„Radczyni”, „adwokatka” czy jednak „radca prawny”, adwokat?
Wczoraj miałam rozprawę w Sądzie, gdzie reprezentowałam Klienta, czyli można powiedzieć dzień jak co dzień. Klient był nieco zdenerwowany, bo to jego pierwsza „wizyta” w budynku Temidy i do tego jeszcze jako strona postępowania.
Rozprawa zaczyna się od „sprawdzenia obecności stron” i przedstawienia się pełnomocników zawodowych. Tym razem też tak się stało.
Tylko, że pełnomocnik występujący z substytucji innego prawnika (tj. oczywiście prawnie dozwolone), przedstawiając swoją mocodawczynię, do reprezentacji Klienta stwierdził, że jest ona „radczynią prawną”.
Oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w obecnych czasach feminatywy są na porządku dziennym (choć mi osobiście jest obojętne, czy wobec mnie używa się rodzaju żeńskiego, czy męskiego, bo uważam, że co innego jest istotne w życiu). Natomiast dyskusja pomiędzy pełnomocnikiem i Sądem o tej kwestii trwała kilkanaście minut, co potęgowało lęk u mojego Klienta. Dlaczego? Bo nie wiedział o co chodzi i jaki to miało związek z Jego sprawą.
Dyskusja trwała, bo Sąd, zwrócił uwagę, że ustawa o radcach prawnych nie posługuje się pojęciem „radczyni prawna”, lecz wyłącznie określeniem „radca prawny”, i w takiej formie zostanie to wpisane do protokołu. Notabene w ustawie dotyczącej adwokatów jest podobnie, nie ma określenia „adwokatka.
Pełnomocnik nie zgodził się z tym stanowiskiem, wskazując, że Sąd nie ma racji i powołując się na artykuł, który opisał tę sytuację. Spór, przynajmniej formalnie, zakończył się wpisem do protokołu w wersji ustawowej.
I tu pojawia się pytanie, które wraca coraz częściej.
Czy używanie feminatywów takich jak „radczyni prawna” lub „adwokatka” w Sądzie jest poprawne i dopuszczalne?
Chodzi mi o to, żeby to było jasno określone np., że obie formy są dopuszczalne. To pozwoliłoby uniknięcie niepotrzebnej dyskusji i przedłużenia rozprawy. Co w rezultacie naraziło mojego Klienta na stres. On nie przyszedł do Sądu, aby było rozstrzygane, jaka forma jest poprawna dla radcy prawnego, a po to, aby Sąd osądził Jego sprawę.
Zacznijmy jednak od tego, jak brzmią przepisy?
Zarówno ustawa z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych, jak i ustawa Prawo o adwokaturze posługują się wyłącznie formami rodzajowo męskimi, tj. „radca prawny”, „adwokat”.
Wobec tego nie znajdziemy w tych aktach prawnych pojęć „radczyni prawna”, „adwokatka”.
To oznacza, że w sensie normatywnym (ustawowym) jedynymi poprawnymi określeniami zawodów zaufania publicznego są te, które wskazane zostały w ustawach.
Zatem Sąd ma pełne prawo, a wręcz obowiązek posługiwać się terminologią ustawową, zwłaszcza w protokole rozprawy, który jest dokumentem urzędowym.
Na tym poziomie stanowisko Sądu było prawidłowe, choć bardzo formalne.
Czy zatem feminatywy są „zakazane” w prawniczym języku?
I tu dochodzimy do sedna. To, że ustawa nie posługuje się feminatywami, nie oznacza, że ich używanie jest nielegalne czy błędne językowo. Formy takie jak „radczyni prawna”, „adwokatka” są przede wszystkim od jakiegoś czasu dopuszczalne w języku polskim, akceptowane przez współczesną językoznawczą normę opisową, coraz częściej używane są w obrocie publicznym, mediach, doktrynie, a nawet w komunikacji samorządów zawodowych.
Nie ma przepisu, który zakazywałby ich stosowania w wypowiedziach ustnych jak również na sali sądowej.
Kluczowe w tej sprawie jest jednak rozróżnienie co może powiedzieć pełnomocnik
a co Sąd zapisuje to w protokole. Sąd oczywiście sporządza protokół jako dokument urzędowy, działa w ramach języka prawnego, nie potocznego, powinien stosować terminologię ustawową, jednoznaczną i formalnie poprawną.
Co z adwokatkami i radczyniami poza protokołem?
Poza protokołem sytuacja wygląda inaczej. W wypowiedziach ustnych, w komunikacji marketingowej, na stronach internetowych Kancelarii, w mediach społecznościowych, w tekstach publicystycznych i blogowych, używanie feminatywów jest dopuszczalne i jest zgodne zasadą równości i autonomii wypowiedzi
Prawo nie nakłada obowiązku używania feminatyw, zatem używa ich tylko ten, kto chce tak robić.
W dyskusji o feminatywach w kontekście zawodów prawniczych w Polsce pojawiają się jednak konkretne głosy ekspertów, opinie samorządów oraz artykuły prasowe. To nie jest wyłącznie językowa moda, ale temat, który był przedmiotem analiz i stanowisk w środowisku prawniczym i językowym. Oczywiście jak za chwilę przeczytasz, od strony formalnej w tej wczorajszej sytuacji Sąd zrobił poprawnie, ale może wykazał się zbytnim formalizmem.
Krajowa Izba Radców Prawnych (KRRP) przygotowała opinię Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji KRRP, z której wynika, że stosowanie formy „radczyni prawna” jest prawnie dopuszczalne, mimo iż ustawowy tytuł to „radca prawny”. Autor opinii wskazał, że owszem tytuł zawodowy „radca prawny” jest jedynym oficjalnym określeniem, jednak stosowanie feminatywu „radczyni prawna” nie narusza standardu ochrony tego tytułu ani godności zawodu. Analogicznie funkcjonują formy żeńskie jak „aplikantka” w praktyce zawodowej.
To ważne, bo pokazuje, że samorząd zawodowy widzi dopuszczalność feminatywów w komunikacji praktycznej choć formalnie nie zastąpi to języka ustawowego.
Nie jest to bez znaczenia też dla adwokatów. Naczelna Rada Adwokacka rozważała zastosowanie języka „neutralnego płciowo” w legitymacjach adwokackich i aplikanckich oraz analizowała, czy nazwa „adwokatka” narusza etykę zawodową. Komisja etyki NRA uznała, że poprawna forma żeńska „adwokatka” nie godzi w etykę zawodową, co de facto otwiera możliwość korzystania z feminatywów bez naruszenia zasad korporacyjnych.
Artykuły w mediach prawnych podkreślają, że feminatywy jak „radczyni prawna” i „adwokatka” „zadomawiają się” w polskim prawie i języku prawniczym, choć formalna nazwa zawodu pozostaje w formie męskiej. Językoznawcy wskazują, że język polski dopuszcza formy żeńskie i nie są one nowym zjawiskiem, ale mają różny stopień akceptacji w zależności od środowisk i kontekstu.
Co wobec tego co zrobić na przyszłość? To proste, zmienić ustawę o radcach prawnych dopisując, że występują radczynie prawne, a używanie formy męskiej czy żeńskiej, zależy tylko od osoby, która decyduje się na właściwy rodzaj.
Nie byłoby wówczas dyskusji, która zdominowała początek rozprawy, przypominam w moim odczuciu dyskusji zupełnie zbędnej i obojętnej. Przede wszystkim dlatego, że z punktu widzenia sprawy dla której stawiliśmy się w Sądzie z Klientem nie wpłynie to na Wyrok, czy występuje jako pełnomocnik radca prawny, czy radczyni prawna
Podnoszę tę kwestię nie dlatego, że jestem przeciwna albo jestem za feminatywami (napisałam powyżej, że jest mi to obojętne), a dlatego, żeby Sąd sądził sprawę merytorycznie, a takie kwestie formalne były opisane w stosowanych ustawach i nie będzie żadnego problemu na przyszłość.
Na dzisiaj tyle. Życzę udanego weekendu, bo przecież dzisiaj piątek i do miłego.
