Krótka przerwa.

Nadszedł  czas na przerwę w pracy i odpoczynek od pisania na blogu. Jakiś czas temu zapowiadałam, że urlop mam w październiku. Dzień, który ma rozpocząć ten przyjemny okres nadchodzi wielkimi krokami.

Robię tak od lat, że w trakcie moich wakacji nie zajmuje się sprawami zawodowymi, tylko w stu procentach oddaje się relaksowi.

Przyznać jednak muszę, że nie zawsze tak było. Latami moje urlopy to był jeden wielki stres, a o odpoczynku w ogóle nie było mowy. Od rana siedziałam przy komputerze, bo przecież myślałam, że bez mojego udziału w sprawach świat się zawali. Oczywiście, że takiej możliwości nie było, bo klienci byli na czas nieobecności pod bardzo dobrą opieką. Potem śniadanie, spacery, zwiedzania, itp., ale niewiele z tego korzystałam, bo albo rozmawiałam przez telefon (oczywiście o sprawach zawodowych), albo myślałam nad rozwiązaniami prawnymi. Jaki był efekt takiego urlopu? Nie trudno zgadnąć. Rodzina obrażona, że byłam tylko fizycznie z nimi, a duchem w zupełnie innym miejscu. Sama byłam przemęczona i jeszcze bardziej zestresowana, bo praca na odległość, nie wyglądała tak jak dzisiaj. Pieniądze wyrzucone w błoto, bo tak naprawdę nie zauważyłam gdzie byłam. Szok, prawda? Ale tak było, naprawdę.

Efektem braku odpoczynku i permanentnego stresu, była choroba. Dla większości taka sytuacja jest czasem zatrzymania, zastanowienia się, niestety nie u mnie. Nie odczytałam wówczas właściwie sygnałów płynących z mojego ciała. Oczywiście wyleczyłam się, ale jak tylko nabrałam sił, kołowrotek zaczął się od początku.

Kiedy więc zdecydowałam całkowicie zmienić moje życie? Wtedy kiedy już bardzo mocno odczuwałam, że dalej tak nie dam rady. Nie zmieniłam wszystkiego  ot tak sobie. Był to proces, ale przebiegał w tempie jak najlepszym dla mnie.

Wiele się zmieniło, praca oczywiście jest dla mnie ważna, bo ona jest moją pasją, ale nie przysłania mi już całego życia. Teraz mam czas na odpoczynek i relaks. Te dwa obszary życia funkcjonują razem bez żadnych zakłóceń, a ja żyję w harmonii, spokoju i balansie.

Wyobraź sobie, że każdą sprawę wykonuję w terminie i z należytą starannością i nie potrzebuję już tyle czasu, ile potrzebowałam kiedyś. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, bo nie jestem zmęczona, nie jestem zestresowana, a umysł jest świeży, otwarty i nie wypełniony toksycznymi myślami. Czy tak można? Można, zdecydowanie.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że tak dbam o siebie, a jednak w wakacje pracowałam. Tak, zgadza się, ale to świadomy wybór, bo dla mnie optymalnym czasem na urlop jest jesień, a nie lato. Natomiast w okresie wakacyjnym w większości piątki robiłam sobie wolne, więc można powiedzieć, że dobrowolnie i bez przymusu wprowadziłam u siebie czterodniowy tydzień pracy.

Tak przy okazji, zapraszam do moich wcześniejszych wpisów poświęconych tematyce krótszego tygodnia pracy, ciekawym badaniom, które były prowadzone w tym zakresie.

Czy doczekamy się takiego rozwiązania i zmian w przepisach? Niewykluczone. Pożyjemy, zobaczymy.

Tymczasem życzę wszystkiego dobrego. Spotkamy się najprawdopodobniej w listopadzie, a do tego czasu zapraszam do przypomnienia sobie moich wcześniejszych wpisów. Pozdrawiam

2 uwagi do wpisu “Krótka przerwa.

Dodaj odpowiedź do Kancelaria MWS Anuluj pisanie odpowiedzi