W Polsce naszą ojczystą mową jest język polski. Prawda? Oczywiście.
Tylko dlaczego zdarzają się sytuacje, że nasi obywatele nie rozumieją o czym jest mowa, albo co oznacza treść danego pisma?
Jak myślisz, o czym dzisiaj będzie post?
Zgadłeś, o języku urzędników, który często jest niezrozumiały, choć na pozór wydaje się prosty.
Dlaczego, my ludzie, tak sobie komplikujemy życie? Przecież wszystko może być proste, jasne i logiczne. Skoro jednak tak nie jest, widocznie się nie da, a tylko ja jestem niepoprawną optymistką stanowczo twierdząc, że się da.
Postanowiłam napisać ten tekst, ponieważ w mojej pracy, zdarzają się sytuacje, gdzie Klienci przychodzą z pismami i proszą o wytłumaczenie o co chodzi.
Otóż to, nie każdy przecież ma prawnicze wykształcenie, czy doświadczenie w pracy biurowej w urzędach. Pisma, czy też rozmowa z urzędnikiem mają być zrozumiałe i czytelne. Trudno, aby dana osoba domyślała się jaka była myśl przewodnia autora pisma. Do tego często pojawiają się odwołania do konkretnych przepisów, a jak te zechce się przeczytać, to „im dalej w las tym więcej drzew”.
Czy zatem jest to zła wola urzędników, żeby obywatel ich nie zrozumiał?
Myślę, że nie. Pisma urzędników i sposób użycia pewnych sformułowań najczęściej zaczerpnięte jest po prostu z obowiązujących przepisów lub wynika także z przyjętych wzorców. Oczywiście, że to można zmienić, tylko niektórzy nie lubią zmian albo są na nie oporni.
Poza tym w języku urzędowym nadużywa się form bezosobowych np. „do wniosku należy dołączyć …….”. Myślę, że to ma za zadanie wywrzeć na adresacie wrażenie jaki ten urząd jest ważny.
Kolejną istotną kwestią jest to, że urzędnicy stosują zdania wielokrotnie złożone, często niestety z błędami stylistycznymi i interpunkcyjnymi. „Konia z rzędem” temu, to takie zdania zrozumie.
Pisma urzędowe często odwołują się także do przepisów, cytując ich treść, dodatkowo podając nazwę aktu prawnego, datę jego uchwalenia i numer publikacji. „No i masz babo placek”, bo czytelnik może owszem ogarnąć co nieco treść, ale nie zrozumieć tytułu ustawy.
A Sąd?
A Sąd oczywiście jest znakomitym przykładem, że osoby występujące w tych szacownych progach także czasami nie wiedzą o co chodzi, a jak słyszą język prawniczy łapią się za głowę. Faktycznie tak jest. Jeżeli ktoś może skorzystać z pomocy prawnika, to pisząc kolokwialnie ma „sprawę z bani” (sorki, ale tak mi się napisało). Jak próbuje sam rozkminić, wtedy wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji do przyswajania tego, co nie jest proste.
Przechodząc do przykładów, na początek zacytuję fragment pisma, który przesłała mi znajoma. Pozostawiam bez tłumaczenia, niech każdy zrozumie po swojemu. Zapewniam, że interpretacji będzie tyle ile czytających.
To do dzieła:
„Przedstawione działania, zdaniem oceniającego, nie pozwolą na stawienie czoła wstrząsom gospodarczym, społecznym i środowiskowym lub utrzymującym się zmianom strukturalnym w sposób sprawiedliwy, zrównoważony i sprzyjający włączeniu społecznemu”. Napisałam zgodnie z przesłanym tekstem, choć mam wrażenie, że powinno być „wyłączeniu społecznemu”.
Dalej mamy tak: „tutejszy organ nadmienia, że zasadne jest uczynić bezskutecznym przedmiot rozważań w przedmiotowej sprawie”.
A tu jak się Wam podoba? „W związku z nadesłanym przez Pana wnioskiem, niniejszym zawiadamia się, iż celem zapewnienia zgodności w zakresie formalnoprawnym z obowiązującymi przepisami, organ jest zobligowany do dokonania dogłębnej analizy wszelkich aspektów ………”.
„Zgodnie z dyspozycją zawartą w przepisie artykułu ……. Ustawy ……, a także uwzględniając wszystkie okoliczności, będącymi istotnymi przesłankami, tymi obligatoryjnymi albo fakultatywnymi organ… postanawia ….”.
„Organ działający w oparciu o obowiązujące prawo, biorąc pod uwagę zasadę legalizmu, kierując się także wykładnią językową, funkcjonalną ….. postanawia …..”.
A w Sądzie czasami bywa tak:
„W związku z zaistniałą sytuacją prawną, zgodnie z treścią przepisu ……., niniejszym zgłaszam zarzutu braku legitymacji procesowej czynnej …..”.
„Wnoszę o dopuszczenie dowodu z przesłuchania XY w charakterze świadka na okoliczność ustalenia, czy powód faktycznie wykonał czynności prawne skutkujące powstaniem stosunku zobowiązaniowego, oraz czy istnieje odpowiedni substrat materialny do powstania takiego stosunku prawnego?”
„W świetle orzecznictwa, a tym samym stanowiska judykatury oraz stanowiska doktryny, a także literalnej wykładni przepisów …….., przedmiotowe powództwo jest bezzasadne, albowiem brak jest adekwatnego wykazania związku przyuczonego pomiędzy działaniem pozwanej a zaistniałą szkodą, co wyklucza możliwość zasądzenia odszkodowania, o które powód wnosi w petitum powództwa”.
„Zważywszy na ratio legis instytucji przedawnienia oraz funkcję stabilizacyjną prawa cywilnego, zasadnym jest oddalenie zarzutów powoda jako nieadekwatnych do stanu faktycznego i prawnego, co w konsekwencji powinno prowadzić do umorzenia postępowania”.
To co koniec na dzisiaj?
Tak myślę, bo też chcę odpocząć od niezrozumiałego języka. Mam nadzieję wykorzystać jeszcze piękną, ciepłą, wrześniową pogodę i zjeść coś pysznego w miłym gronie, tam, gdzie wszyscy rozumieją się, nawet bez słów.
Zatem pozdrawiam pięknie i do miłego.
