Cóż tam, panie, w polityce”? Kto nie zna tego pytania? Może są takie osoby, ale zapewne jest ich niewielu. To słynne zdanie pochodzi z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Odpowiedź była taka, że „Chińcyki trzymają się mocno” (pisownia prawidłowa, wyraz „chińcyki” był w oryginale).
Dzisiaj dużo mówi się o Chinach i zagrożeniach płynących z azjatyckiej części świata, ale nie tym będę zajmowała się dzisiaj na blogu.
Głównie zmierzam do odpowiedzi na pytanie co tam ciekawego w naszej krajowej polityce.
Dużo się dzieje, ciekawie i intensywnie, choć wielokrotnie wypowiadane słowa przez polityków przyprawiają mnie o zawrót głowy. Szczególnie dotyczy to zagadnień prawnych.
Oczywiście nie jestem specjalistką od wszystkich dziedzin prawa, ale jestem prawnikiem z wieloletnim doświadczeniem i dlatego mogę śmiało powiedzieć, że co nieco wiem.
Zacznę od tego, że nie ma czegoś takiego, o czym się ostatnio często słyszy, jak dwa systemy prawne. Gdyby tak było, to byłyby jakieś dwa organy ustawodawcze, które uchwalałby ustawy.
Oczywiście, że tak nie jest i tak być nie może.
Zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym władza ustawodawcza należy do Parlamentu, który jest dwuizbowy, czyli – Sejm i Senat. Zadaniem Parlamentu jest tworzenie prawa w formie ustaw i nikt inny w Polsce takich kompetencji nie ma. Owszem Prezes Rady Ministrów, Rada Ministrów, czy poszczególni Ministrowie mogą wydawać rozporządzenia, ale są to akty prawne niższego rzędu jako wykonawcze w zakresie poszczególnych ustaw. Tak jest skonstruowany porządek prawny w Polsce, że nie jest możliwe np. uchwalenie kodeksu karnego w formie rozporządzenia. Bezwzględnie musi być to poczynione ustawą.
Skoro w tej materii mamy jasność, idę dalej, zatem jedynym organem powołanym do uchwalania ustaw jest Parlament, a więc to co wychodzi z pod „jego ręki”, a potem jest podpisane przez Prezydenta RP jest prawem obowiązującym.
Gdzie jest więc ten organ drugi, który jest alternatywny do tego pierwszego?
Nie ma i być nie może. Wobec tego rzeczą oczywistą jest, że w Polsce mamy jeden system prawny, a mówienie o czymś innym niezależnie od tego z której strony sceny politycznej płyną takie słowa, jest nieprawdą.
Dlatego też rzadko słucham polityków wypowiadających się w materii prawnej, bo tworzone konstrukcje prawne, delikatnie mówiąc, nieco mnie zaskakują.
Całkowicie jednak nie da się uciec od polityki, bo to politycy tworzą prawo (oczywiście zgodnie z regułami wskazanymi powyżej). Dlatego, że jako prawnik śledzę zapowiadane zmiany w przepisach, czy też wprowadzane w życie nowe regulacje. Z racji wykonywanego zawodu jest to część mojej codziennej pracy, bo przecież muszę, czy mi się to podoba czy nie, za zmianami podążać.
No dobrze, zatem ustaliliśmy, że mamy jeden porządek prawny. Skąd więc w przestrzeni publicznej różne zdania i twierdzenia?
Tak się oczywiście może dziać, bo mogą za tym iść różne interpretacje obowiązujących przepisów. Nie mniej jednak interpretacja nie może być dowolna, bo ktoś ma takie a nie inne „widzimisie”, albo będzie forsował swoją tezę, bo akurat ta jest potrzeba do realizacji celów politycznych.
Otóż, tak to nie działa. Tu chodzi o wykładnię prawa, właśnie zwaną interpretacją lub egzegezą. Raczej politycy nie używają tego drugiego określenia. Dlaczego? Nie wiem. Może go nie znają?
Ta wykładnia przepisów, odnosząc się najogólniej oznacza ustalenie znaczenia jakiegoś przepisu.
Rodzajów wykładni prawa byłam uczona na I roku studiów prawniczych, a jak jest dzisiaj? Nie wiem, ale zdaje się, też od tej nauki zaczyna się profesjonalna przygoda z prawem.
No to teraz, żeby trochę namieszać w kotle, napiszę ile mamy rodzajów wykładni.
Oczywiście nie będę opisywała, każdej z nich, bo nikt z Was nie dotrwałby do końca tego tekstu. Wymieniam jedynie po to, aby moim czytelnikom uświadomić, że interpretacja przepisów to nie jest „bułka z masłem”, że studiujemy prawo pięć lat, a potem uczymy się na aplikacji około czterech lat, żeby pokazać zawiłość tej dziedziny naszego życia. Nie wystarczy coś przeczytać, coś tam „chlapnąć” językiem i będzie dobrze. Niestety tak to nie działa.
Wracając do wykładni. Z uwagi na to kto dokonuje tej wykładni wyróżniamy: w szczególności autentyczną, legalną, naukową, itp. W tym zakresie nie będę wymieniała wszystkich, ale wierzcie mi na słowo, sporo rodzajów tej wykładni jest.
Kolejnym rodzajem wykładni jest rozróżnienie w zależności od tego jaki jest jej stosunek do obowiązującego prawa.
Tym razem padnie trochę łacińskich określeń, ale takie jest to prawo, że i łaciną trzeba umieć się posługiwać. Mamy więc wykładnię secundum legem, wykładnię contra, wykładnię praeter legem. Nieźle, prawda?
Kolejny rodzaj wykładni opiera się o stosunek jej rezultatu do literalnego znaczenia językowego interpretowanego tekstu prawnego. Mamy więc wykładnię literalną, rozszerzającą, zwężającą.
Ze względu na sposób jej dokonywania wyróżniamy wykładnię, językową, systemową, celowościową, funkcjonalną, itd.
Ze względu na to, czy odbywa się ona w związku z rozpoznawaniem konkretnego przypadku, czy nie, mamy wykładnię In concreto, In abstracto.
Ok, daruję sobie dalsze opisywanie tej materii, bo nie jednego od tego głowa będzie bolała.
Napisałam jednak z premedytacją prawne sformułowania, choć jak wiadomo pisząc teksty na blogu zazwyczaj tego nie robię, aby pokazać, że prawo jest zdecydowanie bardziej skomplikowane niż niektórym się wydaje.
Choć wiem, że teraz padnie, ale co się czepiam polityków, skoro w sądach zapadają różne wyroki dotyczące tych samych spraw.
Dobrze, odniosę się do tego. Tu mamy sedno sprawy, że dzisiaj wiele spraw jest postawionych na głowie, w tym i wymiar sprawiedliwości.
Oczywiście, że zgodnie z panującymi podstawowymi zasadami prawa, wywodzącymi się, aż od starożytnego Rzymu, nie może o to samo toczyć się drugie postępowanie. Nie mogą w danej sprawie w sposób wiążący wypowiadać się organy, które nie mają ku temu kompetencji. Mam tu na myśli kompetencje i zakres działania Trybunału Konstytucyjnego, czy Sądu Najwyższego. Nie będę dalej wchodziła w tę materię, bo każdy widzi jak jest.
Jako prawnik, ale także jako obywatel mogę powiedzieć jedno, prawo musi być przestrzegane niezależnie kogo ono dotyczy. Organy Państwa mają działać na podstawie prawa i w granicach prawa, bo w przeciwnym przypadku będziemy mieć do czynienia nie z państwem prawa, a z anarchią.
Tymczasem życzę miłego dnia i do spotkania na blogu najszybciej jak się da. Wszystkiego dobrego.
