Dzień dobry, dzisiaj mamy słonecznie i ciepło w Warszawie. Mam nadzieję, że w innych zakątkach naszego kraju i świata, tam, gdzie jesteście jest też pięknie i słonecznie.
Witam serdecznie i zaczynamy.
„Równość wobec prawa” – tym się dzisiaj zajmę, bo jest to ważna zasada prawna, niestety czasami zapominana i nieprzestrzegana.
Ogólnie pisząc oznacza, że przepisy prawa mają na równi traktować każdego, kto podlega danemu prawodawstwu. Mało tego, równość wobec prawa nakazuje tworzyć prawo w taki sposób, że zabrania się dyskryminowania, wprowadzania szczególnych regulacji, które dyskryminują osoby ze względu na płeć, narodowość, wyznanie religijne, wykonywany zawód i wykształcenie. O tej równości powiadają m.in. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, Europejska Konwencja Praw Człowieka, Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka, Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.
Zasada równości wobec prawa jest niezwykle istotna. Co ważne, nie była wymysłem ostatnich lat, a wręcz przeciwnie. Zasada sięgała aż starożytności i była wyrażona w prawie antycznych demokracji.
Mocno rozwinęła się w XVIII wieku. Przyjmuje się także historycznie, że zasada równości wobec prawa miała początki w „nowożytnym świecie” w rewolucji francuskiej. Oczywiście jak w tamtych czasach ostatecznie zakończyła się sytuacja tej równości każdy wie, kto choć cokolwiek pamięta z lekcji historii.
Natomiast patrząc na warunki obecne w naszym kraju, obowiązująca Konstytucja RP, czyli zasadniczy akt prawny, zajmuje się kwestią równości wobec prawa w art. 32. W przepisie tym powiada się następująco:
„1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”
Innymi słowy, mamy wyrażone trzy zasady: równość wobec prawa, równość w traktowaniu każdego obywatela RP przez władze publiczne, zakaz dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym.
Jak widać teoretycznie i na poziomie literalnego rozumienia przepisów wszystko wydaje się proste. Trzeba jednak wejść głębiej w tę zasadę i poszukać też w innych obowiązujących przepisach, bo Konstytucja RP zawiera jednak tylko ogólne zasady.
Chodzi mi przede wszystkim o to, że w tej zasadzie równości nie ma zawartych zakazów istnienia różnic w społeczeństwie, zakazu różnic w stosunkach ekonomicznych, czy gospodarczych.
Natomiast prawo powinno zawsze tworzyć stosowne mechanizmy obronne, czy zabezpieczające wobec słabszych.
Przykładem tego może być szereg przepisów chroniących na różnych poziomach interes konsumentów w relacjach z przedsiębiorcami. Szczególnie widoczne jest to na poziomie obowiązujących ustaw prokonsumenckich w prawie krajowym, ale także na poziomie przepisów unijnych. Te ostatnie mają znakomite zastosowanie choćby w sporach sądowych pomiędzy „frankowiczami” i bankami. Co z nich wynika? To, że kredytobiorcy są górą. Mogę śmiało to napisać, bowiem mam nie mały udział w tym sukcesie „frankowiczów”. Reprezentuję pokaźną rzeszę tych, którzy postanowili zawalczyć o swoje prawa. Pozbyli się też przekonania, że wielki może więcej. A ja głośno mówię: że nie może.
Poruszając ten temat warto też zwrócić uwagę, że zasada równości wobec prawa wiąże się z inną wyrażoną także w Konstytucji RP, a mianowicie z art. 2, czyli z zasadą demokratycznego państwa prawnego.
Przepis ten powiada, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Oczywiście opisane zasady są na dużym poziomie ogólności, bo od szczegółów są określone ustawy. Nie mniej jednak można dojść do wniosku, że zasada równości wobec prawa jest jednym z ważniejszych fundamentów demokratycznego państwa.
Czy zawsze dzieje się tak w praktyce, że zasada równości jest przestrzegana?
Niestety nie, wiele osób zapewne pamięta, że były np. projekty ustaw zdecydowanie naruszające tę zasadę. Nie będę gołosłowna jak powiem, że kiedyś (a tak naprawdę całkiem niedawno) były pomysły, aby urzędnicy w szczególnych przypadkach, byli zwolnieni jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie będę teraz wchodziła w szczegóły. Natomiast niezależnie od okoliczności, jeśli każdy jest równy wobec prawa, musi tak jak inni ponosić konsekwencje prawne, jeśli naruszył przepisy lub swym działaniem wyczerpał dyspozycję normy prawa karnego. Pisząc po ludzku jeśli „wszedł w kolizję z prawem”.
Myślę, że wiele jest do zrobienia, żeby ta równość wybrzmiewała wszem i wobec, ale dlaczego miałoby się nie udać? Przecież często jest tak, że to co niemożliwe wydaje się możliwe. I takie się staje. Trzeba chcieć i tyle. Warto też uczyć ludzi świadomości prawnej, choć muszę przyznać, że ostatnio jest coraz większa. Mam nadzieję, że mój blog też przyczynia się do jej powiększenia.
Tym akcentem kończę dzisiejszy post. Zapraszam do następnych, które być może już w przyszłym tygodniu.
Ponieważ piszę 14 lutego, a więc w Walentynki przesyłam moc uścisków.
Dlaczego postanowiłam nie pisać o Walentynkach? Dlatego, że wszyscy wiedzą co to za święto i jak je obchodzimy.
Natomiast mało kto zastanawia się, czym jest równość wobec prawa i czy jest to naprawdę ważne? Co także zrobić, żeby przepis mówiący o równości nie był zwykłym sloganem, z którego nic nie wynika?
Dlatego też przypomniałam tę zasadę jako ważną w naszym codziennym życiu, w Walentynki też.
