Pyszny dzień.

Wpis, który postanowiłam dzisiaj opublikować powstał ponad dwa tygodnie temu. Nagle zmieniły się jednak okoliczności i rzeczywistość, która nas otacza. Na pierwszy plan wysunęły się zdecydowanie ważniejsze sprawy, zatem odłożyłam jego publikację. Pomyślałam jednak, że warto przedstawić coś pozytywnego, bo na pewno każdy z nas miał i będzie miał przyjemne wydarzenia. Ten czas, który nie wiedzieć dlaczego został nam dany zapewne warto wykorzystać dla siebie i swoich bliskich. Może też został nam dany, żeby zatrzymać się, zastanowić się nad sobą, nad tym co jest w życiu naprawdę ważne. Aktualnie pracuję w domu i oczywiście nie jest to komfortowa sytuacja, ale daję radę. W końcu większość osób tak ma i radzi sobie. Niedawno napisałam o swoim postanowieniu, że nie będę marudzić i narzekać. Nic się nie zmieniło, tkwię w tym postanowieniu, wierząc głęboko, że sytuacja w której znaleźliśmy się przeminie najszybciej jak to jest możliwe. Wierzę też głęboko, że z tej lekcji wszyscy wyciągniemy właściwe wnioski. OBY!!!

A teraz tekst, który trochę czekał na to, aby ujrzeć światło dzienne.

 

Pyszny dzień.

Każdy dzień może być pyszny i nie tylko z uwagi na dobre jedzenie, ale także na nasze spojrzenie na to co się wydarza danego dnia. Warto pamiętać, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, że wszystko dzieje się po coś. Każde zdarzenie dobre czy złe, czegoś nas uczy, a czego? Dowiadujemy się w odpowiednim momencie.

Miałam ostatnio kilka bardzo pozytywnych wydarzeń, które napawały mnie radością. Przede wszystkim dzień po dniu napływały dobre wieści w sprawach zawodowych. Jakie to jest cudowne uczucie, gdy się okazuje, że obrana droga była właściwa. Nie ukrywam, że oczywiście podbiło to trochę moje ego, a duma rozpierała mnie mocno. No i dobrze, bo w końcu od czasu do czasu można napawać się własnymi sukcesami. Byleby tylko „palma nie odbiła człowiekowi” i żeby nie wbić się w przekonanie, że jest się nieomylnym, a świat leży u stóp. Warto we wszystkim mieć umiar i pamiętać, że sukcesy nie są dane nam na zawsze, że przychodzą też dni, kiedy nie udaje się osiągnąć zamierzonych celów. Pamiętałam i pamiętam o tym, bo nie każda sprawa kończy się pozytywnym rozstrzygnięciem. Tak właśnie to wygląda. Praca prawnika dlatego też nie jest łatwa, bo „jest się raz pod wozem, a raz na wozie”. Choć wiadomo, każdy, niezależnie od tego jaką profesję uprawia, styka się na co dzień z sukcesami, ale i z porażkami.

Ponieważ miałam to szczęście, że te dobre wiadomości napłynęły dzień po dniu, postanowiłam sama sobie sprawić nagrodę. Nie była ona jakaś szczególna, nawet bardzo banalna, ale najważniejsze, że sprawiła mi dużo radości i była pyszna. Zaczęłam od wizyty w cukierni. Zapach, wygląd ciast i ciastek przyprawił mnie o zawrót głowy. Bez namysłu kupiłam te, które najbardziej się do mnie uśmiechały. Trochę tego było. Żywot ciastek niestety nie trwał długo, bo szybko znalazły się w moim wnętrzu. Delektując się ich smakiem, byłam przekonana, że to był dobry wybór, a że może to niezdrowe, dużo kalorii, cukru i jeszcze jakiś innych dziwnych składników, trudno. Od czas do czasu można zafundować sobie chwilę słabości.

Nie poprzestałam na tym, bo uznałam, że potrzebuję dodatkowych smakowitych doznań. Szybko pomknęłam do sklepu i nabyłam odpowiednie produkty. Po przyjechaniu do domu, upiekłam ciasto, które było smakowite. Tym razem podzieliłam się ciastem z innymi, żeby już nie być taką egoistką i opychać się bez poczęstowania kogokolwiek. W rezultacie chcąc nie chcąc wprowadziłam do swojego życia pyszny dzień.

To jest ciąg dalszy tego, o czym ostatnio napisałam czyli o dniach bez marudzenia, o cieszeniu się drobiazgami. Wiecie co? Przekonuję się, że to działa, choć oczywiście tym razem było łatwo, bo były podstawy do radości. Nie mniej jednak udaje mi się też w tych trudniejszych momentach, nie marudzić i widzieć pozytywne strony niemiłych zdarzeń, choć nie jest to łatwe wyzwanie. Natomiast należę do osób konsekwentnych i jak sobie coś postanowię, „to wołami się mnie od tego nie odciągnie”. Ważne tylko, aby to postanowienie miało na celu przynoszenie dobrych rzeczy, bo czasami się głupio upieram i nie najlepiej na tym wychodzę. Zapewne nie jestem w tym odosobniona, bo wiele osób tak ma, ale co zrobić? Jak to w pewnym filmie mówił Bogusław Kobiela (ciekawe ile osób pamięta, lub wie kim był) – „jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz”.

Wracając jednak do ciast i ciastek. Zdaje sobie sprawę, że to co napisałam może być różnie odebrane, bo dzisiaj promuje się zdrowe jedzenie i zdrowy tryb życia. Jestem jak najbardziej za, bo niezdrowe jedzenie przynosi wiele złego dla naszego organizmu, wiele chorób a i często złe samopoczucie.

Głośno jest o podatku od cukru, który być może spowoduje to, że produkty zawierające ten składnik podrożeją, a ludzie będą rzadziej sięgać po słodzone napoje, może właśnie też i ciasta, fast foody, itp. Wiele się mówi i pisze o tym, że jedzenie dużych ilości cukru powoduje przewlekłe choroby, przede wszystkim otyłość, nadciśnienie, cukrzycę.

Skoro jednak, przepisy mają ograniczyć spożywanie cukru, pożyjemy, zobaczymy, czy tak też się stanie. Myślę, że to głównie powinien przemawiać do nas zdrowy rozsądek, umiar i myślenie, a nie przepisy. Choć każdy postąpi jak chce, bo mamy w końcu wolną wolę i sami wybieramy jak postępujemy.

Pomimo wszystko zrobiłam sobie pyszny, ciastkowy dzień. Choć zdarza mi się to rzadko, bo jednak należę do osób, które starają się jeść nie tylko smacznie, ale zdrowo. Nie przesadzam jednak z tym, wychodząc z założenia, że wszystko jest dobre, jak nie popadamy w skrajności. A podatki takie czy inne, czy też przepisy takie czy inne, na ile będą skuteczne w walce ze złymi nawykami żywieniowymi, tego nie wiem, ale jakoś nie mam przekonania, że to wiele zmieni. Myślę, że potrzebna jest edukacja, promowanie zdrowego jedzenia, zdrowego trybu życia. Tylko, żeby to zdrowe jedzenie było tanie, wówczas wiele osób być może po nie sięgnie. A reszta, to zmiana sposobu myślenia. Jak tego nie zmienimy, to żadne podatki, obostrzenia prawne zdadzą się na nic.

Nie mniej jednak od czasu do czasu warto sobie sprawić nagrodę, a jaka ona jest to już tylko i wyłącznie zależy od Ciebie.

2 uwagi do wpisu “Pyszny dzień.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s