, ubrać się i jeszcze dojść do jakiegoś środka transportu. Byłam załamana i przerażona. Ból co raz większy, wręcz rozrywał mnie od środka. Ale nie poddawałam się. Dzwonię do przychodni z prośbą, żeby lekarz przyjechał do mnie. I tu znów mur i ściana obojętności. Lekarz nie przyjedzie, bo nie ma takiej możliwości i znów ta sama „śpiewka” – „proszę przyjechać do przychodni, to wtedy ktoś Panią zbada”. Tylko jak mam to zrobić?

Zadzwoniłam więc po prywatne pogotowie, licząc na to, że tym razem ktoś się mną zajmie. Owszem, pojawił się lekarz, dał zastrzyk przeciwbólowy, kazał leżeć i stosować paracetamol. Na kilka godzin ból ustał, ale gdy lek przestał działać pojawił się jeszcze większy i oczywiście nadal nie mogłam się ruszyć. Wydane pieniądze, naprawdę nie małe, a to wszystko „psu w d…..”. Zaczęłam szukać jakiegoś lekarza, który przyjechałby na wizytę domową i  mi pomógł. No i znalazłam. Pojawiła się wreszcie empatyczna i miła Pani Doktor, która dokładnie mnie zbadała, postawiła diagnozę, zaordynowała właściwe leki i dokładnie opisała jak mam postępować dalej, aby wyjść z tej nieprzyjemnej przypadłości. Jak Jej opowiedziałam tę historię, była nieco zdumiona. Jak to: „żadnej pomocy? I jeszcze ten paracetamol? Niewiarygodne” – rzekła. A jednak?

Wyszło więc czarno na białym, że prawnicy jednak są człowiekami i chorują jak każdy z nas. Ale to nie o to chodzi.

Mamy w naszym kraju przepisy o prawach pacjenta, mamy rzecznika praw pacjenta, mamy ochronę zdrowia, płacimy na nią składki i co z tego wynika? Nic. Słyszymy o jakiś bzdurnych procedurach, rozwiązaniach, a gdzie w tym wszystkim jest człowiek – pacjent?

Oczywiście nie omieszkam zająć się sprawą od strony prawnej, bo taka sytuacja jaka wystąpiła nie może zostać bez działania. Tylko, że mnóstwo jest osób w takiej sytuacji w jakiej ja się znalazłam i nie wiedzą co robić. Przecież jak jesteśmy chorzy, pomoc winna być udzielona, no może nie natychmiastowa, bo byłabym naiwna gdybym tak myślała, ale jednak powinna nadejść. Przecież jak człowiek skręca się z bólu, czy ma jakąś inną poważną dolegliwość nie zastanawia się jakie przepisy obowiązują, z jakich procedur może skorzystać lub nie. Po prostu oczekuję pomocy w chorobie, w ulżeniu w cierpieniach i w wyleczeniu. Tyle, choć jak się okazuje, aż tyle.

Kiedy więc ochrona zdrowia będzie działała jak należy? Kiedy wreszcie będziemy mogli liczyć na pełną i profesjonalną pomoc? Czy ktoś się tym zajmie?

Panie Ministrze Zdrowia, niech Pan wreszcie coś zrobi z tą niemocą, bzdurnymi procedurami i brakiem dostępu do pomocy lekarskiej kiedy ona jest naprawdę potrzebna. Od tego jest służba zdrowia, żeby nieść pomoc, leczyć i być ogólnie dostępną. Panie Ministrze Zdrowia może już czas, żeby pacjenta naprawdę stawiać na pierwszym miejscu, a nie tylko opowiadać w mediach, że pacjent jest najważniejszy, bo faktycznie nie jest. Przecież nie wzywałam pogotowia do kataru, czy innej jakieś lekkiej przypadłości. Proszę pamiętać, że nie każdy może sobie pozwolić na prywatnego lekarza, a i z tym różnie bywa. Panie Ministrze Zdrowia przecież dostęp do bezpłatnego leczenia gwarantuje nam Konstytucja RP. To dlaczego my pacjenci spotykamy się z takim utrudnionym dostępem do lekarza, z takimi nieludzkimi procedurami, dlaczego te procedury są ważniejsze niż zdrowie? Czy wreszcie doczekamy się normalności w tym zakresie?

Ile mieliśmy podawanych namacalnych przypadków, gdzie pogotowie odmawiało przyjazdu, a pacjent w ciężkim stanie w efekcie wylądował w szpitalu, lub co gorsza, zmarł. Co z tego, że potem działała policja i prokuratura. Przecież te działania nie uzdrowią pacjenta i nie przywrócą życia. A na dochodzenie swoich praw jako pacjent przed różnymi urzędami, czy sądami też musimy mieć zdrowie, siłę i cierpliwość, oczywiście jeśli przeżyjemy. Chyba nie po to płacimy składki, żeby pomoc lekarską mieć zagwarantowaną tylko w teorii.

W następnych moich wpisach opiszę Wam, jakie pacjenci mają prawa, jak korzystać z dostępnych środków prawnych żeby walczyć o swoje, bo nie można być obojętnym na takie sytuacje i zostawić taką sprawę. Jeśli nie będziemy reagowali, to będzie co raz gorzej, bo nikt się nami nie zajmie, nie dostaniemy pomocy, a w końcu ona nam się należy jak psu zupa.

Tymczasem wszystkim życzę jak najlepszego zdrowia, bo wszyscy jesteśmy ludźmi, każdemu z nas może przytrafić się niespodziewana choroba i każdy z nas ma prawo żądać jak najlepszej i jak najszybszej opieki lekarskiej – tej państwowej, bo przecież ona jest dla nas, a nie my dla niej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s