Orzeczenie TSUE

Orzeczenie TSUE

Ileż osób czekało na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące kredytów walutowych.

Jedni dlatego, że jako kredytobiorcy już toczą sprawy przed Sądami, licząc oczywiście na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie, inni teraz zapewne będą rozważali podjęcie batalii przed Wymiarem Sprawiedliwości.

Nie ukrywam, że też nie mogłam się doczekać jakie rozstrzygnięcie będzie w tej materii, trzymając kciuki wraz z moimi Klientami, żeby było po naszej myśli.

Dzisiaj jednak nie będę analizowała samego rozstrzygnięcia TSUE, bo jest sporo komentarzy i rozważań w tym zakresie, więc powielanie tego, moim zdaniem nie miałoby większego sensu, .dlaczego więc podniosłam ten temat?

Otóż, dlatego, żeby osoby, dla których impulsem do zainicjowania drogi sądowej w sprawie kredytu jest właśnie to orzeczenie, przeanalizowały swoją sytuację, swoją umowę pod kątem szans na ewentualne pozytywne rozstrzygnięcie przed Sądem krajowym.

Co należy wziąć pod uwagę?

Przede wszystkim warto wiedzieć, że każda sprawa jest indywidualna. Co oznacza, że jeśli jakiś kredytobiorca wygra przed Sądem sprawę z bankiem, nie oznacza to z automatu, że wygrają inni. Jeśli ktoś tak myśli, to moim zdaniem, może zabrnąć w ślepą uliczkę. To nie jest tak, że ktoś stanie przed Sądem powie, że jest orzeczenie TSUE i wystarczy. Absolutnie nie, trzeba bowiem udowodnić swoje racje.

Wobec tego warto dokładnie przeanalizować swoją umowę z bankiem wraz ze wszystkimi zmianami tejże umowy (aneksami) jeśli takowe miały miejsce. Należy zidentyfikować, czy kredytobiorca ma tzw. kredyt indeksowany, czy denominowany. Warto też przeanalizować swoją historię kredytową, w jakiej kwocie zostały dokonane wpłaty i w jaki sposób to następowało. Jak to zwykle bywa „diabeł tkwi w szczegółach”.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe zadanie, bowiem umowy kredytowe nie były sporządzane łatwym językiem. Często w nich są takie sformułowania i zapisy, które dla przeciętnego konsumenta są całkowicie niezrozumiałe. Tym bardziej, że najczęściej mamy do czynienia z różnymi załącznikami, które były i są integralną częścią umowy, a do tego dochodzą też różnego rodzaju regulaminy, które obowiązywały i obowiązują w związku z zaciągniętymi kredytami.

Jeśli okaże się, że dokumenty te sprawiają problemy, warto udać się do doradcy, który ma doświadczenie w tego typu sprawach, żeby pomógł dokonać stosownej analizy i przynajmniej wstępnie dokonał oceny stanu faktycznego dotyczącego zaciągniętego kredytu.

Jeśli taka decyzja zapadnie, że konieczne jest skorzystanie z fachowej pomocy, warto dokonać rozeznania kto tak naprawdę takiej pomocy może udzielić. Wszyscy zapewne zdajemy sobie sprawę, że przy tego typu sytuacjach, gdzie o „frankowiczach” mowa jest bez mała wszędzie, mogą pojawić się osoby, które będą przekonywały o stuprocentowej wygranej w Sądzie, nie mając w ogóle doświadczenia w materii bankowej, albo posiadające niewielkie. Natomiast ja, choć może się to nie spodoba, jako osoba z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, twierdzę, że przed wydaniem ostatecznego orzeczenia można jedynie prognozować szanse na wygranie sprawy. Dodatkowo ta prognoza może być przeprowadzona po zbadaniu sprawy, po analizie dokumentów: kompleksowej umowy, korespondencji jaka była w tzw. międzyczasie prowadzona z bankiem i innych dokumentów oraz oczywiście rozmowy z Klientem. Moim zdaniem warto też przynajmniej podjąć próbę dokonania analizy działań, posiadanych dowodów i ewentualnej strategii strony przeciwnej. Twierdzenie typu, że „wygramy Ci sprawę”, dawałoby mi już sygnał, że trzeba się zastanowić. Podkreślam, bowiem, że orzeczenie TSUE nie spowoduje, że jak z automatu każdy ma wygraną w kieszeni.

Pomijając kwestię, czy przed skierowaniem sprawy do Sądu kredytobiorca będzie działał sam, czy będzie korzystał z fachowej pomocy, powinien na początku wystąpić do banku z którym zawarł umowę na kredyt hipoteczny o przedstawienie historii dokonanych spłat. Warto jak najszybciej to zrobić, bo banki zapewne teraz będą zalewane takimi prośbami. Tak jak napisałam powyżej trzeba dokonać szczegółowej analizy umowy wraz z całą posiadaną dokumentacją związaną z kredytem określając sobie m.in. z jakim rodzajem kredytu mamy do czynienia. Należy zidentyfikować jakie zapisy umowy noszą znamiona klauzul abuzywnych. Dalej należy określić jakie roszczenie będziemy mieć do banku, a innymi słowy, jak będziemy konstruować ewentualne powództwo. Należy też ocenić, czy w odpowiedni sposób ukształtowane roszczenia nie przedawniły się. Nie ma w takiej sytuacji wątpliwości, że bank jako strona pozwana, natychmiast podniesie taką kwestię, jeśli ona by zaistniała. Należy także dokonać analizy, czy jest szansa na zabezpieczenie powództwa i na czym ono miałoby polegać. Oczywiście warto już na tym wstępnym etapie analizy, skupić się jakie powołać dowody wraz z przedstawieniem tez dowodowych, które miałaby na celu wykazanie, że roszczenia określone w pozwie są zasadne.

No i kwestia niezwykle istotna, warto dokonać oceny kosztów jakie przypadnie ponieść przy wytoczeniu sprawy przed Sądem. Choćby po to, aby być odpowiednio przygotowanym. Oczywiście zawsze można rozważyć sytuację, czy jest szansa, aby uzyskać zwolnienie z kosztów sądowych. Ta ostatnia kwestia nie jest taka prosta, temu zagadnieniu poświęciłam jakiś czas temu wpis na blogu. Jedynie dla przypomnienia podniosę, że aby uzyskać zwolnienie z kosztów sądowych muszą być spełnione przesłanki, które dają podstawę ku temu. Z mojej praktyki wiem, że stosunkowo rzadko uzyskuje się takie zwolnienie. Warto nawet teoretycznie założyć te koszty, które mogą wystąpić np. może być konieczność wnioskowania o powołanie biegłego. Wówczas Sąd wzywa do uiszczenia zaliczki na przyszłe koszty związane w wydaniem opinii przez biegłego. Zatem taką ewentualność także powinno się wziąć pod uwagę.

Ostatnia kwestia, choć może trudna do ustalenia, ale przynajmniej warto choć prognostycznie zastanowić się, jaki czas trzeba będzie poświęcić na taką sprawę.

Dzieląc się swoimi doświadczeniami, mogę powiedzieć, że czas oczekiwania na wyznaczenie pierwszego terminu przynajmniej w Sądach warszawskich nie jest krótki. Średnio oscyluje około siedmiu miesięcy. Teraz można liczyć się z tym, że jeżeli nastąpi zalew spraw, czas oczekiwania może się wydłużyć. Wielokrotnie jednak pisałam, że przystępując do prowadzenia sporu przed Sądem, zawsze doradzam cierpliwość i wytrwałość.

To do dzieła i niech się dzieje sprawiedliwie, zgodnie z prawem, bo przecież tak zawsze powinno być.

 

 

3 uwagi do wpisu “Orzeczenie TSUE

  1. Poza nastrojem sędziego no i jego lewa kasą (w zależności od związków z konkretnym bankiem) nic więcej nie ma znaczenia. Żadne fakty i żadne dokumenty.
    A swoją drogą co takiego jest w sądach z Lublina że są pierwszym wyborem wszystkich bankow??? 😻

      1. Chodzi o pierwszy wybór wielu banków które składają pozwy. Bez postępowania ekektronicznego. Dziwnym zrządzeniem losu, banki z Warszawy, Wroclawia, Poznania w stosunku do klientów z całej Polski wybierają ten sam Lublin zachód. Ciekawe zjawisko. Warte zainteresowania służb, podobnie jak majątek sędziego Żurka🤣

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s