Twój komentarz, a cudzy screen.

Dzień dobry w piękny słoneczny dzień (tak przynajmniej jest na razie w Warszawie). Oczywiście u mnie od rana praca wre, ale wiadomo, trzeba zrobić sobie przerwę, wypić kawę, pogadać z koleżankami i napisać post na bloga.

W ubiegłym tygodniu zapowiadałam temat dotyczący robienia screenów z czatów, czyli ktoś komentuje na czacie danego twórcę (nie lubię tego określenia, szczególnie w sytuacji kiedy ktoś np. je na live, albo śpi, albo odpowiada tylko na komentarze, moim zdaniem wówczas nie jest twórczą osobą), czy jest to legalne czy nie.

Dzisiaj więc będzie o tym, czy wykorzystanie screenów z czatu w innym miejscu z podaniem nick lub imienia i nazwiska jest zgodne z prawem?

Za nim zacznę swój wywód, od razu podaję, że odmianę wyrazu „screen” czynię na użytek tego artykułu, żeby było łatwiej czytać i żeby pasowało do całości zdania.

A teraz do rzeczy.

W dobie komunikacji cyfrowej wiele kluczowych rozmów odbywa się za pośrednictwem komunikatorów – Messenger, WhatsApp, Teams, Slack, SMS, Tik tok, Facebook, Instagram W sporach prawnych często pojawia się pytanie:

Czy screeny z takich czatów mogą być legalnie użyte jako dowód w sprawie sądowej? Jeżeli tak, to w jakich sytuacjach?

Tak, screeny z czatów mogą być legalnie używane jako dowód w postępowaniu cywilnym, rodzinnym czy nawet karnym, ale trzeba spełnić pewne warunki. Polskie prawo (w szczególności Kodeks postępowania cywilnego) nie zakazuje korzystania z tzw. dowodów z dokumentów prywatnych, a do takich właśnie zalicza się zrzuty ekranu z czatów.

Szczegółowo tą kwestią zajmę się innym razem, bo dzisiaj głównie skupiam się na zagadnieniu, czy twórca lub inna osoba może legalnie, zgodnie z prawem kopiować wiadomości innej osoby, która komentowała na czacie i podawać je do publicznej wiadomości w innym miejscu?

Innymi słowy, czy  komentarze z social media publikowane bez zgody autorów tych komentarzy są legalne czy nie?

Przykład:

Użytkownik o nicku np. @janek_89 (nazwa nicku jest użyta przykładowo i przypadkowo, nie mając na celu powołanie się na konkretną osobę. Zbieżność lub podobieństwo jest zupełnie przypadkowe) komentuje transmisję live na Instagramie lub TikToku. Twórca robi zrzut ekranu z komentarzem i publikuje go później na swoim profilu (np. jako „najlepszy komentarz” lub przeciwnie – by tę osobę ośmieszyć).

Czy musi mieć zgodę autora komentarza do takiej publikacji, o której mowa powyżej?

Odpowiedź na to pytanie należy zacząć od tego: to zależy z jaką konkretną sytuacją mamy do czynienia. Każdy przypadek powinno się badać indywidualnie w oparciu o istniejący stan faktyczny. Natomiast na potrzeby tego wpisu odniosę się ogólnie do stosownych regulacji prawnych, żeby było wiadomo co i jak.

Zatem, jeśli komentarz zawiera dane osobowe (np. imię i nazwisko, zdjęcie profilowe z twarzą lub inne dane umożliwiające identyfikację osoby w rozumieniu nick), to  mamy do czynienia z przetwarzaniem danych osobowych. Zgodnie z RODO, za dane osobowe uznaje się każdą informację pozwalającą na zidentyfikowanie osoby fizycznej – bezpośrednio lub pośrednio. Nick, imię i nazwisko, a czasem nawet treść komentarza, w połączeniu z innymi dostępnymi informacjami (np. zdjęciem profilowym), mogą umożliwiać identyfikację danej osoby. W związku z tym, upublicznienie takiego screena może stanowić przetwarzanie danych osobowych.

Jeśli osoba upubliczniająca screen nie ma podstawy prawnej (np. zgody, uzasadnionego interesu), takie działanie może być sprzeczne z RODO. W szczególności warto zwrócić uwagę, że samo „upublicznienie” komentarza przez jego autora nie oznacza automatycznej zgody na dalsze jego przetwarzanie w innych kontekstach.

Jeśli publikujesz screeny z nickiem i awatarem kogoś, kto nie udostępnił swoich danych dobrowolnie do dalszego rozpowszechniania – może to być ryzykowne z punktu widzenia ochrony danych osobowych, zwłaszcza jeśli intencją jest piętnowanie tej osoby.

Idąc dalej, oceniając sytuację w zakresie innych regulacji prawnych.

Otóż, z reguły krótkie komentarze (np. „masz rację”, „żenada”, „super!”) nie mają charakteru utworu w rozumieniu prawa autorskiego, bo nie mają indywidualnego, twórczego charakteru.


Ale:
jeśli ktoś napisał dłuższy, oryginalny komentarz, z argumentacją, opinią lub nawet humorem może to być traktowane jako utwór. Zatem  jego publikacja bez zgody autora komentarza może naruszać autorskie prawa osobiste lub autorskie prawa majątkowe..

Im bardziej oryginalny, indywidualny komentarz – tym większe ryzyko, że jego bezprawne publikowanie naruszy prawa autorskie autora.

Omawiając przypadki kopiowania i umieszczania screenów komentarzy w innych publicznych miejscach, nie można pominąć, przepisów zawartych w kodeksie cywilnym dotyczących ochrony dóbr osobistych.

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania – pozostają pod ochroną prawa cywilnego.

Jeśli publikacja screena:

  • narusza wizerunek osoby (np. zawiera jej zdjęcie profilowe z twarzą),
  • celowo ośmiesza lub przedstawia w negatywnym świetle (np. z podpisem „patrzcie na tych idiotów z komentarzy”),

to może dojść do naruszenia dóbr osobistych, nawet jeśli dana osoba sama skomentowała coś publicznie.

Publiczny komentarz nie oznacza, że każdy może zrobić z nim wszystko. Jeśli jego dalsze wykorzystanie szkodzi reputacji autora, to może naruszać dobra osobiste i rodzić odpowiedzialność cywilną (a nawet karną w przypadku zniesławienia).

Mając do czynienia z takimi sprawami jak publikacja screenów z podaniem nicku i zdjęcia profilowego danej osoby pojawiała i pojawia się argumentacja strony przeciwnej, że „skoro ktoś napisał coś publicznie, to znaczy, że się na wszystko zgodził”.

To jednak nie jest do końca prawda. Publiczny charakter komentarza oznacza, że każdy może go zobaczyć w danym miejscu (np. pod konkretnym postem), ale nie oznacza zgody na jego wyciągnięcie z kontekstu, kopiowanie czy szerokie rozpowszechnianie – zwłaszcza w innych mediach.

W jednym z wyroków sądowych w 2020 roku podkreślono, że „nawet publiczna wypowiedź nie uprawnia innych do dowolnego wykorzystywania jej w innym kontekście”.

Natomiast publikacja screena z komentarzem (wraz z danymi autora) może być legalna, jeśli:

  • komentarz ma znaczenie publiczne lub jest cytowany w ramach debaty publicznej – wówczas można powołać się na przesłankę prawnie uzasadnionego interesu lub dozwolony użytek prasowy (jeśli publikacja służy celom informacyjnym, publicystycznym), lub
  • została uzyskana zgoda autora komentarza, lub
  • zostały zanonimizowane dane osobowe – np. zamazanie nazwiska, zdjęcia, nicku.

W przypadku dziennikarzy czy blogerów publikujących komentarze np. w ramach artykułu o nienawiści w sieci czy analizie społecznych zjawisk, możliwe jest powołanie się na art. 81 ust. 2 pkt. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który przewiduje, że zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku w przypadku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Zatem warto dokładnie przeanalizować brzmienie tego przepisu, bo z praktyki wiem, że jest on powszechnie źle interpretowany, a potem powstaje kłopot.

Dzisiaj to wszystko.

Natomiast chciałabym na zakończenie dodać, że Internet i zachowania internatów są dla mnie kopalnią dla tematów, które mogę poruszać na blogu. Szczególnie dotyczy to Facebooka, czy Tik Tok, który jest dla mnie spisem treści do kolejnych wpisów. To co wyprawiają użytkownicy tego medium przechodzi moje najśmielsze oczekiwania.

Teraz już naprawdę kończę, życzę miłego dnia i do następnego wpisu.

Dodaj komentarz