„Obyś żył w ciekawych czasach”.

 Wiemy doskonale co oznacza to zdanie. Nie jest ono dobrym życzeniem na przyszłość, a wręcz przeciwnie, złorzeczeniem, a może i nawet przekleństwem.

Obserwując to co się dzieje w Polsce i na świecie bez wątpienia nadeszły ciekawe czasy. Na tyle ciekawe, że „aż strach się bać”.

Wystarczy wymienić zaledwie kilka, a to konflikty wciąż wybuchające w różnych częściach świata. Jak ugasi się jeden za chwilę powstaje następny. A to zmiany klimatyczne, które nie wiadomo do czego ostatecznie nas zaprowadzą. Do tego mamy ostatnio brexit i rodzące się pytania jak będzie wyglądała przyszłość Unii? Czy przetrwa, czy wręcz przeciwnie? Gdyby tego było mało, mamy jeszcze wszechobecne wirusy przemieszczające się z prędkością światła.

W naszym Kraju zamieszanie wokół prawa. Tylko kto w tym sporze ma rację i jak się to ostatecznie przełoży na sprawy, które toczą się w sądach? Co w takiej sytuacji jaka powstała ma zrobić obywatel?

Kiedyś ktoś zapytał” „Panie Premierze jak żyć?”. Właśnie, jak żyć i co robić? Wiele osób zadaje sobie to pytanie, tylko nie wiedzieć czemu odpowiedź nie nadchodzi.

Kilka dni temu wieczorem w domu musiałam trochę popracować i przygotowywałam dla Klienta pisma i dokumenty na następny dzień. Siedziałam sobie z laptopem na kolanach, skupiona i pochłonięta koncepcją rozwiązania problemu. W tle był włączony telewizor, ale niezbyt głośno, żeby nie zagłuszał myśli, które właśnie rodziły się w głowie.

W pewnym momencie dotarł do mniej jakiś wielogłos i zdania, których nie mogłam zrozumieć. Zastanowiłam się co się dzieje, dlaczego nie rozumiem wypowiedzi płynących z TV. Podniosłam oczy z nad laptopa, nadstawiłam uszu i co zobaczyłam i usłyszałam? To chyba nikogo nie zaskoczy, widziałam kilku polityków biorących udział w programie, wzajemnie się przekrzykujących, udowadniających sobie kto nie miał racji. Panował taki chaos i harmider, że faktycznie nie można było zrozumieć o co chodzi. Miałam wrażenie, że nikt z oglądających nie będzie wiedział, co kto ma do powiedzenia, a w studio było tak duże skumulowanie złej energii, że pewnie nic dobrego z tego nie wynikało. Jedynie dało się usłyszeć przebijające się słowa uczestników, że to wszystko dla dobra Polski i Polaków. No nie wiem, czy kłótnie i awantury są dobre dla kogokolwiek.

Zawsze wydawało mi się, że spory nie są dla nikogo dobre, ale widać bardzo się myliłam. Owszem, przez cały czas płynął przekaz, że dobro obywateli jest najważniejsze. Tylko kto chce tego dobra? Co z tego wszystkiego wynika, co ma zrobić obywatel, który nie jest pewny, czy prawo w Polsce jest stabilne i co może się wydarzyć w niedalekiej przyszłości? Co obywatel ma zrobić, jak się dowiaduje, że różnego rodzaju zagrożenia pojawiają się w Kraju i na świecie? Czy w ogóle jeszcze ktoś nad tym panuje?

To wszystko nie nastraja optymistycznie, ale cóż trzeba żyć, pracować, zajmować się domem, wychowaniem dzieci, bo przecież nie można usiąść i płakać.

Oczywiście wyłączyłam TV, bo nie byłabym w stanie skupić się, ale też nie mogłam słuchać kłótni i awantur. Tylko niestety w życiu tak nie działa, że przyciśniemy jakiś guziczek, a problem zniknie i nastaje cisza i spokój.

Warto więc zastanowić się co my ludzie wyrabiamy, dokąd zmierzamy, dlaczego człowiek człowieka nienawidzi? Niektórzy wówczas powiadają, bo jest tak dlatego, że życie skomplikowane jest. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Życie skomplikowane nie jest, tylko my ludzie sami tworzymy sytuacje, że problem goni problem. A wystarczy być po prostu dobrym, empatycznym, kierować się miłością i zrozumieniem innych. Obawiam się jednak, że to dzisiaj nie jest modne i mało kto przedkłada dobroć nad złem.

Przypomniało mi się jak uczyła mnie babcia: „Pamiętaj zło, to droga na skróty, choć na początku dostaje się sowitą zaliczkę. Tylko, że zaliczkę trzeba będzie oddać i to po wielokroć powiększoną. Dobro nie daje żadnej zaliczki, a wymaga ciężkiej i żmudnej pracy. Za to na końcu zawsze jest nagroda. Sama więc zdecyduj jaką drogę w życiu wybierzesz”. Ja wiem, bo już dawno dokonałam wyboru, a Wy?

Niewątpliwie dożyliśmy ciekawych czasów. Szkoda tylko, że w tych czasach jest tyle zła, tyle trudnych zdarzeń. Przecież to wszystko można odwrócić, bo przecież w każdym człowieku jest dużo dobra. Chodzi o to, żeby to dobro wzięło górę, a złe cechy wyrzucić gdzieś w niwecz. Naprawdę można, tylko trzeba chcieć.

jeśli już powstaną zawsze da się rozwiązać, nawet jeśli oczekiwania zwaśnionych stron są inne. Wystarczy rozmawiać, ale konstruktywnie, w sposób łagodny, spokojny i powołując argumenty merytoryczne i robić wszystko, aby przybliżać kompromis i porozumienie, a nie go oddalać. Moim zdaniem, ta zasada dotyczy wszystkich płaszczyzn życia i tych globalnych i tych które dotyczą spraw indywidualnych dziejących się na naszym własnym podwórku.

Wiem, że ktoś może powiedzieć, że to jest utopia, bo tak się nie da. Natomiast moje zdanie jest takie, że właśnie się da. Wystarczy zacząć od siebie i od relacji z bliskimi, rodziną, znajomymi, współpracownikami, itd. Czyż nie jest lepiej jak na tych polach panuje spokój, współpraca, harmonia? Przecież z chęcią wraca się do domu, w którym wszystko jest jak należy, przecież dobrze i wydajnie się pracuje jak w miejscu, gdzie wykonujemy swoje obowiązki zawodowe panuje miła i przyjazna atmosfera. Jeśli zaczynamy od własnego podwórka, przenosi się to na innych, jeszcze innych, itd.
Miałam kiedyś do czynienia z taką osobą, która kierowała się jedynie złością i chęcią zemsty. Powiedziała mi podczas spotkania, że osobę z którą była w konflikcie, trzeba pozywać do sądu o cokolwiek. Opowiedziałam Jej, że tak nie można, a ja nie podejmę się prowadzenia spraw w sposób polegający na tym, że tworzyć się będzie jakąś fikcję. Po pierwsze, bo nie jest to zgodne z etyką wykonywania mojego zawodu, po drugie fałszowanie dokumentów to jest przestępstwo. Proponowałam Pani, żeby próbowała dogadać się z osobą, o której mi mówiła, a jeśli chce już koniecznie iść ze sprawą do sądu, to przecież musi mieć podstawy prawne i faktyczne. Natomiast nie docierały do Niej żadne argumenty. Kierowała Nią tylko przemożna chęć zemsty. Cóż, podziękowałam Jej za spotkanie i byłam szczęśliwa jak zakończyłam tę rozmowę. Dlaczego? Bo to zła kobieta była. Jakie podjęła decyzje, tego oczywiście nie wiem, bo kontaktu nie miałam i nie mam. Notabene na całe szczęście.

No właśnie, takich złych ludzi jest pewnie dużo wokół. Może jednak kiedyś sami dojdą do wniosku, że warto zejść z tej drogi, bo w ostatecznym rozrachunku nie przyniesie to splendorów i sukcesów.

Niezależnie od tego co się dzieje wokół nas, mimo wszystko życzę miłego dnia, dobrych wyborów i właściwych dróg, pamiętając, że każdy z nas kreuje rzeczywistość i każdy z nas ma wpływ, jak będzie wyglądało nasze życie w przyszłości. Oby było dobre i szczęśliwe, a wszelkie zagrożenia zniknęły gdzieś w otchłani, dzięki temu, że ludzie wreszcie pójdą po rozum do głowy dla obecnych i przyszłych pokoleń. Przecież o przyszłych pokoleniach też trzeba pamiętać, bo złym rozwiązaniem jest „po nas choćby potop”. Te przyszłe pokolenia to przecież nasze dzieci i wnuki, które też zasługują na to co najlepsze. Oby nie dożyły ciekawych czasów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s