Wziął pieniądze, nie wykonał usługi i zniknął.
Co możesz zrobić?
Zamawiasz np. remont łazienki, wpłacasz zaliczkę, ustalasz termin rozpoczęcia prac. Co dalej?
Fachowiec zapewnia, że wszystko będzie gotowe na czas. Początkowo odbiera telefony, przyjeżdża i przywozi materiały. Potem zaczyna się przesuwanie terminów, coraz trudniej się z nim skontaktować, aż pewnego dnia telefon milczy, wiadomości pozostają bez odpowiedzi, a wykonawca znika razem z pieniędzmi.
Zostajesz z rozgrzebanym remontem, pustym portfelem i pytaniem co teraz? Czy trzeba pogodzić się ze stratą, czy można jeszcze coś zrobić?
Przede wszystkim nie należy zakładać, że pieniądze przepadły. Wiele zależy od rodzaju zawartej umowy, jej treści i okoliczności sprawy, ale prawo daje Tobie kilka możliwości działania. Najważniejsze to nie zwlekać, zabezpieczyć dowody i nie podejmować pochopnych decyzji, które później mogą utrudnić dochodzenie roszczeń.
Czy umowa musi być na piśmie?
Nie zawsze. Umowa o wykonanie usługi może zostać zawarta również ustnie, przez telefon, a niekiedy także w sposób dorozumiany, poprzez zachowanie stron. Brak podpisanego dokumentu nie oznacza więc automatycznie, że umowy nie było. Problemem może być natomiast udowodnienie, na co dokładnie się umówiliśmy, jaki był termin wykonania prac i ile mieliśmy zapłacić.
Dlatego warto zachować wszystko, co może pomóc odtworzyć przebieg ustaleń np. wiadomości SMS, korespondencję e-mail, rozmowy prowadzone przez komunikatory, ofertę wykonawcy, faktury, potwierdzenia przelewów, zdjęcia, a także dane osób, które były świadkami ustaleń. Jeżeli pieniądze zostały przekazane gotówką, znaczenie mogą mieć również wiadomości potwierdzające ich odbiór. Im lepiej udokumentujemy sytuację, tym łatwiej będzie wykazać, czego mogliśmy oczekiwać od wykonawcy i na czym polegało niewykonanie umowy.
Najpierw ustalmy, czego możemy żądać.
Jeżeli wykonawca nie wykonuje umowy, nie oznacza to, że w każdej sytuacji należy od razu wysłać żądanie zwrotu wszystkich wpłaconych pieniędzy. Trzeba ustalić, czy umowa nadal obowiązuje, czy istnieją podstawy do odstąpienia od niej albo jej rozwiązania oraz jaka część prac została faktycznie wykonana. Znaczenie ma również to, czy przekazana kwota była zaliczką, zadatkiem, czy zapłatą za określony etap robót, albo zapłatą w całości „z góry”. To wszystko jest naprawdę ważne.
W przypadku umowy o dzieło, jeżeli wykonawca opóźnia się z rozpoczęciem lub zakończeniem prac tak dalece, że nie jest prawdopodobne, aby zdążył je ukończyć w umówionym terminie, wówczas przepisy kodeksu cywilnego pozwalają zamawiającemu odstąpić od umowy jeszcze przed upływem tego terminu, bez wyznaczania dodatkowego. W innych sytuacjach zastosowanie mogą mieć odmienne przepisy. Przy umowach wzajemnych znaczenie może mieć między innymi przepis, który co do zasady wiąże odstąpienie z wyznaczeniem drugiej stronie odpowiedniego dodatkowego terminu do wykonania zobowiązania i zagrożeniem odstąpieniem od umowy.
Nie należy więc stosować jednego schematu do każdej umowy. Jeżeli jednak istnieje podstawa do skutecznego odstąpienia od umowy, można domagać się rozliczenia i zwrotu należnych pieniędzy. Samo wysłanie wiadomości, że „rezygnujemy z usługi”, nie zawsze wystarczy. Oświadczenie powinno być odpowiednio sformułowane i mieć podstawę prawną.
Zaliczka czy zadatek? To nie jest to samo.
Mnóstwo osób o tym wie, że nie jest to samo, tylko na czym polega różnica? Otóż to. Jednak należy pamiętać, że ta różnica może mieć duże znaczenie dla naszego portfela. Zaliczka jest co do zasady częścią ceny wpłaconą z góry. Jeżeli umowa nie zostanie wykonana i istnieje podstawa do rozliczenia jej w ten sposób, zaliczka może podlegać zwrotowi.
Zadatek działa inaczej. Jeżeli jedna ze stron nie wykona umowy, druga strona może, przy spełnieniu ustawowych warunków, odstąpić od umowy i zadatek zatrzymać, a jeżeli sama go wpłaciła, żądać sumy dwukrotnie wyższej. Nie oznacza to jednak, że każda wpłata dokonana przed rozpoczęciem prac jest zadatkiem. Liczy się treść uzgodnień i okoliczności sprawy. Samo użycie słowa „zaliczka” lub „zadatek” nie powinno być analizowane w oderwaniu od całej umowy.
Podam na przykładzie. Wyobraź sobie, że zamawiasz remont łazienki za 10 000 zł i na poczet przyszłej zapłaty przekazujesz fachowcowi 2 000 zł. Co się stanie, jeśli wykonawca nie przyjdzie i zniknie?
Jeżeli była to zaliczka, co do zasady możesz domagać się zwrotu wpłaconych 2 000 zł, jeśli umowa nie zostanie wykonana i istnieje podstawa do rozliczenia wpłaty. Zaliczka jest po prostu częścią ceny zapłaconą z góry i to tyle.
Jeżeli natomiast była to zadatek, sytuacja może wyglądać inaczej. Jeśli wykonawca nie wykona umowy z przyczyn, za które ponosi odpowiedzialność, możesz, po spełnieniu ustawowych warunków i odstąpieniu od umowy, nie tylko domagać się rozliczenia wpłaty, ale również żądać kwoty dwukrotnie wyższej niż zadatek. Jeśli więc wpłaciłaś 2 000 zł zadatku, możesz w takiej sytuacji żądać łącznie 4 000 zł. Oczywiście ta kwestia nie jest taka prosta jak się wydaje. Zgodnie z przepisami skutki zadatku zależą od okoliczności niewykonania umowy. Co do zasady, przy ustawowym modelu zadatku, możliwość jego zatrzymania lub żądania dwukrotności wiąże się z niewykonaniem umowy z przyczyn, za które odpowiada druga strona. Pamiętać jednak należy, że nie jest to jednak tożsame wyłącznie z udowodnieniem jej winy w potocznym znaczeniu. Znaczenie mają także zasady odpowiedzialności kontraktowej, treść umowy i ewentualne odmienne uzgodnienia stron. To jest temat dość obszerny, zatem poświęcę zadatkowi i zaliczce osobny post, gdzie będę wyjaśnię niuanse tych instytucji prawnych.
Ważne jest także i to, że nie każda wpłata dokonana przed rozpoczęciem prac staje się zadatkiem tylko dlatego, że tak nazwie ją jedna ze stron po fakcie. Znaczenie mają treść umowy i rzeczywiste ustalenia. Dlatego już przy podpisywaniu umowy warto jasno określić, czy wpłacana kwota jest zaliczką, czy zadatkiem. Te dwa słowa brzmią podobnie, ale ich skutki prawne mogą być zupełnie różne.
Możliwe jest wykonanie zastępcze.
Załóżmy, że łazienka jest rozebrana, płytki leżą w przedpokoju, a wykonawca od tygodnia nie odbiera telefonu. Nie możemy czekać w nieskończoność. Czy wolno zatrudnić inną ekipę i obciążyć kosztami poprzedniego fachowca?
W określonych sytuacjach tak. Jest to tak zwane wykonanie zastępcze, czyli powierzenie wykonania prac innej osobie na koszt nierzetelnego wykonawcy. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze można po prostu zatrudnić kogoś nowego, a następnie zażądać zwrotu całego rachunku.
Jeżeli mamy do czynienia z umową o dzieło i wykonawca wykonuje prace wadliwie albo sprzecznie z umową, przepisy przewidują możliwość wezwania go do zmiany sposobu wykonywania prac i wyznaczenia odpowiedniego terminu. Jeżeli termin upłynie bezskutecznie, zamawiający może odstąpić od umowy albo powierzyć poprawienie lub dalsze wykonanie dzieła innej osobie na koszt i niebezpieczeństwo pierwotnego wykonawcy. Z kolei jest także przepis, który przewiduje co do zasady możliwość wystąpienia do sądu o upoważnienie do wykonania czynności na koszt dłużnika. W wypadkach przepis kodeksu cywilnego pozwala na wykonanie czynności bez uprzedniego upoważnienia sądu, z zachowaniem roszczenia o naprawienie szkody.
To, z którego rozwiązania można skorzystać, zależy od rodzaju umowy i konkretnych okoliczności. Dlatego przed zleceniem prac kolejnej ekipie warto udokumentować dotychczasowy stan robót, ich wady i zakres niewykonanych prac, zachować korespondencję oraz uzyskać wycenę dalszych robót. Jeżeli musimy działać natychmiast, na przykład z powodu zagrożenia albo ryzyka powstania kolejnych szkód, szczególnie ważne jest udokumentowanie, dlaczego nie można było czekać.
Co wówczas, jeśli fachowiec zniknął i nie wiadomo, gdzie go szukać?
Brak kontaktu z wykonawcą nie pozbawia nas automatycznie możliwości dochodzenia roszczeń. W pierwszej kolejności warto wysłać pismo na ostatni znany adres, wzywając do wykonania umowy, zwrotu pieniędzy albo zapłaty należnej kwoty, czyli zależnie od sytuacji. Można równolegle próbować skontaktować się z nim przez e-mail, telefon czy komunikator. Należy zachować kopie wiadomości, potwierdzenia nadania oraz zwróconą korespondencję.
Jeżeli wykonawca prowadzi działalność gospodarczą, warto sprawdzić dane w CEIDG, a w przypadku spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trzeba jednak pamiętać, że adres ujawniony w rejestrze nie zawsze musi oznaczać, że dana osoba rzeczywiście tam przebywa, a samo wysłanie listu nie rozwiązuje automatycznie problemu skutecznego doręczenia.
Czy można pozwać osobę, której aktualnego adresu nie znamy? Sam brak adresu nie oznacza, że roszczenie przestaje istnieć, ale może istotnie utrudnić postępowanie. W określonych sytuacjach możliwe jest ustanowienie przez sąd kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu. Nie dzieje się to jednak automatycznie. Konieczne jest spełnienie wymogów proceduralnych, w tym uprawdopodobnienie, że miejsce pobytu rzeczywiście jest nieznane. Sam fakt, że wykonawca nie odbiera telefonu lub nie odebrał jednego listu, nie przesądza jeszcze o spełnieniu tych warunków.
Jeśli nie znamy miejsca pobytu wykonawcy, warto więc najpierw zgromadzić informacje pozwalające ustalić jego dane i adres, a przed skierowaniem sprawy do sądu ocenić, jakie możliwości procesowe będą dostępne. Nawet jeśli odzyskanie pieniędzy okaże się trudne, nie należy pochopnie rezygnować z dochodzenia swoich praw. Do rozważenia pozostaje, oczywiście jeśli są spełnione przesłanki wnioskowanie do sądu o wyrok zaoczny.
Oczywiście nie będę teraz opisywała szczegółów, bo jak widać tych zagadnień jest sporo, choć to tylko remont łazienki nie został wykonany. O wyroku zaocznym też będzie, ale za jakiś czas.
Może to już oszustwo?
W pewnych okolicznościach warto rozważyć zawiadomienie policji lub prokuratury. Jeżeli istnieją dowody wskazujące, że wykonawca od samego początku nie zamierzał wykonać usługi, a pieniądze pobrał w wyniku wprowadzenia klienta w błąd, sytuacja może uzasadniać podejrzenie oszustwa. Znaczenie mogą mieć na przykład fałszywe dane, fikcyjna firma, wielokrotne pobieranie pieniędzy od różnych osób za niewykonane prace czy inne okoliczności wskazujące na zamiar oszukania klientów.
Trzeba jednak zachować ostrożność, bo samo niewykonanie umowy, opóźnienie czy nawet nagłe zerwanie kontaktu nie oznaczają automatycznie popełnienia przestępstwa. Odpowiedzialność karna wymaga ustalenia konkretnych przesłanek, w tym odpowiedniego zamiaru. Zawiadomienie organów ścigania nie zastępuje też dochodzenia roszczeń cywilnych o zwrot pieniędzy czy naprawienie szkody.
Nie czekaj bez końca i zabezpiecz dowody.
Jeżeli wykonawca nie wywiązuje się z umowy, najgorszym rozwiązaniem jest bierne czekanie, aż sytuacja sama się wyjaśni. Zabezpiecz dokumenty i korespondencję, udokumentuj stan prac, ustal, czy i na jakiej podstawie możesz odstąpić od umowy, a następnie wezwij wykonawcę do odpowiedniego działania. Jeśli to nie przyniesie rezultatu, rozważ wykonanie zastępcze, dochodzenie zwrotu pieniędzy na drodze sądowej albo, gdy istnieją ku temu podstawy rozważ zawiadomienie organów ścigania.
Nie każdą sprawę da się rozwiązać szybko, a samo uzyskanie wyroku nie zawsze oznacza, że pieniądze natychmiast wrócą na konto. Warto jednak pamiętać, że nie oznacza to, iż jesteś bezbronny. Odpowiednio wczesna reakcja, dobre dowody i właściwie dobrana podstawa prawna mogą mieć kluczowe znaczenie.
Uff, dotarłam do końca tego postu. Myślę, że na dzisiaj wystarczy. Życzę pięknego weekendu i do miłego.
