W ubiegłym tygodniu na moim profilu na FB zapowiedziałam nowy wpis na blogu zatytułowany „Z głową w chmurach”. Czasami faktycznie chodzę z głową sięgającą chmur, bo jest już prawie koniec tygodnia, a dopiero siadam do pisania. Oczywiście można powiedzieć: zapomniałam, nie chciało mi się, itp., ale przecież nic się nie stało. Tym razem trochę mi się zeszło, żeby stworzyć coś nowego, ale może przez ten tytuł, sama nie wiem. W każdym razie teraz mam przestrzeń do pisania i z przyjemnością to czynię.
Co oznacza „chodzić z głową w chmurach”?
Jest to tzw. związek frazeologiczny, który oznacza: być rozkojarzonym, rozmarzonym roztrzepanym, czasami nieobecnym. Może być także kojarzony z osobą, która często chodzi zamyślona albo jest niedostosowana do realiów życia codziennego. Często o takiej osobie mówi się także, że buja w obłokach lub znajduje się na to jakieś inne określenie.
Niezależnie jaka jest definicja myślę, że każdemu zdarzył się stan oderwania nieco od rzeczywistości. U mnie też, choć bardziej dotyczy to sfery życia prywatnego, bo zawodowo jestem zawsze skoncentrowania na zadaniach, które mam do wykonania. Tu nie ma miejsca na bujanie w obłokach, czy chodzenie z głową w chmurach. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista, bo biorę w swoje ręce sprawy życiowe, zawodowe moich Klientów i mam dokładać najwyższej staranności, żeby zajmować się tymi sprawami najlepiej jak potrafię.
W życiu osobistym różnie bywa. Nie jestem już tak skoncentrowana, bo daję sobie dużo luzu i przestrzeni, żeby mieć czas dla siebie. Jeśli czegoś nie zrobię, bo zapomnę, albo mi się najzwyczajniej w świecie nie chce, świat się z tego powodu nie zawali.
Oczywiście wszystko dzieje się w granicach rozsądku, bo życie jednak stawia przed nami zadania do wykonania. Pozwalam sobie jednak na marzenia, które w mojej głowie niczym są nieograniczone. Wtedy jestem tylko ja, nikt nie ma wglądu, nikt mi nie przestawia szyków, nikt mi nie przeszkadza, a co najważniejsze jestem tam bezpieczna.
Jakiś czas temu tak się mocno rozmarzyłam, że niespodziewanie to co można nazwać bujaniem w obłokach, stało się rzeczywistością. Pomyślałam sobie wtedy o super, jednak marzenia się spełniają jak się tylko chce.
Opuszczamy już stan bujania w obłokach i chodzenia z głową w chmurach, teraz zaczynamy twarde stąpanie po ziemi.
Co zatem słychać w prawie?
To, że od dzisiaj wchodzi w życie zwolnienie od podatku od czynności cywilno prawnych (PCC) w przypadku kupna mieszkania lub domu na wtórnym rynku.
A konkretnie, zwolnienie przysługuje kupującym osobom fizycznym, ale pod warunkiem, że nie są już właścicielem mieszkania, domu lub udziałów w tych nieruchomościach.
Wyjątek jest, jak to zwykle bywa, ale dotyczy osób, które w dacie zakupu, a konkretnie zawarcia umowy sprzedaży owszem posiadają udziały w nieruchomościach, ale nie przekraczają one 50 procent i zostały nabyte w drodze dziedziczenia.
Przedmiotem zwolnienia z PCC jest sprzedaż prawa własności lokalu mieszkalnego, stanowiącego odrębną nieruchomość, prawo własności budynku mieszkalnego jednorodzinnego albo spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, które dotyczy mieszkania bądź domu.
Na pewno są to dobre wiadomości dla tych, którzy postanowili kupić mieszkanie lub dom, bo dzięki zwolnieniu z PCC zaoszczędzą niezłą kwotę, którą będzie można przeznaczyć na coś innego.
Wtedy może warto chodzić z głową w chmurach lub bujać w obłokach i marzyć o czymś czego pragniemy, bo więcej pieniędzy zostaje w kieszeni.
Życzę zatem pięknych marzeń, ich spełnienia i dobrego dalszego tygodnia.
