Idziesz do Sądu? Uważaj na te błędy.

Wizyta w sądzie bywa stresująca nawet dla osób, które nic złego nie zrobiły. To zupełnie normalne, bo  mało kto czuje się swobodnie, kiedy stoi przed Sędzią. Niekomfortowo czuje się także większość osób w otoczeniu, w którym wcześniej nie było i jest mu kompletnie nieznane.

Dzień dobry w ten piękny i śnieżny dzień. W Warszawie też trochę napadało, więc dzisiaj przy moim tekście nieco zimowy obrazek.

O czym będzie na blogu?

O błędach, które ludzie najczęściej popełniają występując przed Sądem. Oczywiście zaznaczam, że są to tylko i wyłącznie moje doświadczenia i obserwacje, wynikające z wieloletniego doświadczenia i bywalca w salach sądowych.

Niestety stres sprawia, że ludzie popełniają błędy, dlatego przygotowałam listę najczęstszych potknięć, jakie widzę podczas rozpraw  wraz z praktycznymi wskazówkami, jak ich uniknąć.

Zaczynamy.

Przychodzenie „na styk” lub spóźnienie się na rozprawę.

Nic tak nie podnosi ciśnienia jak wpadanie do budynku Sądu w ostatniej chwili. Najpierw szukanie miejsca parkingowego przed budynkiem, potem kolejka, żeby przejść przez tzw. bramki, gdzie jest sprawdzane,  czy nie wnosi się jakiś niebezpiecznych narzędzi, potem droga do labiryntu korytarzy i wszystko trwa dłużej, niż zakładamy.


Jak uniknąć? Zaplanuj przyjście co najmniej 20–30 minut wcześniej. To czas na ochronę, odnalezienie sali i opanowanie oddechu. To jest naprawdę ważne, bo w praktyce także zdarza się, że w ostatniej chwili zmieniana jest sala w której odbędzie się rozprawa. Informacja pojawia się wówczas na wokandzie. Więc trzeba przeczytać i mieć jeszcze trochę czasu, aby dotrzeć na miejsce.

Mówienie zbyt szybko lub zbyt cicho.

Zdenerwowanie powoduje, że ludzie albo „gubią głos”, albo mówią jak karabin maszynowy. Sąd nie jest w stanie „domyślać się treści”. Wielokrotnie się z tym spotkałam. Np. Sąd do mojego Klienta wiele razy powtarzał, proszę mówić głośniej, bo nic nie słychać. Oczywiście te uwagi siłą rzeczy przerywały wypowiedź Mocodawcy. Wobec tego zgubił parę razy wątek swojej wypowiedzi, co oczywiście nie było dobrym rozwiązaniem.


Jak uniknąć? Oddychaj spokojnie, mów wyraźnie i rób krótkie pauzy. To sygnał pewności siebie i kontroli nad sytuacją. Moim Klientem często proponuję, aby zrobili sobie w domu ćwiczenie przed lustrem w postaci wypowiedzi. Wówczas będzie czas na ewentualne skorygowanie błędów i wprowadzenie elementów, które będą pozytywne.

Odpowiadanie na pytania, które nie padły.

Częsty błąd: świadek lub strona zaczyna opowiadać całą historię życia, mimo że pytanie było konkretne. Wielokrotnie proszę, aby Klienci nie opowiadali tych historii, ale jest to trudne. Idą do Sądu i nie wiedzieć czemu „jadą z kopyta”.

Jak uniknąć? Odpowiadaj krótko i na temat. Sąd zawsze dopyta, jeśli będzie chciał więcej. Innymi słowy słuchaj pytań i konkretnie na nie odpowiadaj.

Domysły zamiast faktów.

To jest kolejny przykład, który bardzo często się zdarza, szczególnie w zeznaniach świadków.  „Wydaje mi się…”, „sądzę, że on chciał…”  to zdania, które bardzo osłabiają zeznania. W Sądzie liczą się fakty i obserwacje, a nie interpretacje. Co ważne, świadek jest właśnie przesłuchiwany na okoliczności konkretnych faktów, a nie ocen zdarzenia, które wystąpiło.


Jak uniknąć? Mów tylko to, co widziałaś/eś, słyszałaś/eś, zrobiłaś/eś. Nie zgaduj. Jak nie wiesz. Wtedy po prostu powiedz, że nie wiesz. Jak nie pamiętasz to także to powiedz. Proste, prawda?

Ocenianie drugiej strony.

„On kłamie”, „ona jest manipulantką”, „zrobił to specjalnie”. Takie teksty nic nie wnoszą, a w oczach i uszach Sądu wyglądają jak emocjonalny wybuch, a nie dowód.


Jak uniknąć? Opisuj zachowania, nie ludzi. Zamiast: „kłamie”  może użyć sformułowania „jego wersja różni się od tego, co widziałam”.

Najlepiej jednak opisywać fakty, opierać się na dowodach. Od oceny sytuacji jest Sąd i dajmy Sądowi szansę, aby to zrobił.

Dyskutowanie z Sądem.

W ferworze emocji niektórzy zaczynają wdawać się w polemikę z Sędzią. Efekt jest zawsze ten sam,  pogorszenie własnego wizerunku i sytuacji. Czasami te dyskusje przybierają duże rozmiary, co w efekcie nie kończy się dobrze np. karą grzywny.


Jak uniknąć? Jeśli nie zgadzasz się z decyzją procesową, zgłoś zastrzeżenie do protokołu. Nie dyskutuj. Pamiętaj, jeśli jesteś stroną w sprawie, zawsze przysługują środki odwoławcze, typu zażalenie, apelacja. Z tych środków korzystaj, a nie z dyskusji z Sądem. Tylko one mogą przynieść zmianę orzeczenia z którego jesteś niezadowolona/ny.

Przynoszenie nieuporządkowanych dokumentów.

Woreczki, reklamówki, luźne papiery to jest niestety klasyk. W takiej sytuacji znalezienie czegoś na szybko bywa trudne. Powoduje także stres, szczególnie, gdy jakiegoś dokumentu nie można znaleźć kilka minut przed rozprawą.


Jak uniknąć? Ułóż dokumenty w segregatorze lub koszulkach w kolejności chronologicznej. Miej jedną kartkę z listą najważniejszych dowodów. Tak będzie naprawdę łatwiej. Unikniesz stresu, a dokumenty, które ewentualnie masz złożyć przed Sądem same „wejdą Ci do rąk”.

Uleganie emocjom.

Płacz, podniesiony głos, gestykulacja, to jest oczywiście ludzkie, ale nie pomaga. Sąd ocenia nie tylko treść, ale i sposób jej podania.


Jak uniknąć? Jeśli czujesz narastające emocje, poproś o chwilę przerwy, odetchnij, wypij łyk wody. To normalne i zupełnie akceptowalne.

Korzystanie z telefonu podczas rozprawy.

Sprawdzanie powiadomień, odpisywanie na wiadomości albo włączony dźwięk to duży nietakt i czasem przyczyna pouczenia od Sądu. Myślisz, że to się rzadko zdarza. Niestety nie. Czasami mam wrażenie, że ludzie mają ręce przyklejone do telefonów i na chwilę nie mogą zrobić sobie przerwy.


Jak uniknąć? Wyłącz telefon lub przełącz go w tryb samolotowy. Lepiej mieć go poza zasięgiem ręki.

Nieprzygotowanie do własnej sprawy.

Zdarza się, że strony nie wiedzą, czego dokładnie dotyczą ich roszczenia, jakie mają dowody lub jakie wnioski będą składać.


Jak uniknąć? Przed rozprawą zrób krótką check-listę:

  • czego żądam,
  • dlaczego,
  • jakie mam dowody,
  • jakie wnioski chcę zgłosić.

Na koniec: Sąd nie gryzie, ale ceni profesjonalizm.

Nie trzeba być prawnikiem, żeby dobrze poradzić sobie w Sądzie. Wystarczy odrobina przygotowania, spokoju i świadomości, jak wygląda procedura. Każdy z powyższych błędów da się łatwo wyeliminować, a Ty zyskujesz większą pewność siebie i lepszy odbiór swojej sprawy. Jak boisz się, że nie dasz rady, wtedy skorzystaj z pomocy prawnika.

To wszystko na dzisiaj. Życzę pięknego dni i do miłego.

Dodaj komentarz