Być kobietą …. .

We współczesnych czasach przed kobietami stoi sporo wyzwań. Same oczekujemy od siebie, żeby pogodzić bycie matką, żoną, partnerką z obowiązkami zawodowymi i ambicjami, które towarzyszą nie jednej z nas.

Świat pędzi szybko do przodu, okoliczności życia błyskawicznie się zmieniają, jak więc za tym wszystkim nadążyć?

Otóż to. Zastanawiając się nad tematem kolejnego wpisu, przyszło mi do głowy, żeby podzielić się doświadczeniami jakie nabyłam przez lata mojej pracy w kontaktach z kobietami. Pokazać co mówią, jak się znajdują w trudnych okolicznościach, jak reagują na kłody, które spadły im pod nogi i jak radzą sobie z życiem?

Na początku chciałabym podkreślić, że to co napiszę, jest tylko i wyłacznie dzielenie się moimi doświadczeniami i obserwacjami sytuacji z którymi miałam okazję spotkać się zawodowo.

Nie jest to żaden wywód poświęcony psychice człowieka i dawania rad jak radzić sobie z trudnymi emocjami (przecież nie jestem psychologiem i daleka jestem od tego, aby wypowiadać się o czymś na czym się nie znam).

Nie jest to analiza socjologiczna w zakresie roli kobiety w społeczeństwie, ani żadna inna. Na pewno nie są to jakieś postulaty polityczne (nic z tych rzeczy) w związku z aktualnym czasem i zbiliżającymi się wyborami.

Tak jak napisałam powyżej, są to jedynie moje obserwacje, a dzielę się z nimi tu na blogu, bo być może wyda się to komuś ciekawe lub przydatne.

Zatem do dzieła.

Jako pranwik pracuję wiele, wiele lat. Na mojej zawodowej drodze stanęła ogromna rzesza Klientów z różnymi problemami od błachych, po naprawdę trudne i skomplikowane sprawy. Wśród moich Klientów zawsze pojawiało się i pojawia dużo kobiet. Być może dlatego, że potrafię je wysłuchać, wesprzeć na duchu, no i oczywiście pomóc od strony prawnej.

W takim razie, co z tymi kobietami?

Współczesne kobiety łączą w sobie wiele ról. Są matkami, żonami, partnerkami, siostrami, córkami, ale także pracownikami, pracodawcami, itd. Łączenie życia prywatnego, rodzinnego z zawodowym nie zawsze jest łatwe, proste i przyjmene. Wykonując dużo zadań w codziennym życiu, często niestety nie zauważają nadciągających kłopotów. Kiedy dostrzegają, to te kłopoty po prostu już są.

Często dotyczy to rozpadających się małżeństw. Wtedy pojawiają się u mnie z prośbą o pomoc.

W takich sytuacjach często te tzw. silne kobiety, które zawodowo idą przez życie pewnym krokiem i z głową podniesioną do góry, siadają u mnie na fotelu bezbronne, skrzywdzone i z obniżonym poczuciem własnej wartości.

Tak, tak, szczególnie to ostatnie występuje często, niezależnie od wykształcenia, czy jej pozycji zawodowej. Nieraz były u mnie kobiety, gdzie nigdy w życiu nie powiedzielibyście, że mogą mieć niską samoocenę, bo piękne, atrakcyjne zdolne, inteligente, bogate, itd.

No wlaśnie, a w środku zraniona i skrzywdzona dusza, cierpiąca tak samo, jak ta, która być może jest mniej zamożna, mniej wykształcona, itd. Szczęście człowieka naprawdę niezależy od atrybutów, które wymieniłam powyżej, a od tego co czujemy w środku.

Wracając jednak do sprawy rozpadu małżeństwa. W tych przypadkach najczęsciej było tak, że niektóre z kobiet pozostawaly w roli ofiary, aż do końca procesu rozwodowego, a inne postanawiały walczyć, żeby osiągnąć wszystko co możliwe dla siebie. Z punktu widzenia czysto ludzkiego, może i ta druga forma jest dobra, choć jeśli ma być tylko zewnętrzna, a w środku nadal tkwi zraniona osoba, to prędzej czy później smutek, żal i rozczarowanie powrócą.

 Natomiast jak sobie radzić od strony psychicznej w przypakdu rozwodu, myślę, że te kobiety, które mają problem z opanowaniem emocji, warto, aby skorzystały z pomocy terapeuty, psychologa, aby uporać się z tymi niechcianymi emocjami.

Z mojego punktu widzenia, oczywiście wolę te kobiety, które stają do zadania, bo łatwiej buduje mi się z nimi strategię postępowania przed sądem, zbierają dowody, które są mi potrzebne. Natomiast z kobietami w roli ofiary niełatwo się pracuje od strony prawnej, bo często mówią „nie wiem, nie mam, nie chcę mi się, nie dam rady”. Wtedy sytuację mam oczywiście znacznie trudniejszą, ale na tyle na ile potrafię, probuję dotrzeć, pocieszyć i dać nadzieję na lepsze jutro. Dlatego w takich sytuacjach warto pracować na samooceną i pewnością siebie. Pozwoli to choćby wykrzesać cień szansy, aby poczuć się lepiej.

Natomiast ciekawe sytuacje zaobserwowałam, gdy przychodzą do mnie kobiety, aby pomóc im uporać się z długami. Gdy już zdecydują się na skorzystanie z profesjonalnej pomocy, wówczas są zdecydowane i wiedzą czego chcą, nie tak jak przy rozwodach. Nawet jeśli nie mają pieniędzy na pokrycie długów, a sprawa jest już w sądzie, zdecydowanie mówią, że spłacą długi, ale np. na raty. Zatem, aby pomóc im w osiągnięciu ugody. Często są tak zdecydowane i stanowcze, że druga strona ulega i dochodzi do zawarcia ugody.

Oczywiście tych rodzajów spraw prawnych z udziałem kobiet jest znacznie więcej. Do szczególnie trudnych należą te, gdzie kobiety od lat żyją u boku alkoholików, czy mężów znęcających się psychicznie, czy fizycznie. Tu najczęściej spotykam się z tym, że kobiety wpadają w rolę ofiary, osoby współuzależnionej i wyjście z tego zaklętego kręgu nie jest łatwe, ale nie niemożliwe. Przecież każda zła sytuacja przemija tak jak nawet najdłuższa żmija. Przy czym w takich trudnych, traumatycznych sytuacjach ważne, aby wsparcie takiej osobie dały nie tylko osoby najbliższe, ale także osoby zawodowo zajmujące się rozwiązywaniem problemów.

Takie życie, są blaski i cienie, ale najważniejsze potrafić sobie radzić w każdej sytuacji. Bycie kobietą to fajna sprawa. Pamiętać jednak należy, że niezlaeżnie od tego ile obowiązków mamy do wykonania, nigdy nie można zapominać o sobie i warto znaleźć czas na takie zajęcia, które nam sprawiają przyjemność.

Pozdrawiam serdecznie w nadchodzącym tygodniu i wszystkiego dobrego.

Dodaj komentarz