Podstawa to dobra komunikacja.

Komunikacja pomiędzy osobami jest bardzo ważna. Jak rozmawiamy z innymi ludźmi, w jaki sposób przekazujemy emocje, czy słuchamy innych, to wpływa w znaczący sposób na relacje. Nie dotyczy to tylko relacji partnerskich, czy relacji rodzinnych np. z dziećmi, ale także relacji na gruncie zawodowym.

Jak czytasz posty na moim blogu, wiesz, że prowadzę cykl wpisów dotyczących kwestii rozwodów. Z powodów oczywistych zajmuje się aspektami prawnymi, ale dzisiaj napiszę o tym, że wielokrotnie brak właściwej komunikacji pomiędzy małżonkami doprowadza do kryzysu, a w konsekwencji do rozwodu.

Myślę, że są to ważne kwestie, bo jeśli zrozumiemy o co chodzi w przekazywaniu informacji drugiej osobie, czego należy unikać i jakie najczęściej są popełniane błędy, może uda się uniknąć ostatecznych i nieprzyjemnych rozwiązań.

Oczywiście pamiętaj, że jestem prawnikiem, a nie psychologiem. To co teraz napiszę, nie jest wynikiem psychologicznych doświadczeń, a jedynie moimi spostrzeżeniami w pracy z klientami i sytuacji życiowych, które u nich wystąpiły. Ponieważ wielokrotnie przygotowując klientów do spraw rozwodowych, czy o separację i słuchając ich opowieści nasuwały się wnioski, prowadzące do tego, że wielokrotnie te opowieści były i są bez mała identyczne i opierają się na bardzo podobnych schematach i właśnie błędach w komunikacji.

Pomyślałam, że podzielę się tymi spostrzeżeniami, może to okaże się pomocne w życiu i pozwoli uniknąć zawirowań zwanych rozwodem lub separacją.

No to jedziemy.

Zacznę od najtrudniejszej sytuacji, kiedy w ogóle pomiędzy małżonkami nie ma żadnej komunikacji, nie rozmawiają ze sobą i żadne z nich nie chce wyciągnąć pierwszy ręki. Nie chodzi mi o takie krótkie ciche dni.

One notabene  nie są dobre, a do tego często zdarzają się w sytuacji, gdy relacja jest już w stanie agonalnym.

Oczywiście z każdej sytuacji jest wyjście. Nie mniej jednak wymaga to już większego nakładu sił, aby doprowadzić do równowagi w związku. W takich sytuacjach niejednokrotnie konieczna jest terapia małżeńska. Wiadomo, na to jednak musi być zgoda obojga partnerów.

Nadzieja na poprawę relacji zawsze jest, nawet gdyby była na minimalnym poziomie. Natomiast czy małżonkowie z tego skorzystają to już zupełnie inna sprawa.

Przejdę jednak do błędów w komunikacji, które na co dzień zdarzają się niestety często i wielokrotnie czynione są nieświadomie. Natomiast, gdy zła komunikacja trwa zbyt długo, rodzi się frustracja, uciekanie do innych sfer życia, np. alkohol, inne używki, zdrady, itp. Finał często jest tako jaki jest: rozwód, albo separacja i trudne przeżycia, które z tego wynikają.

Przechodząc do rzeczy. Oczywiście podam kilka przykładów związanych z błędami w komunikacji. Oczywiście, błędy popełnione raz, czy kilka razy, zapewne do rozwodu nie prowadzą, najwyżej do tzw. cichych dni, ale trwanie w tych błędach latami może, oczywiście nie musi, skończyć się tak jak napisałam powyżej.

Przedstawione schematy i błędy są napisane w takiej bardzo skróconej formie, bo szczegółowo na blogu nie da się tego opisać. Wymagałoby to bowiem analizy każdego z przypadków.

Intencją moją jest jedynie to, aby zwrócić Tobie uwagę, że może czasami warto zastanowić się jak się komunikujemy ze światem zewnętrznym i co wówczas z tego wynika dla Ciebie, tak tak dla Ciebie.

Często zdarza się krytykowanie współmałżonka, praktycznie za wszystko. Ta krytyka jest nieraz dość dosadnie wyrażana. Choć czasami może dotyczyć naprawdę błahych spraw.

Typu:

„jak Ty sprzątasz, byle jak, lepiej zajmij się czymś innym, bo tylko większy bałagan powodujesz”,

„lepiej zostaw to zmywanie, bo jak widzę, te źle umyte naczynia, to niedobrze mi się robi”,

„za co się nie weźmiesz to jest totalna porażka”.

Takich przykładów można mnożyć, oczywiście mogą dotyczyć zdecydowanie poważniejszych spraw. Natomiast podałam takie proste i banalne przykłady, żeby wiadomo było o co chodzi.

Nikt nie lubi być krytykowany, a już na pewno nie lubimy krytyki od najbliższej osoby. Oczywiście niektórzy twierdzą, że krytyka jest dopuszczalna jak jest konstruktywna. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo to, że coś jest konstruktywne jest tylko i wyłącznie subiektywną oceną osoby, która tę krytykę wyraża. Natomiast druga osoba może mieć zupełnie inne spojrzenie na daną sytuację.

Przechodząc do tego co napisałam powyżej, taka komunikacja jest po prostu negatywną oceną działań drugiej osoby. Nam się może wydawać, że jak będziemy zwracać uwagę, krytykować, to ta druga osoba, zmieni się, będzie dokładniej sprzątać, czy zmywać. Nic bardziej mylnego. Takie non stop krytykowanie może negatywnie wpływać na odbiór rzeczywistości i postrzeganie krytyka. Bo co wtedy, jak ten małżonek stara się, tylko mu nie najlepiej wychodzi. To dlaczego go krytykować, a może lepiej pokazać, żeby to przysłowiowe sprzątanie przyniosło spodziewane efekty.

Kolejnym przykładem błędów w komunikacji jest rozkazywanie. Owszem najczęściej dotyczy to relacji dziecko – rodzic. Czy myślicie, że rozkazywanie nie występuje w relacjach pomiędzy partnerami? A jakże występuje i to bardzo często.

Typu:

„zrób to natychmiast”,

„masz wrócić do domu o godzinie …..”.

„masz zmienić pracę i to jak najszybciej, bo w tej za mało zarabiasz”,

„załóż tę koszulę, bo w tej którą masz na sobie okropnie wyglądasz”.

Podobnie jak wyżej pokazuję, tylko proste przykłady. Czy Ty zwracasz bądź zwracałaś/eś się kiedykolwiek do partnera w sposób rozkazujący, nie znoszący sprzeciwu? Moim zdaniem, tak. Naprawdę konia z rzędem temu komu choć raz coś takiego się nie przytrafiło.

Czemu ma służyć ten rodzaj komunikacji? Moim zdaniem osoba, która wydaje rozkaz jest przekonana, że w ten sposób osiągnie co chce. Rzeczywiście bywa czasami skuteczna. Natomiast przymus na dłuższą metę wywołuje negatywne konsekwencje. Przede wszystkim osoba wobec, której jest stosowany przymus w formie rozkazów prędzej czy później zbuntuje się, będzie stawiać opór, kłócić się o jej poszanowanie i jej zdania.

W komunikacji może pojawić się jeszcze gorszy sposób artykułowania swoich myśli, czyli grożenie. Zjawisko to często połączone jest z kontrolą drugiej osoby, wzbudzanie u niej lęku, po to, aby osiągać to co się chce. Czyli, żeby partner tak naprawdę robił to co my chcemy, nie patrząc na jego potrzeby, zainteresowania, a tak naprawdę na to, że w związku partnerzy mają być właśnie partnerami, że ma być równowaga i balans.

Grożenie prowadzi do tego samego co wydawanie rozkazów, ale jest jeszcze w bardziej ostrej formie.

Typu:

„jak nie wrócisz do domu o godz.……., to  Ciebie nie wpuszczę”,

„jak nie zrobisz zakupów, nie dostaniesz obiadu”.

„jak nie zrezygnujesz z tej pracy, to się z Tobą rozwiodę”.

Oczywiście zdarzają się także groźby karalne, ale nie będę przytaczała przykładów, aby kogoś nie zainspirować do kierowania takowych. W przypadku gróźb karalnych należy pamiętać, że są one przestępstwem i warto podjąć działania m.in. złożenie zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Takie zawiadomienie można złożyć w Prokuraturze bądź w Policji.

Kolejnym przykładem jest coś, co można nazwać mówieniem drugiej osobie co ma zrobić. Wiem, że to znasz, bo jest to powszechne zjawisko. Przecież często wiemy lepiej co jest dobre dla innej osoby. Ciekawe, prawda? To mówienie komuś co ma zrobić, często jest podobne do rozkazywania, ale przybiera formę:

 „ja na Twoim miejscu, zrobiłabym ……”.

O kuriozum, nie jesteś na miejscu tej osoby i nie wiesz co ona czuje i co jej zdaniem jest dla niej najlepsze.

Do tego niejednokrotnie dochodzi udzielanie rad, czyli podawanie recepty na dany problem, ale w sposób szczególnie pozbawiony empatii, zrozumienia i pokazywanie, że sytuacja nieprzyjemna, która zaistniała jest z winy tej osoby. To jest pokazywanie także, że  teraz ta osoba ma Ciebie  słuchać, bo Twoje rady są bezcenne. Tak, znamy te nieomylne osoby.  

Co tam jeszcze mamy w zanadrzu?

Oj trochę tego jest.

Kolejnym przykładem to jest niesłuchanie partnera o czym do nas mówi, przerywanie mu co chwilę, a na dodatek pokazywanie, że to tylko ja mam rację. Jaki jest efekt na dłuższą metę? Otóż, niewysłuchany partner, gdzie pomija się jego zdanie, odwróci się od nas i znajdzie sobie kogoś, kto go wreszcie wysłucha.

Zadawanie zbyt wielu pytań, szczególnie takich natarczywych, napastliwych wcale nie musi być oznaką zainteresowania drugą osobą, a tak naprawdę kontrolowaniem jej. Owszem zadawanie pytań może być oznaką troski, ale kiedy stawiasz ich zbyt dużo, napastliwie, to partner  może poczuć się tak, jakby był na przesłuchaniu.

Najczęściej jednak popełnianym błędem jest przerzucanie winy na partnera.

Typu

„ty jesteś winny, że się kłócimy”,

„ty jesteś winny, że mamy problemy finansowe”.

Itd., itd, itd.

Oczywiście podane przeze mnie przykłady są wycinkiem tego, co potrafimy wyczyniać w komunikacji. Myślę jednak, że ten kto naprawdę będzie chciał odkryć w sobie te błędy, sam do tego dojdzie i sam je przepracuje.

Wiesz jak to jest?

Praca nad sobą jest kluczem do sukcesu, a nie praca nad zmianą partnera. Kogoś nigdy nie da się zmienić, a siebie, zawsze.

Życzę więc świetnej komunikacji nie tylko z partnerami, ale w ogóle z ludźmi i oczywiście pięknego i słodkiego życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s