Kochana, czy możesz mi powróżyć?

Niejedna z kobiet w złych momentach swojego życia postanowiła pójść do wróżki i dowiedzieć się co czeka Ją w przyszłości.
Czasami jest to wizyta jednorazowa, ale czasami odbywa się stale i regularnie. Korzystając z takich porad, różnie Klienci do tego podchodzą. Niektórzy traktują to śmiertelnie poważnie, a niektórzy ot tak, dla zabawy. Nie będę tego oczywiście komentowała, ani oceniała, bo każdy może robić co chce, kiedy chce i jak chce. Mamy przecież wolną wolę.
Opowiem Wam jednak historię pewnej Klientki – „Wróżki”, zajmującą się tą profesją od lat.
Pewnego pięknego poranka, wchodzi do mojego biura Pani, prosząc o poradę prawną. Gdy Ją zobaczyłam pomyślałam: z wyglądu na moje oko to bizneswoman. Pewnie ma problemy w firmie, może z pracownikami, rozliczeniami podatkowymi lub tym podobnymi.
Siadamy w pokoju i oczywiście standardowo zaczynam: w czym mogę pomóc? Ona na to: „Pani Mecenas, z zawodu jestem wróżką i mam pewne problemy, dlatego potrzebuję pomocy prawnika”. Pomyślałam „o kurcze, takiej Klientki to jeszcze nie miałam”. Jej zewnętrzny wizerunek nie przypominał mi wróżki. Może włączyło się stereotypowe myślenie, że osoba wróżąca – to starsza Pani, w przedziwnym ubraniu i jeszcze z kotem w ręku. Skąd mi ten kot przyszedł do głowy? No, nie wiem. A tu piękna, elegancka i inteligenta kobieta. Z przyjemnością się na Nią patrzyło.
Po kilku słowach okazało się, że dla pewnych Klientów wykonywała swoją pracę, a nie zostało uregulowane wynagrodzenie. Klienci tłumaczyli się standardowo, że wróżby nie sprawdziły się lub sprawdziły się tylko częściowo, wobec powyższego nie uregulują honorarium. Klientka Wróżka rzekła, „przecież każdy ma wolną wolę i samodzielnie podejmuje swoje decyzje życiowe. Dlatego też może zmienić bieg wydarzeń, stąd przepowiadana przyszłość to prawdopodobieństwo wystąpienia pewnych zdarzeń, a nie wyrocznia. A Ona uprzedza o tym swoich Klientów”.
Z uwagą słuchałam tego co Klientka miała do powiedzenia, bo przecież moje zadanie to zbadać sprawę od strony prawnej.
Postanowiłam więc zająć się tym przypadkiem, bo faktycznie był problem prawny do załatwienia.
Sprawa odbywała się zgodnie ze wszystkimi kanonami prawa, choć nie poszło od razu tak gładko i moja Klientka swoich roszczeń dochodziła przed sądem. Udało się jednak i sprawa zakończyła się sukcesem.

Dlaczego w ogóle poruszyłam ten temat?
Chodzi o to, żeby uświadomić moim Czytelnikom, że chodzenie do wróżki i korzystanie z usług, to jest nic innego jak zawarcie umowy zlecenia. Nie musi być ona w formie pisemnej, ale jeśli obie strony przystępują do tej umowy, w świetle prawa zostaje ona skutecznie zawarta.
Dlatego też postanowiłam o tym napisać, żeby przed podjęciem takiej decyzji mieć świadomość, że mamy do czynienia z usługą jak każdą inną i że za wykonaną usługę należy się wynagrodzenie. W przeciwnym wypadku, mogą spotkać nas niemiłe konsekwencje, nie rzucenie klątwy, tylko sprawa sądowa o zapłatę, później, egzekucja, komornik, itp.

Czy to jest umowa zlecenia?
Oj, tak. O tego typie umów już kilkakrotnie napisałam na blogu, choć dotyczyło to zupełnie odmiennych sytuacji.
Nie mniej jednak, zwrócę uwagę na kilka aspektów, które w tego typu sprawach są niezwykle istotne.
Jest to umowa cywilnoprawna, uregulowana w przepisach Kodeksu cywilnego, a zatem należy do kategorii tzw. umów nazwanych. Stronami takiej umowy mogą być zarówno osoby fizyczne jak i osoby prawne. Co do zasady umowy te najczęściej są odpłatne, choć może być wykonane zlecenie bezpłatnie. Przy czym jeśli mamy do czynienia z tą drugą sytuacją, to musi być to wyraźnie opisane w umowie. Przyjmuje się, bowiem domniemanie, że za wykonanie zlecenia zleceniobiorcy należy się wynagrodzenie. Przy braku dokładnego określenia wysokości wynagrodzenia wówczas należy się wynagrodzenie odpowiadające wykonanej pracy, przy ustalaniu którego bierze się pod uwagę czas poświęcony na wykonanie zlecenia, stopień skomplikowania czynności będących przedmiotem zlecenia, przygotowanie zawodowe zleceniobiorcy (jego profesjonalizm). Jeśli zlecenie ma być wykonane bezpłatnie (taka możliwość oczywiście istnieje, musi być to jasno określone w umowie).
Umowę zlecenia określa się jako umowę starannego działania. Oznacza to, iż w umowie zlecenia ważna jest wykonywana praca (wykonywanie czynności) na rzecz zleceniodawcy, która niekoniecznie będzie prowadzić do określonego rezultatu – co jest przedmiotem umowy o dzieło.
Wynagrodzenie z umowy zlecenia przysługuje za samo „staranne działanie”, nie zaś za jego rezultat. Zatem bez znaczenia jest czy wróżba spełniła się czy nie. Ważne jest to, że usługa wróżenia została wykonana.

Co to oznacza w omawianym przypadku?
Jeżeli z jakichś, tylko nam znanych przyczyn, zdecydowaliśmy się na wizytę u wróżki, a Ona wykonała swoją pracę, powinna otrzymać umówione wynagrodzenie. Nie ma podstaw prawnych, żeby odmówić zapłaty wynagrodzenia z powodu tego, że wróżba się nie sprawdziła lub sprawdziła tylko częściowo. W tej sytuacji, tak jak napisałam powyżej, dochodzi do zawarcia umowy zlecenia, choćby ustnie, która jest umową starannego działania. Innymi słowy, istotą jest właśnie wykonanie samej usługi np. postawienie kart, a co wydarzy się później, tzn. czy wróżba spełni się, czy nie, to nie obejmuje już umowy zlecenia.
Pamiętać oczywiście należy, że każdą sprawę należy badać indywidualnie, bo może i tak być, że któraś z wróżek zawiera umowę o dzieło, czyli tzw. umowę rezultatu. Wówczas mamy inną sytuacje prawną. Istnieje bowiem zasada swobody umów i można umowy zawierać się takie jakie się chce.
Nie mniej jednak co do zasady, jeśli nie ma w umowie jakiś szczególnych, wyjątkowych zapisów, mamy do czynienia z typem umowy, który opisałam powyżej.

Co na to Wróżka – Klientka?
Powiedziała, skąd inąd słusznie, że ktoś jak idzie do szewca, czy korzysta z usług hydraulika, czy idzie do psychologa, prywatnie do lekarza, itp. to za te usługi płaci. Zatem za Jej usługi też należy się wynagrodzenie.
Rzekła też: „proszę mi wierzyć, moja praca jest bardzo ciężka. Przez wiele godzin w ciągu dnia wykonuję pracę z Klientami. Jest to praca wyczerpująca, wymagająca wiele taktu, wyrozumiałości, empatii, ale i skupienia. Przecież do mnie nie przychodzą ludzie szczęśliwi, tylko ludzie z problemami, poturbowani przez życie”. Ja z tego żyję, to jest mój zawód i wykonuję go najlepiej jak potrafię, a nikomu nie obiecuję, że wszystko co powiem spełni się i zawsze mówię, że należy się określone wynagrodzenie”.

I co dalej?
Ostatecznie, sprawa trafiła do sądu. Sąd nie wykazał jakiegoś zdziwienia, choć wydaje się, że sprawa może trochę nietypowa jeśli chodzi o przedmiot sporu. Potraktował jednak nasz pozew poważnie. A my przedstawiałyśmy dowody na słuszność roszczeń i udało się zakończyć proces z sukcesem.

Pamiętajmy
Oczekujemy wykonania usługi, a taką jest też korzystanie z wróżb, umawiamy się na określone wynagrodzenie, zatem płaćmy nasze zobowiązanie, bo po co być pozwanym w sądzie, gdzie dochodzą odsetki, koszty procesu, itp. A czy wróżba się spełniła, czy nie, to już inna sprawa, choć czasami jak się nie spełni może być to dla nas pozytywną i dobrą wiadomością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s