Prawne absurdy.

„Łamać się czy nie złamać się – oto jest pytanie, czyli absurdy prawa polskiego”.

Absurdy prawne są codziennością w Polsce, choć nie jest to tylko krajowa domena.

W naszym systemie prawnym niejednokrotnie przepisy prawa prowadzą do absurdu sytuacji. Nierzadko obywatele oraz przedsiębiorcy muszą zmagać się z nonsensownymi uregulowaniami, które utrudniają życie i prowadzenie biznesu.

Jednym z największych absurdów prawnych w Polsce jest biurokracja. Procedury administracyjne są często skomplikowane i długotrwałe, co powoduje straty finansowe oraz ogranicza rozwój gospodarczy. Wielu przedsiębiorców narzeka na nadmierną ilość formalności, które trzeba spełnić przy prowadzeniu firmy, co zabiera czas i pieniądze. W rezultacie  ogranicza to lub pozbawia możliwości  skupienia się na prowadzeniu biznesu.

Zresztą na te absurdy narzekają nie tylko osoby działające w biznesie, także i te, które z biznesem nie mają nic wspólnego – na przykład lekarze. Nie jest to żadną tajemnicą, że czas na przyjęcie pacjenta jest ograniczony do minimum. Lekarz zamiast skupić się na rozmowie z pacjentem, zdiagnozowaniem dolegliwości, czy też podjęciu decyzji o leczeniu – (oczywiście prawidłowej), głównie koncentruje się na jakiś kwestiach formalnych, które musi wypełnić, żeby w „papierach wszystko się zgadzało”.

Absurdem prawnym jest też zawiłość przepisów podatkowych. No!!!  to jest wyzwanie.

Prawdę mówiąc wielu prawników sobie z nimi nie radzi, a co dopiero mają powiedzieć tzw. zwykli obywatele. Zawiłe przepisy podatkowe sprawiają, że wiele osób i firm popełnia błędy podczas rozliczeń podatkowych, co prowadzi do konieczności płacenia kar i odsetek. Dodatkowo, często zmiany w prawie podatkowym wprowadzane są w sposób mało przejrzysty, co utrudnia podatnikom dostosowanie się do nowych przepisów.

Kto by się jednak tym przejmował (chodzi mi oczywiście o tych, którzy uchwalają przepisy), bo akty prawne jeśli są wprowadzone w życie, obowiązują, a obywatel nie ma co narzekać tylko je stosować i już.  

Absurdy prawne w Polsce jednak sprawiają, że obywatele oraz przedsiębiorcy często czują się zagubieni i bezradni wobec nadmiaru przepisów i procedur.

Ile razy podnosiłam w swoich wpisach, że prawo ma być proste, przejrzyste, jednoznaczne, ale także przewidywalne. Niestety takie nie jest, a kolejne reformy, tak naprawdę jeszcze bardziej potrafiły zagmatwały przepisy i procedury.

Oprócz tego, mnóstwo jest archaicznych rozwiązań. Przykładem tego są oczywiście sprawy sądowe. Ile jako prawnicy zużywamy codziennie papieru ta te „elaboraty” sądowe. Mało tego, mnóstwo pism procesowych sporządza się w kilku egzemplarzach, więc drzewa padają jak muchy, bo mnóstwo papieru jest potrzebne. Aż się prosi, żeby można było sporządzać pisma w formie elektronicznej i tak je podpisywać. Myślę, że jednak ten czas nadejdzie, bo czasy już wołają o to.

Dobrze byłoby, aby akta sądowe także były w formie elektronicznej, a strony miały do nich łatwy dostęp. Dzisiaj owszem mamy tzw. portal informacyjny sądowy, ale ma w nim dostępu do akt sprawy w całości, tylko do wybranych fragmentów. Jeśli chcesz zapoznać się z aktami kompleksowo trzeba udać się do czytelni sądu i tak jak za starych dobrych czasów (jak w bibliotece), smakując się panującą ciszą, czytać dokumenty.

Myślę, że już na dzisiaj wystarczy, ale na pewno wrócę do tego tematu, skupiając się bardziej szczegółowo na konkretnych przykładach.

Aha jeszcze jedno. Teraz mi się przypomniało. Była kiedyś w Sejmie Komisja pod przewodnictwem Posła Pana Janusza Palikota. Nazywała się Przyjazne Państwo. Jej zadaniem  było przede wszystkim zinwentaryzowanie absurdów prawnych i podjęcie działań mających na celu ich uchylnie. Komisja powstała w styczniu 2008 r., a efekty prac były raczej marne. Komisja przestała działać, a Pan Janusz Palikot przestał być Posłem. Cóż, takie  życie. Choć absurdy prawne nadal mają się dobrze.

Tym razem kończę naprawdę i do następnego wpisu. Pozdrawiam i życzę pięknego dnia.

Dodaj komentarz