Prawo zatrzymania.

Nie umilkły jeszcze echa ostatniego orzeczenia TSUE dotyczącego kredytów frankowych, gdzie Trybunał zdecydowanie orzekł na rzecz konsumentów – kredytobiorców, a znów wchodzimy w fazę oczekiwania.

Tym razem 12 lipca br. ma wypowiedzieć się nasz krajowy Sąd Najwyższy  w zakresie umów kredytowych. Kwestią kluczową uchwały, która ma być podjęta będzie odpowiedź na pytanie, czy umowa o kredyt bankowy jest umową wzajemną. Pytanie to skierował do SN Rzecznik Finansowy.  

Dla laika, czy osób, które zawodowo prawem nie zajmują się, może wydawać się dziwne  co to za pytanie? Jakie ma znaczenie, czy umowa kredytowa jest umową wzajemną, czy nią nie jest?

Otóż, w prawie i w oparciu o obowiązujące przepisy, ma to ogromne znaczenie. To zagadnienie odnoszące się do tego, czy mamy do czynienia z umowami wzajemnymi jest ważnym elementem wyroków dotyczących  unieważniania umów kredytowych z powodu klauzul niedozwolonych.

Dlaczego jest to ważne?

Dlatego, że w sytuacji, gdy Sąd orzeknie nieważność umowy, strony zobowiązane zostają do dokonania wzajemnych rozliczeń. Wygląda to co do zasady, tak, że Bank musi zapłacić Kredytobiorcy całość wpłaconych rat kapitałowo – odsetkowych, a Kredytobiorca ma obowiązek zwrócić tylko kapitał.

Natomiast jak będzie wyglądało to rozliczenie, zależy od uznania, czy mamy do czynienia z umową wzajemną, czy nie. W tym zakresie orzecznictwo polskich sądów jest rozbieżne dlatego zapytanie zostało skierowane do SN.

W przypadku uznania, że są to umowy wzajemne, jedna ze stron (zdecydowanie w przeważającej większości robią to Banki) składa oświadczenie o zatrzymaniu, a w procesie sądowym podnosi tzw. „zarzut zatrzymania”.

Zgodnie bowiem z przepisami Kodeksu cywilnego „umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej”. Jednocześnie jednak, w przypadku np. unieważnienia takiej umowy, kiedy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, to każdej z nich „przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot”.

Jeśli Sąd uzna, że prawo zatrzymania przysługuje, wówczas orzeka, że wypłata Kredytobiorcy rat kapitałowo – odsetkowych nastąpi dopiero wówczas, jak „rozliczy” się z Bankiem w zakresie zwrócenia kapitału. Do tego czasu Bank może skorzystać z prawa zatrzymania.

Wobec tego, iż Banki masowo podnoszą w procesach sądowych ten zarzut, a stanowisko Sądów w Polsce w tym zakresie nie jest jednorodne, dlatego Rzecznik Finansowy zdecydował się zapytać, czy „umowa o kredyt bankowy jest umową wzajemną, czy też umową dwustronnie zobowiązującą, ale nie wzajemną?”. W tym drugim przypadku stronom nie przysługiwałoby prawo zatrzymania.

W ocenie Rzecznika umowy kredytowe nie są umowami wzajemnymi, bowiem strony spełniają  różne świadczenia, bowiem zwrot przedmiotu umowy o kredyt bankowy po upływie umówionego okresu nie jest ekwiwalentem świadczenia kredytodawcy, podobnie – zastrzeżone oprocentowanie nie nadaje umowie o kredyt bankowy charakteru umowy wzajemnej.

Czy SN podzieli stanowisko Rzecznika Finansowego? Dowiemy się niebawem.

Pytaniem tym, jak wskazałam powyżej, SN zajmie się na posiedzeniu 12 lipca, a stanowisko ma wyrazić  siedmiu sędziów Izby Cywilnej.

Czyli, jak zwykle, poczekamy, zobaczymy.

Jedna uwaga do wpisu “Prawo zatrzymania.

  1. To zagadnienie jest ważne dla kredytobiorców, ponieważ decyduje o tym, jakie będą konsekwencje unieważnienia umowy kredytowej. Jeśli Sąd Najwyższy uzna, że umowa jest wzajemna, to kredytobiorcy mogą oczekiwać pełnego zwrotu wpłaconych rat, co stanowi znaczną korzyść dla nich. Natomiast jeśli umowa nie będzie uznana za wzajemną, banki mogą skorzystać z prawa zatrzymania, co może wpłynąć na rozliczenie stron. Jestem ciekawa, jaki będzie wyrok Sądu Najwyższego i jakie konsekwencje to przyniesie dla kredytobiorców. Trzeba oczekiwać na decyzję i obserwować dalszy rozwój tej sprawy.

Dodaj komentarz