Co zostaje po Dniu Kobiet?

Co roku 8 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet. Są kwiaty, życzenia, czasem konferencje o równości i prawach kobiet.

W mediach pojawiają się statystyki o różnicach płacowych, o przemocy wobec kobiet, czy nierównym podziale obowiązków.

Przez jeden dzień temat jest widoczny, głośny i ważny. Po 8 marca, kiedy kwiaty więdną, a życzenia znikają z mediów społecznościowych, często zapomina się, że prawa kobiet to nie święto, tylko codzienna rzeczywistość.  

Dyskusja o prawach kobiet znika z pierwszych stron.

I właśnie wtedy warto zadać pytanie: co realnie zostaje po świętowaniu?

Z perspektywy prawnika widać bardzo wyraźnie, że prawa kobiet nie są abstrakcyjnym hasłem. To konkretne sprawy. Kobiety walczą o alimenty na dzieci. Jest także mnóstwo spraw związanych z nierównym traktowaniem przez pracodawców, problemów związanych z urlopami macierzyńskimi, itp.

Natomiast nieustająco niepokojące jest cały czas spora ilość spraw związanych z przemocą domową.

Wprawdzie w polskim systemie prawnym istnieje wiele mechanizmów chroniących kobiety (to jest ta dobra wiadomość). Przykładowo prawo pracy zakazuje dyskryminacji ze względu na płeć.  Prawo rodzinne przewiduje obowiązek alimentacyjny i ochronę dobra dziecka.
Prawo karne penalizuje przemoc domową czy uporczywe nękanie.

Problem polega jednak na czymś innym (i to jest ta zła wiadomość).

Mianowicie wiele kobiet nie wie, jakie ma prawa, bo brak jest edukacji w tym zakresie. Boi się konsekwencji dochodzenia roszczeń, obawia się konfliktu z pracodawcą lub partnerem, bo nie ma gwarancji, że uzyska skuteczną ochronę prawną. Do tego dochodzi długotrwałość prowadzonych postępowań, umarzanie spraw karnych, itp.

Dlatego jednym z najważniejszych elementów realnej ochrony praw kobiet jest dobre prawo, które skutecznie ma pomagać, ale także ważna jest świadomość prawna. Dlatego warto jak najwięcej edukować, uczyć, tak, żeby kobiety znały swoje prawa.

Z punktu widzenia prawa jest jeszcze jeden problem, który  powraca bardzo często. Jest nim czas. Zbył późne reakcje mogą spowodować, że roszczenia się przedawniają, dowody z czasem znikają, a świadkowie zapominają szczegółów, itp.

W sprawach pracowniczych czy rodzinnych wielokrotnie spotykam się z sytuacją, w której ktoś mówi:

„Szkoda, że nie zgłosiłam tego wcześniej.”

Dlatego tak ważne jest, aby reagować możliwie szybko, skonsultować sprawę, sprawdzić swoje możliwości prawne i dopiero wtedy podjąć decyzję, co dalej.

Warto też pamiętać o jednej rzeczy: prawa kobiet nie są dane raz na zawsze. Historia pokazuje, że były efektem wieloletnich zmian społecznych i prawnych.

Dlatego prawdziwe znaczenie Dnia Kobiet nie polega na wręczaniu tulipanów.

Polega na przypomnieniu, że prawo powinno chronić przed nierównością, instytucje publiczne powinny reagować na przemoc i dyskryminację, a świadomość własnych praw jest jednym z najważniejszych narzędzi ochrony.

9 marca to dobry moment na jedno pytanie. Czy my kobiety wiemy, jakie prawa nam przysługują i co zrobić, gdy zostaną naruszone?

Bo prawa istnieją nie po to, by o nich mówić raz w roku. Istnieją po to, by z nich korzystać.

Dodaj komentarz