Kiedy człowiek słyszy „prawo”, najczęściej widzi artykuły, paragrafy, przepisy, kodeksy, terminy, pisma procesowe i sale sądowe. My, prawnicy, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Przez lata nauczyliśmy się czytać przepisy, szukać odpowiednich podstaw prawnych, analizować orzeczenia i przewidywać, co może wydarzyć się na kolejnych etapach postępowania. Z czasem prawo staje się naszym językiem zawodowym. Wystarczy jednak zamknąć kodeks i spojrzeć na człowieka, który siedzi po drugiej stronie biurka, żeby przypomnieć sobie, że prawo nigdy nie jest tylko zbiorem przepisów.
Za każdą sprawą stoi człowiek. Czasami jest to ktoś, kto właśnie się rozwodzi i próbuje poukładać swoje życie na nowo. Czasami jest rodzic walczący o kontakt z dzieckiem. Może to być ktoś, kto przez lata spłacał kredyt i dopiero teraz dowiedział się, że być może został potraktowany nieuczciwie.
Może to być przedsiębiorca, który z dnia na dzień znalazł się w sporze, od którego zależy przyszłość jego firmy. Czasami jest to osoba pokrzywdzona przestępstwem, ale czasami jest to ktoś kto stoi po drugiej stronie, czyli sprawca przestępstwa.
Zdarzają się też sprawy, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie zwyczajne np. spadek po rodzicach, umowa podpisana kilka lat wcześniej, sąsiedzki konflikt, nieopłacona faktura, czy pismo z urzędu.
Dla prawnika to jest kolejna sprawa, a dla klienta jest często najważniejszą sprawą w jego życiu.
Właśnie ta różnica perspektyw jest czymś, o czym warto mówić i pisać.
Prawo nie dzieje się w kodeksie.
Przecież wiesz, choć może wcześniej nie zdawałeś sobie z tego sprawy, że kodeksy leżą na półkach, orzeczenia można przeczytać w komputerze, a przepisy można znaleźć w kilka sekund. Natomiast prawo zaczyna naprawdę żyć dopiero wtedy, kiedy dotyka konkretnego człowieka.
Przepis dotyczący alimentów wygląda tak samo niezależnie od tego, czy czytamy go przy porannej kawie, czy w kancelarii. Co jednak jest ważne? To jest istotne, że za sprawą alimentacyjną stoi matka, która zastanawia się, jak zapłacić rachunki za mieszkanie i jednocześnie zapewnić dziecku wszystko, czego potrzebuje. Może stać ojciec, który uważa, że oczekiwania drugiej strony są nie do udźwignięcia. Czasami za taką sprawą stoi dorosłe dziecko, które po prostu próbuje pogodzić studia z własnymi potrzebami i oczekiwaniami rodziców.
Widzisz teraz, że to ten sam przepis, ale zupełnie inne życie.
Podobnie jest z prawem spadkowym. Dla ustawodawcy to kolejność dziedziczenia, testament, zachowek, dział spadku. Dla rodziny może to być jednak moment, w którym po śmierci bliskiej osoby trzeba nie tylko poradzić sobie z żałobą, ale także zdecydować, co zrobić ze wspólnym domem, pieniędzmi, pamiątkami i czasami z bardzo trudnymi relacjami między spadkobiercami.
Dlatego dobry prawnik powinien znać nie tylko przepisy, ale umieć słuchać, wykazać się zrozumieniem i empatią.
Sprawy, których nie da się zapomnieć.
Po wielu latach wykonywania zawodu człowiek pamięta oczywiście przepisy, orzeczenia i argumenty, ale jeszcze bardziej pamięta ludzi.
Pamięta klienta, który przyszedł przekonany, że nie ma już żadnych szans, a jednak udało się znaleźć rozwiązanie.
Pamięta osobę, która przez pierwsze kilkanaście minut spotkania płakała, bo sytuacja ją przerosła, a później zaczęła spokojnie opowiadać o tym, co się wydarzyło.
Pamięta rodzinny konflikt, który z pozoru dotyczył pieniędzy, a w rzeczywistości od lat chodziło w nim o coś zupełnie innego, a mianowicie o poczucie krzywdy, brak uznania, stare pretensje albo potrzebę sprawiedliwości.
Pamięta też sprawy, w których nawet najlepszy argument prawny nie jest w stanie naprawić wszystkiego.
Zbliżające się pomału jesienne wieczory są dobrym czasem na takie rozmowy.
Dlatego tej jesieni chciałabym na blogu trochę inaczej spojrzeć na prawo.
Oczywiście nadal będziemy rozmawiać o przepisach, bo zapowiadałam to już wcześniej. . Będą zmiany w prawie, nowe regulacje, orzeczenia sądów i pytania, które pojawiają się w codziennym życiu. Bo właśnie tym zajmuje się „Prawa Strona Kobiety”.
Chciałabym jednak też zatrzymać się czasami na chwilę przy tym, co znajduje się pomiędzy przepisem a życiem. Czyli przy człowieku, jego historii, decyzjach, które podejmuje.
Lubię prawo za jego logikę. Za to, że można znaleźć argument, połączyć ze sobą przepisy, sięgnąć do orzecznictwa i czasami dostrzec rozwiązaniem tam, gdzie na początku wydawało się, że go nie ma.
Po wielu latach pracy, ogromu doświadczenia i odbytych spotkań, wiem, że prawo ma swoją drugą stronę czyli tą ludzką. Warto o tym pamiętać.
