Myślenie ma przyszłość.

Znane powiedzenie, szkoda tylko, że nie wszyscy go stosują. Chociaż, zgodnie z przeprowadzonymi różnymi badaniami ponoć wykorzystujemy nieznaczny procent możliwości naszego mózgu. Patrząc jednak na to z innej strony, to strach pomyśleć, co ludzie wymyślaliby, gdyby umysł potrafili wykorzystać w stu procentach. Jakie powstawałyby wówczas niewiarygodne urządzenia np. żeby zniszczyć ludzi, dokuczyć im, bądź coś innego.

Nie na tym jednak chciałabym się skupić. Pisząc, że myślenie ma przyszłość, postanowiłam zwrócić uwagę na absurdy dnia codziennego, które każdemu się przydarzają i czasami nieco, lub bardziej niż nieco dokuczają nam w życiu.

Nie wspomnę o przepisach, bo na to już moim zdaniem nie ma rady. Dużo jest bubli prawnych, ale cóż władza ustawodawcza, jest od tego, żeby tworzyć ustawy, a maluczkim nic do tego. To, że w praktyce później różnie bywa, to niech się męczą Ci, którzy te przepisy stosują, lub Ci, których bezpośrednio dotyczą. Z bubli prawnych, w zasadzie powinni cieszyć się prawnicy, tak twierdzą niektórzy, bo to dla nich pole do popisu, jak interpretować te przepisy i stosować je na co dzień. Wierzcie, że mnie taka sytuacja nie cieszy, choć oczywiście wpływa to na ilość zleceń, ale jako praktyk marzę o tym, aby prawo było proste, jasne i logiczne. Czy doczekam się tego za mojego życia? Myślę, że nie.

Wracając do absurdów dnia codziennego. Otóż, bez mała każdego dnia, spotykam się nie tylko z głupotą, ale i bezczelnością, np. polegającą na zastawianiu samochodami bramy wjazdowej w miejscu gdzie pracuję. Wówczas wiadomo, ani wjechać, ani wyjechać. Ponieważ parkuję swój samochód na tzw. podwórku i wielokrotnie nie mogę się z niego wydostać, popadam w złość. Gdy jadę już do domu, to w zasadzie nie ma problemu, najwyżej dojadę później, gorzej jak spieszę się do sądu, bądź na spotkanie z Klientem. Pomimo, że na bramie wisi jak wół znak „zakaz parkowania”, wielu kierowców ma to kompletnie w nosie. Na prośby, żeby odjechać, (oczywiście gdy się ma szczęście i kierowca siedzi w środku), zdarza się usłyszeć obelgi i wyzwiska. Przecież taki Król Jegomość, skoro zaparkował to znaczy, że tak chciał i innym nic do tego. Co w takiej sytuacji? Proste wezwać straż miejską. Wielokrotnie to robiłam, nawet kiedyś pomyślałam, że w tej służbie jestem znana. To co zrobić z takim absurdem dnia codziennego i kierowcami, którzy nie używają mózgu? Na niektórych nie działają mandaty, holowania i opłaty z nimi związane, bo nawet trafili się „recydywiści” w tej materii. Można by rzec, co się kobieto wściekasz? Takie są uroki pracy w centrum dużego miasta.

Oczywiście, Ci, którzy nie mają szczęścia mieć uprawnienia do wjazdu na tzw. podwórko, codziennie ustawicznie i wciąż usiłują gdzieć zaparkować samochodów. A tu niepodzielnie panują słupki, uniemożliwiające wykonanie tak pożądanej czynności. Miały zniknąć, ale na razie nic z tego. Wiadomo kolejny absurd, a może nie, przecież samochody to zmora każdego dużego miasta, nie dość, że paskudzą powietrze, to jeszcze zastawiają chodniki. Może jednak ktoś ruszyłby głową i uruchomił pokłady mózgowe, żeby zrobić tak, aby interesy i prawa wszystkich były przestrzegane w sposób kompromisowy, czyli i kierowców i przechodniów.

Nie odchodząc nadal od podwórka budynku w którym pracuję, okazało się któregoś dnia, że spadkobiercy odzyskali owe podwórko, które przed wojną należało do prywatnych właścicieli. Bardzo dobrze, bo wychodzę z założenia, że własność jest święta. Tylko Pan, który dostąpił tej radości, spotkawszy mnie kiedyś powiedział, że odzyskał tylko część gruntu, czyli kolokwialnie mówiąc kawałek podwórka. Tylko pogratulować takiej decyzji, a obecny właściciel więcej ma kłopotu niż zysku. Nawet gdyby chciał sprzedać, to kto kupi kawałeczek podwórka? Owszem może znajdzie się nabywca, ale chyba tylko po to, aby wrócić do podwórkowych tradycji i postawić trzepak.

A ja nadal o podwórku, tylko tzw. podwórku zawodowym. Wiadomo, sąd to moje bez mała codzienne miejsce w którym przebywam. Przyzwyczajona więc jestem do opóźnień w rozprawach sądowych. Gorzej z Klientami, którzy się złoszczą i wściekają. Ostatnio zdarzyła się właśnie taka sytuacja, gdzie wcześniejsza rozprawa bardzo się przedłużała i końca nie było widać. Siedzieliśmy z Klientami pod salą, czekając kiedy przyjdzie na nas kolej. To oczekiwanie trwało ponad dwie godziny. Nie było się jak ruszyć, bo w każdej chwili mogli naszą sprawę wywołać. Ławki do najwygodniejszych nie należą, także pewne części ciała, trochę już bolały, a nawet pojawiało się nieprzyjemne mrowienie. Wystarczyło, aby protokolant wywiesił na wokandzie informację, na którą godzinę przesuną się następne sprawy z powodu opóźnienia, ale tym razem nic takiego nie nastąpiło. Szkoda, bo to nie wymaga wielkiego wysiłku, a uszanowałoby osoby czekające pod salą.

No i mogłabym tak opisywać i opisywać. Chyba jednak wystarczy tych przykładów, bo wyjdzie na to, że marudzę i wszystko widzę w czarnych barwach. Zdecydowanie jest inaczej i staram się nie przejmować, choć absurdy, głupota, chamstwo wkurza mnie bardzo. Wszyscy mamy przecież mózgi i wykorzystujmy  tak, aby było to z pożytkiem dla nas samych i innych.

5 uwag do wpisu “Myślenie ma przyszłość.

  1. Ooo jak ja Ciebie rozumiem, więc też pozwolę sobie pomarudzić. Mam niewielki parking pod biurem. Mamy wykupione miejsce postojowe, a tabliczka informująca o zakazie parkowania i terenie prywatnym staje się jakby niewidzialna dla szanownych jegomościów, którzy zawsze chętnie raczą oburzeniem i obelgą kiedy zwracasz im uwagę. Ooo głupia baba, przyjechała do pracy i zachciało jej się stawać na jej miejscu postojowym, a przecież on nie ma gdzie stanąć, bo centrum miasta, bo korki, a parkingi płatne.

    1. Właśnie, właśnie. Niestety problem polega na tym, że nie pomagają ani nakazy, ani zakazy. Wydaje mi się, że jak takiego gościa osobiście spotka sytuacja, że zostanie zastawiony jego samochód i nie dojedzie przez to na ważne spotkanie to pójdzie po rozum do głowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s